lęk separacyjny? u 7latka

07.09.15, 09:24
Witam, syn zawsze był wrażliwcem. Cała kariera przedszkolaka okupiona była płaczem, codzień "nie pójde do przedszkola", choć krzywda mu się nie działa. Odbierałam go szczęśliwego, rano już płacz. Wszyscy mówili, że dorośnie itd. Zaczęła się szkoła. Pierwsze kilka dni w miare w porządku-byłąm w szoku kiedy mówił, że uwielbia szkołę, wstawał z uśmiechem. W trakcie wakacji dużo się zmienił, dorósł, zmężniał, łudziłam się, że może nie będzie tak źle.
Od wczoraj już zaczął swoją mantrę nie chce iść do szkoły, nie chce do świetlicy. Od rana płacz. W szkole żadne dziecko nie płacze-nawet u tych 6latkówe widzę, tylko szczęśliwe uśmiechnięte buzie i płakać mi się chcę, że jak zwykle tylko moje dziecko robi takie sceny. Znam go na tyle, że wiem, że jak dziś poszedł z płaczem to tak już będzie codziennie. Zraził się kolejny raz (choć nic złego mu sie nie dzieje w szkole). Moje złudne marzenia o uśmiechniętym wreszcie dziecku biegnącym do szkoły prysły jak bańka. Znam ten schemat i wiem jak bardzo ciężko będzie teraz namówić go żeby chodził do szkoły, żeby odrabiał lekcje itd. Nie wiem czy wytrzymam to psychicznie dłużej. Cała rodzina bagatelizuje problem, nie wiedzą jak to jest dzień dzień od kilku lat zostawiać gdzieś swoje łkające dziecko-nawet jeśli wiemy, że to miejsce jest ok panie ok i nic złego mu się nie dzieje. Mąż twierdzi niech sie uczy życia. Ale wszyscy widzą syna tylko w momentach kiedy jest szczęśliwy a to na moich barkach jest ta codzienna huśtawka emocjonalna. Po dzisiejszym zachowaniu syna wiem, że przez najbliższy rok już się to nie zmieni. Może będą lepsze dni, ale niewiele.
Najgorsze jest to, że są momenty kiedy nie wiem jak sie zachować. W ciągu tych lat moje zachowania były różne-jedne lepsze inne do bani. Nieraz wzbierała we mnie złość, że jak zwykle tylko moje dziecko ma takie problemy, nieraz ignorowałam płacz i to też nic nie dawało, innym razem tłumaczyłam dokłądnie dlaczego nie musi się bać. żadna postawa nie przyniosła efektu. nie wiem jak sie zachowywać, żeby jego płacz i niechęć wreszcie przeszła.
    • alpepe Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 10:19
      Najprościej byłoby wynająć obcą osobę do przyprowadzania do szkoły, ale żeby cię nie było na miejscu. Dziecko popadło w schemat i będzie męczybułą do ukończenia podstawówki.
      Moja młodsza córka też mi powtarzała, że chce wrócić do przedszkola, że nie chce do szkoły, ale wie, że po prostu życie takie jest, że czasem robimy coś, bo musimy, a nie dlatego, że chcemy i nie ma rady, do szkoły chodzić musi. Poza tym urządzałam córkom pogadanki o tym, jak w innych krajach dzieci marzą o szkole, a muszą pracować po dziesięć godzin dziennie i nigdy nie wyjdą z kręgu biedy. Jest cała masa reportaży o dzieciach, które marzą o pójściu do szkoły, może puść swojemu dziecku raz coś takiego, niech przestanie być egocentrycznym małym dupkiem, który cię niszczy psychicznie.
      • pade Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 12:07
        niech przestanie być egocentrycznym małym dupkiem, który cię niszczy psychicznie.

        że co? Przecież to jest siedmiolatek. O małym dziecku piszesz egocentryczny dupek??

