Od czasu maseczek covidowych zostało mi w zwyczaju podkreślanie oczu. Miedziano - brązowe cienie, cieniutka kreska, tusz i od razu nie wyglądam jak wyplosz, a jak kobieta. Podkład? Mieszam BB z matującym podkładem, pudru malutko, szminka w kolorze koralowym lub czerwonego wina. Błogosławię
Fajny filmik. Tylko jak znaleźć na podstawie numerków idealną szminkę? Szminka będzie miała raczej nazwę typu koralowa pasja niż 1234. -- Nie omieszkaj dać Świadectwa polskości Bądź Patriotą zmyślnie produkując Miód (by Kury)
taje napisała: > A dla cery jasnej ale żółto-mlecznej to który blush od Chanel byście polecały? > Co dziwne mimo, że mam żółtawy odcień skóry odpadają u mnie wszystkie pomarańcz > owe czy koralowe odcienie. Szminka to wyłącznie, ciemny brudny róż i śliwka. Zu > pełnie nie
A dla cery jasnej ale żółto-mlecznej to który blush od Chanel byście polecały? Co dziwne mimo, że mam żółtawy odcień skóry odpadają u mnie wszystkie pomarańczowe czy koralowe odcienie. Szminka to wyłącznie, ciemny brudny róż i śliwka. Zupełnie nie mam pojęcia jaki jestem typ kolorystyczny (włosy
redwineiswhatilike napisał(a): > Ale wiesz jakie lubią te szminki i błyszczyki? Pewnie :) Nude, czyli w kolorze bezpiecznego beżoróżu. Ciężko spudłować, bo to delikatne odcienie. Mama woli koralowe, czerwone. Cienie dowolne w sumie przygarna, a ja jestem na bieżaco z markami i nowościami
ostatniej raczej nie używam, zwykle złotawy, albo brzoskwiniowy błyszczyk. Jeżeli jednak chcę maksymalnie podkreślić kontrast pomiędzy cerą a oczami i wydobyć ich błękit, to używam mocno koralowej szminki. Może dziwne, ale tak to właśnie działa. A ciemne tusze i kredki są czarne, brązowe, szare
hehe, bardzo fajnie o tym piszesz, az sie chce probowac! ja jednak jestem niecierpliwa i malo wytrwala, no i mam slabe "oko kolorystyczne". tzn zauwazam, w czym mi dobrze, ale nie umiem zupelnie przewidziec zanim sprobuje - a kolorow szminek jest tyle (koralowa by mi nigdy nie przyszla do glowy, bo
mnie i w ogóle, gdzie ja tak niby pójdę? Okazało się, że w takich mi lepiej niż w tym różo-brudach. Tylko pierwszy szok trzeba przeżyć. No i tak koralowa czerwień nie musi być szminką na co dzień, tylko na dni, kiedy mamy dobry humor. :-) Zarąbista szminka nie potrzebuje też mocnego makijażu, życie to
linię brwi, poza tym czasem maluję jasną kredką wewnętrzną krawędź dolnej powieki. I tyle. Mam przyjaciółkę, która nie wyobraża sobie wyjść bez koralowej szminki, jest blondynką, więc krwista czerwień byłaby dla niej za ostra, ale koral, choć intensywny, współgra z jej cerą i włosami. Ja nawet w
Szminkę pielęgnacyjną do ust (firmy, jaką zawsze używam, a córa mi podbiera ;)) i kobaltowy lakier do paznokci :) Tu należy się słowo wyjaśnienia - paznokcie mam jakieś 350 dni w roku (circa about ;)) pomalowane lakierem bezbarwnym. Po części z czystego lenistwa, a po części z wygody, co się w
bluzkę typu „nietoperz” wyciętą tak, że ramiona pozostawały gołe i buty na trochę wyższym obcasie. Jednak to co Józefa drażniło wtedy w jej wyglądzie najbardziej to jej makijaż. W prawdzie nie umalowała ust jakąś żarówiastą szminką jak zwykła to czynić jego własna matka, ale koralowa pomadka
Dziewczyny, ale ja lubię swoje zęby, są fajowe i piękne, tylko żółte, a w pomarańczowych szminkach drastycznie żółte. Z koralowym mam taki problem, że serdecznie go nie znoszę. Wiem, że wyglądam nieźle w takim odcieniu, ale z własnej woli nie tykam.
ciociazlarada napisała: > U mnie ciepłe, pomarańczowiejące czerwienie wydobywają żółć z zębów bardzo pięk > nie. Z drugiej strony zimne szminki wydobywają z reszty mojej twarzy samo zło! Spróbuj odcieni koralowych, nie pomarańczowych. U mnie najbielsze zęby robi kolor http