mozambique, ale to jest 2 latek. Nie wiem czy masz dzieci albo tez masz ale juz zapomnialas jakie sa dwulatki. Otoz, dwulatki maja psychike jaka jeszcze nie ma kojarzenia jakie rozciaga sie czasowo jaka dawalaby mu zrozumienie ze po 5 godzinach istnieje konsekwencja w postaci kary tego co
pogodoodporna napisał(a): > To napisz, bo na razie sie wymadrzasz, ze trzeba mu tlumaczyc, choc > iaz rownoczesnie twierdzisz, ze dwulatek i tak niewiele rozumie. Dla mnie jesteś manipulantką. Nigdzie tak nie napisałem. > . Aha, nie karac, no dobrze bo to dwulatek, tylko jak
, wedlug mnie, jest blaha i w ogole moglo sie obejsc bez wrzaskow i konfliktu miedzy rodzicami, ale ciekawa jestem jak bys reagowal w sytuacji powazniejszej. Aha, nie karac, no dobrze bo to dwulatek, tylko jak stwierdzisz kiedy nadeszla ta magiczna chwila, ze karac jednak trzeba zaczac ?
widac NIE PANOWALA skoro w majtki robila. gdyby PANOWALA to by nie robila. takie sa efekty odpieluchowiania na sile. naprawde trzeba miec niezle zryty beret, zeby dziecko za cos takiego KARAC i NAGRADZAC. jak nie bedzie rozumialo matematyki i nie bedzie umialo zrobic zadania to rozumiem, ze
tlumaczenie tez nie pomaga? Jak bije, to oczywiście złapać za rękę zanim uderzy, powiedzieć, że nie wolno i odejść, nie gadać i nie truć dziecku (dwulatek i tak nie zrozumie; najwyżej możesz powiedzieć "boli mnie to, nie będę się z tobą bawić kiedy mnie bijesz). Jak zobaczy, że takie zachowanie nie jest
Tylko jesli nie kara to co? Jesli np. syn z uporem maniaka po raz tysieczny bije tate, bawi sie przy tym swietnie i lapie sie go za reke mowi stanowczo nie wolno itp. To jak noe karac to co roboc jesli tlumaczenie tez nie pomaga?
> Nikt nie mówi o zaniechaniu wymierzenia kary.'' Przeciez Ty wlasnie mowisz to. Dzieciakow ewentualnie karac, ewentualnie! a rodzicow to juz w ogole. Dlatego tyle osob sie oburzylo na Ciebie. > Dwulatkowi wymierzasz kare za zniszczenie zabawki? Która jest jego? Naprawdę? juz nie
,mimo iz > tez prubowal "wejsc mi na glowe",ale dwulatek doprowadza mnie do szalu i za cho > lere niewiem jak postepowac,wszystkie dobre rady jak dotad sie nie sprawdzaly.. > .mozze najpierw przedstawie problem....moj dwulatek jest dzieckiem ktore doslow > nie wszystko wymusza, nie mowi
zuzann-a napisała: > paliwodaj napisała: ........ > > Nareszcie jakiś głos rozsądku. Taa ciekawy, wprost wstrzasajacy wywod, co sie moze stac jesli pozwolimy dwulatkowi bawic sie woda. prawdziwy horror... Dzieciak zaleje panele te napecznieja woda, niezle... Ile ty wy tej
karac dwulatka??? Bez sensu i okrutne. Dziecko pije przy stole, czy biega z kubkiem po domu? Wprowadzilabym nawyk wylacznego jedzenia/picia przy stole, a do kubka nalewalabym odrobine wody na dno. Mniej do wylania. Ozywiscie mozna okazac niezadowolenie i dezaprobate, oraz np. dac dziecku
pamietam karczemne awantury i psykowki z dwulatkiem, dyskusje i moje nerwy. Jak teraz o tym mysle, to nadziwic sie nie moge, czemu emocjonalnie znizalam sie do poziomu 2-latka, probujac mu udowodnic, ze to ja mam racje. Trzeba zachowac swoja godnosc w tym wszystkim. Nie karac, nie obwiniac, nie szalec, bo
joshima napisała: > > To wszystko sa kary dla dwulatka. > Nazwij sobie to jak chcesz. Ja to od kar odróżniam. Naskoczyłaś na dziewczynę, że pisze brednie i takie tam, a okazuje się, że w praktyce pewnie różnicie się przede wszystkim definicją kary. Trochę więcej pokory, joshima
rzeczy. Przerywam i uniemożliwiam. To wszystk. Kar nie stosuję. > To wszystko sa kary dla dwulatka. Nazwij sobie to jak chcesz. Ja to od kar odróżniam. Dla mnie to naturalna konsekwencja. Więcej na ten temat pisałam i nawet już się spierałyśmy więc na tym zakończę. -- JoShiMa Na świecie
meggie28 napisała: > Mam problem z moja niespełna dwuletnią córeczką. Nie, Ty nie masz problemu z córeczką, Ty masz problem ze sobą, To Ty nie wiesz, jak należy postępować z dzieckiem, jak je kochać i jak tę miłość jej okazywać. > Według mnie jest niegrzeczna. Żaden dwulatek