        Do autorki: Twojemu synowi jest źle. On nie ryczy po to, by Ci zrobić na złość. Po to, żebyś się za niego wstydziła. Twój syn z jakiegoś powodu cierpi. Porozmawiaj z nim i zapytaj co się takiego dzieje. Ale nie przed wyjściem do szkoły, tylko na spokojnie, bez pośpiechu.
        • alpepe Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 12:18
          Małe dziecko to przedszkolak, on ma 7 lat. I tak, tak piszę, bo owszem, dziecko jest nieszczęśliwe, rozumiem, ale czas na to, by dziecko zrozumiało, że nie jest pępkiem świata już dawno nadszedł. Widziałam takiego siedmiolatka u znajomej. I ona się męczyła i on się męczył i nauczyciele się z nim męczyli. A wystarczyłoby wytłumaczyć, że w życiu już tak jest, zmienić jego nastawienie.
          • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 17:49
            rany myślisz, że to pomoże? ileż ja sie nagadałam od 3 lat nic to nie dało . i uwierz mi, że argumentów używałam dużo trafniejszych niż to, że takie jest życie...efektów brak
            • pade Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 23:38
              Argumenty do małego dziecka? Wyjaśnianie? Przekonywanie?
              Czy Ty uważasz, że Twój syn myśli tak, jak Ty?
              Czytałaś coś kiedyś z psychologii rozwojowej?
              • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 08.09.15, 11:10
                wiekszosc z was radzi rozmawiac, Ty przeciwnie, wiec co matka wrazliwca ma zrobic??
                • pade Re: lęk separacyjny? u 7latka 08.09.15, 11:15
                  Wysłuchać, zrozumieć, ukoić.
                  • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 11:28
                    moze twojemu dziecku by to pomoglo, moje musi miec jasno wytlumaczone dlaczego musi isc do szkoly (znajdzie tysiac wymowek), dlaczego musi isc na swietlice (to samo), dlaczego ma odrabiac lekcje (tu przyklad niezwiazany z lekiem separacyjnym ale mimo wszystko)
                    samo przytulenie 7 latka nic mi nie da
                    • pade Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 12:08
                      Musi mieć wytłumaczone? Przecież widzisz, że to tłumaczenie nie działa.
                      Nie da się przedstawić racjonalnych argumentów, które wpłynęłyby na irracjonalny lęk.
    • akn82 Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 10:53
      asiula1987 napisała:
      Znam go na tyle, że wiem, że jak dziś poszedł z
      > płaczem to tak już będzie codziennie. Zraził się kolejny raz (choć nic złego m
      > u sie nie dzieje w szkole).


      Antycypujesz i sama oczekujesz stałego schematu.

      nieraz ignorował
      > am płacz i to też nic nie dawało, innym razem tłumaczyłam dokłądnie dlaczego ni
      > e musi się bać.
      żadna postawa nie przyniosła efektu.

      No ale skoro on się boi to tłumaczenie że nie musi się bać raczej tutaj nie pomoże. Trzeba innego, bardziej konstruktywnego podejścia. Czego się boi, co mu przeszkadza, czego nie lubi? Zapyataj czy ma pomysł jak sobie z tym poradzić. Co może zrobić itp w kierunku poprawy swojego samopoczucia.

