do niego i naszego problemu, nie zmuszać a wspierać. Tak też się staram robić. Mówię że go rozumiem że jest mu ciężko itp. Za Radą pani psycholog staramy się być jak najwcześniej w szkole gdy jeszcze nie ma pełnej klasy dzieci, do piórnika dostaję zawszę jakaś niespodziankę typu mała słodycz bądź
Pewnie zależy od dziecka. Mój w też spektrum i zostałby bez problemu. Tylko że jak chodzę z nim na jakieś zajęcia to chcę widzieć czy współpracuje bo z tym u niego jest problem. No ale mój to "cyganicha" polezie z każdym. Np do przedszkola chodzi bardzo chętnie (lęku separacyjnego nie było) za to
czynniki prowadzą do ambiwalentnych (sprzecznych) uczuć u dzieci wobec rodziców. Dzieci często nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić. Widzicie też, że w końcowych etapach przedszkola, oprócz lęku przed utratą miłości i karą, pojawia się również lęk sumienia. Dotyczy to wszystkiego, czego rodzice zabraniają
czynniki prowadzą do ambiwalentnych (sprzecznych) uczuć u dzieci wobec rodziców. Dzieci często nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić. Widzicie też, że w końcowych etapach przedszkola, oprócz lęku przed utratą miłości i karą, pojawia się również lęk sumienia. Dotyczy to wszystkiego, czego rodzice zabraniają
Nie widzisz do czego brnie ta dyskusja? Jasno napisałam, że moje dziecko nie boi się psów, które bywają u nas w domu, z którymi wyjeżdżamy, psów ludzi, których odwiedzamy - bo każdy z nich ma mądrego i moralnego właściciela i nie pozwala z impetem biec i zaprzyjaźniać się z rocznym dzieckiem. Moje