Połowa realnych kosztów utrzymania dziecka to więcej niż zasądzane zwykle alimenty, od tej strony żaden zysk -- Sami Wiecie Kto
Alimentów nie płaci ale przecież ponosi koszty utrzymania dziecka. I kolejnego mieszkania. Finansowo to się akurat nie korzysta na takim układzie. W dodatku finanse to potencjalne źródło kolejnych konfliktów między rodzicami
> Zapewne nie ma też dowodów, że wyrazili zgodę, a to jakby ważniejsze… No ale sytuacja jest taka, że syn, jak się domyślam, po rozwodzie, zamieszkał w domu rodziców i postanowił wyremontować część, w której zamieszkał. I rodzice nie protestowali. Potem wziął kredyt i zrobił remont, a chyba
Nie wiem, czy da się bez alimentów jeśli para jest skonfliktowana. O ile koszty codziennego utrzymania rozłożą się po równo, to kto będzie kupował kurtki, buty, opłacał zajęcia dodatkowe, lekarstwa przyjmowane na stałe?
dramatika napisał(a): > mamkotanagoracymdachu napisała: > > > > 100% zgody. Jest dla mnie absolutnie kuriozalne, że po rozwodzie masz utr > zymywa > > ć ex-partnerkę na tym samym poziomie co w małżeńśtwie - niby dlaczego? > > To oczywiste
sobie cos blisko uczelni - u nas public transpo sucks, auto to nie tylko koszt zakupu ale i insurance, i utrzymanie, i parking wiec ... lepiej wynajc cos z walking (or biking) distance do szkoly. Simple. Cheers. -- "There is a crack in everything, that's how the light gets in" Leonard Cohen
A jak on wykona absolutnie wszystkie domowe prace, to faktycznie ona powinna łożyć na ich utrzymanie. Lub żeby faktycznie dzielili się po równo. Jestem ogromną zwolenniczką związku 50/50, ale żeby ten podział był realny. Wiesz ile kosztuje pani gosposia wynajęta przez rodzinę do ogarniania całego
, że mieszka w domu to jest zjeb...e umysłowe. Sorry ale nie mogłabym patrzeć jak moje dziecko się zarzyna po 14 godzin dziennie i wyciągać łapę po kasę na utrzymanie. Ale może i dobrzr, że zarabia dużo, będzie miała hajs, żeby leczyć swoją psychikę po walniętej matce.
Jak tak Was czytam, to myślę że ja byłam strasznie lekkomyślna.... Bo tak: działkę mąż kupił na siebie jeszcze przed ślubem, potem razem stawialiśmy na niej dom - razem w sensie takim, że mąż wszystkie swoje dochody ładował w budowę, za to na mnie spadały wszystkie koszty utrzymania. Ślub wzięliśmy
, może siedzieć i pachnieć na cudzym utrzymaniu bo tak mu wygodniej, pod pretekstem dzieci (zwłaszcza na końcówce tych 25 lat szczególnie dużo zaangażowania wymagają akurat tylko tego rodzica co nie pracuje ;)) Jeszcze rozumiem zawieszenie pracy zawodowej jak są małe dzieci i jedno się zajmuje domem i
dzięki współmałżonkowi w domu, to - niezależnie od powodu rozpadu związku - stronie będącej kurą/kogutem domowym należy się jej część umowy tzn. utrzymanie do czasu odrobienia strat poniesionych w związku z przerwą w aktywności zawodowej. Jeżeli małżonkom się to nie podoba, po prostu niech się nie
kosztów utrzymania i wychowania małoletnich i w ramach obowiązku ojca zasądził od Krzysztofa P. alimenty na rzecz Dawida P. po 250 zł, a na rzecz Jakuba P. po 150 zł miesięcznie i nakazał Krzysztofowi P. opuszczenie lokalu mieszkalnego stron. W ocenie Sądu Wojewódzkiego nastąpił trwały i zupełny rozkład
rozwodu psińco dostanie, a nie zwrot kosztów. Ponadto remont poddasza u Rumiankow został wykonany PRZED ŚLUBEM JÓZWOROTKOW. Zatem Józef w razie co też dostaje psińco. -- Wiedźma To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
płodzi w J siódemki dzieci jedno po drugim - niemal wszędzie są po > dwa, Kreska też w więcej nie celowała. Za to płodzą dzieci nie zastanawiając się czy będą mieli je z czego utrzymać. > Specyfiką Jeżycjady jest fakt, że podejście to zostało utrzymane do końca serii > . O ile
, on już się zdążył ożenić, ona jest cały czas sama, bo odstrasza mężczyzn. 4. Kiedyś o nich pisałam. Znajomi wzięli ślub dość młodo i po jakimś czasie przypadkiem wydało się, że on tylko udawał że rano wychodzi do pracy, a tak naprawdę wracał do domu, siedział i grał. Pieniądze na utrzymanie wysyłała