      Wydaje mi się, że można sporóbować by odprowadzał go do szkoły ktoś inny, nie Ty. Bo Ty kojarzysz się z płaczem.
    • flo-bo Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 12:12
      Moze niech tata go odprowadza? Ciężko dziecku czasem zrobić taki przeskok i od mamy przejść od razu do obcego środowiska, tata byłby takim etapem... Co do przyczyn-to ważne odkryj i sprobuj zlikwidować, zmniejszyć. Porozmawiaj z dzieckiem, dzieci b.często wiedzą jak rozwiązać problem, potrzebuja tylko wsparcia, potwierdzenia, że postepuja/myślą słusznie. I wpadają na rozwiązania, które my czasem niepotrzebnie odrzucamy.
      + daj dziecku coś co go pocieszyć w szkole, gdy poczuje się samotny-malutka maskotką, którą może ukryć głęboko w plecaku, figurkę-nakladke na ołówek, breloczek z jakąś figurką, poszukajcie razem, albo wybierz mu cis co wiesz,że go ucieszy(jeśli lubi minionki-np.w smyku są takie drobiazgi). To da mu pocieszenie,poczucie bezpieczeństwa, pozdrawiam
      • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 17:53
        tata za wcześnie jedzie do pracy, zeby go odwozic/ cala reszta rodziny pracuje-zostaje tylko ja
        codziennie od 3 lat bierze ze soba autko, które akurat jest ulubione
    • edw-ina Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 12:46
      Ja przechodziłam taki lęk. Wynikał z dużej więzi z mamą. Z jakiegoś powodu wmówiłam sobie, że kiedy mnie nie ma przy niej, to może coś złego się jej stać. Nie wiem skąd mi się to wówczas wzięło, ale ta myśl tak mnie przeraziła, była tak totalnie realna, że nie mogłam się od niej odczepić. Kiedyś idąc gdzieś z klasą zobaczyłam mamę i byłam pewna, że widzę ją ostatni raz - wpadłam w spazmy.
      Minęło samoistnie po jakimś czasie. Niestety nikt wówczas ze mną nie porozmawiał i nie zapytał skąd moje zachowanie. Myślę, że ty jednak powinnaś - na spokojnie, w sprzyjających warunkach zapytać dziecko, czy czegoś się boi, czy z czymś sobie nie radzi i zapewnić, że mu w tym pomożesz. Świat dziecięcy jest inny od tego dorosłego i nie ma sensu przykładać do nich tej samej miary. O tekście "egocentryczny mały dupek" nawet się nie wypowiem, bo żal czasu.
      • beauty_agadir Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 14:32
        Ja miałam silne leki separację do 10 roku życia!jak mama znikaładnie z oczu,walił ki się świat.Ale nie płakałam tylko dusilam strach w sobie.Też uważam ze powinna syna odprowadzać inna osoba niż ty.
      • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 17:56
        na pytanie czemu placze-nie chce isc do szkoly. dlaczego? przeciez masz tam ulubionego przyjaciela/ nowych kolegow/autko w plecaku/telefon zebys wiedzial ktora godzina itd itd-nie chce isc bo nie, chce isc z toba..
        o i tyle rozmowy z nim
        • nevada_r Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 18:07
          No ale właśnie ty już mu wmawiasz odpowiedzi, on się nie może wypowiedzieć. Poza tym rozumowo to on WIE, że jest bezpieczny itp., ale takie lęki nie są związane z rozumem. Dorośli ludzie potrafią sobie całkiem poważnie wmówić różne choroby czy nawet ciążę, i bać się strasznie, pomimo tego, że wiedzą, że fakty są inne.

          Dobrą radę dała Asia_i_p, spróbuj się do niej zastosować:

          "Nie chodzi mi o tłumaczenie mu na przykład, że bez ciebie jest bezpieczny, że nie ma problemu, tylko zaakceptowanie, że dla niego problem jest i skupienie się na tym, co mogłoby mu ulżyć. Czyli na przykład ma ze sobą telefon i na dużej przerwie wymieniacie SMS-y (jeżeli regulamin szkoły na to nie pozwala, pogadaj z panią, jak to zorganizować)."

