Ginekolog o nietypowym imieniu, endokrynolog z Szaserów i spec od USG o nazwisku związanym z włosami.
Trafiłam w młodości do takiej kliki lekarzy co to się wzajemnie polecali i tylko od siebie wzajemnie brali wyniki badań. Ginekolog zdiagnozował mi PCO i potencjalne problemy z zajściem w ciążę, endokrynolog wziął mnie nawet do szpitala i zdiagnozował insulinooporność, a specjalista od USG brzydką
odmawiają im możliwości terapii, twierdząc że to głupie wymysły i że maja się zająć nauką, to im głupie myśli przejdą. Znam dzieci, których rodzice odmawiają wizyt u specjalistów typu dietetyk, ginekolog, endokrynolog, bo za młode. Tak, że niby czasy się zmieniły, a jednak zaścianek po całości ma się
To ja bym uderzała do ginekologa-endokrynologa (jeśli rodzinny nie widzi innych możliwych powodów)
, który się swym potomkiem zajmie. Dawczyni jajeczka pozostanie wówczas jedynie obowiązek płacenia alimentów. Wydaje mi się, ze ten pomysł (zaszczepienia w społeczeństwie ale także wśród lekarzy ginekologów, prenatologów, endokrynologów i psychiatrów idei matki-donosicielki) jest sensowny i zintegrowałby
Niezła maska. Poszłam kiedyś na NFZ do ginekologa-endokrynologa. Podobno jakaś gwiazda, nie wiedziałam. Zostałam zapytana o badania, jakieś podstawowe miałam, ale całej reszty nie. Wybuch furii. Chyba poszło o lekceważenie. Argument, że przecież nikt mnie nie poinformował, co mam przynieść na
Ale to jest tak samo, jak z innymi lekarzami, raczek - ginekolog, psychiatra, endokrynolog, pewnie jeszcze inne specjalizacje. Dwa lata temu moje dziecko miało ostatnią wizytę u psychiatry i płaciłam z ulgą ostatni raz 350 zł, teraz pewnie jest z 450. Koleżanka prowadziła zajęcia z języka dla
wyjątkowo niski... Dziewczyny, czy to juz? Czy ja sie od teraz zacznę sypac? Jak Wy ogarnęlyście sytuację? Oczywiście zapisałam sie na konsultacje zarówno do ginekologa jak i endokrynologa. Jeśli nie bedzie przeciwskazań to chciałabym HTZ...
gru.u napisała: > Ale tylko po złożeniu przed wejściem przysięgi wierności na flagę E tam. Pani Minister Leszczyna stawia tamę hordom psychiatrów, watahom internistów, czeredzie ginekologów, zgrai endokrynologów, jaczejkom kardiochirurgów i jak zwykle wrażej V kolumnie pediatrów. Kocham
insulinooporności. Żadnych badań nie robiliśmy u nas. Wszystkie pochodziły od rodzinnego, endokrynologa, albo diabetologa. Moim zdaniem kura robi jakieś sztuczne problemy, albo mieszka gdzieś na prowincji, gdzie dostęp do lekarzy jest trudny. Ale ona przecież pracuje w Hamburgu, a to jest kurka wodna metropolia z
jakiś hormon dodatkowo, bo mam plamienia między okresem. Nie chce być królikiem doświadczonym, że może to zadziała a może to. Poszłabym do ginekologa endokrynologa, ale w mojej okolicy nikogo sensownego nie ma, a jak już iść to najlepiej z jakimiś badaniami. Nie bardzo wiem, co robić. Czy zrobić badania