          Tylko niech dziecko mówi, nie ty.
          • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 08.09.15, 11:11
            telefon ma-bo po prostu chce, nie ma zegarka wiec godz sprawdza na tel, absolutnie nie ma mozliwosci dzwonienia, smsow nie umie wysylac...
            • nevada_r Re: lęk separacyjny? u 7latka 08.09.15, 11:15
              No to go naucz wysyłać i odbierać te smsy, to nie jest wiedza tajemna! Kup mu zegarek, to kosztuje grosze. Dostajesz masę dobrych rad, ale ty "nie". :/
              • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 11:33
                nie ma mozliwosci korzystania z tel przez pierwszaka. moj ma taki ktory dziala-moze sprawdzic godzine, ale jest nieaktywny, nie ma karty itd. zegarka nie chce, woli kom. uzgodnilam z pania ze to tylko na potrzeby sprawdzenia godz.
                rady sa ok, ale nie wszystkie moge wziac pod uwage.
                rada 1-telefon-u nas zakaz korzystania
                rada 2-zrozumienie, ukojenie bla bla- przerobione nie dziala
                rada 3-odprowadzanie dziecka przez kogos innego-nie da rady wszyscy pracuja/mieszkaja daleko. tata jedzie do pracy kiedy nawet swietlica jest zamknieta
                nie wszystkie rady moge zastosowac wiec czekam czy moze ktos podrzuci cos co sie przyda, nie dotyczy to mojego widzimisie
                • pade Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 12:06
                  rada 4 - bajka terapeutyczna
                  rada 2... z tego co opisujesz, nie wynika, żebyś synowi okazywała zrozumienie czy ukojenie
          • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 11:44
            No ale właśnie ty już mu wmawiasz odpowiedzi, on się nie może wypowiedzieć.
            Tylko niech dziecko mówi, nie ty.

            nie wmawiam, na pytanie czemu nie chce isc odp jest "bo nie" "bo nie chce isc na swietlice" nie podaje konkretnego powodu-dlatego ja wyjasniam mu dzieki czemu bedzie mu razniej, czyli ze ma tam ulubionego kolege, tel ukochany w plecaku, ulubione autko w kieszeni itd to sa elementy dzieki czemu chce zeby sie poczul raźniej
        • edw-ina Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 18:20
          Ale to wszystko by się zgadzało. Pewnie słyszy, że powinien być już dorosły, inaczej się zachowywać i wstyd mu, że lęk go opanowuje. Potrzebuje przyjaznej atmosfery, by się otworzyć. Opowieści o tym, że ktoś dorosły też się czegoś bał, ale stawił temu czoło, że ktoś mu pomógł. Przy współczesnej technice można ustalić, że np. na każdej długiej przerwie na moment do niego zadzwonisz. I to już będzie dla niego coś, czego będzie mógł się trzymać, takie koło ratunkowe. Z czasem sam z niego zrezygnuje.
          • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 11:48
            syn pytal mnie i meza czy jak chodzilismy do szkoly to tez plakalismy. odpowiedzielismy zgodnie ze nie-no bo taka prawda. zadne z nas sie nie balo i nie plakalo. nie wiem moze powinnam sklamac i powiedziec ze tak samo to przezywalismy jak on ale nie przyszlo mi to do glowy. moze poczulby sie lepiej ze nie jest jedyny;/ myslalam ze jak dodam mu otuchy ze nie ma sie czego bac, my z checia chodzilismy do szkoly, bawilismy sie na swietlicy doda mu sił, ale chyba jednak nie
            • edw-ina Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 14:14
              Nie ma sensu kłamać, ale można pogrzebać w swojej pamięci i zastanowić się, czy miało się inną sytuację napawającą lękiem. Np. pierwszy wyjazd na kolonie czy zawody sportowe, może dłuższy czas spędzony bez rodziców. Albo nawet coś z teraźniejszości, np. pamiętasz, jak mama szła do nowej pracy? Strasznie się wtedy bałam. Nie wiedziałam, czy inni pracownicy mnie polubią, czy odnajdę się w tym środowisku, martwiłam się, że może nie poradzę sobie z obowiązkami. Próbowałam, starałam się zaprzyjaźnić z innymi pracownikami i dokładnie wypełniać polecenia i teraz bardzo się cieszę, że pracuję w takim miejscu.

              Oczywiście to tylko przykład, znajdźcie coś z własnego życia.
        • pade Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 23:40
          Poszukaj w necie albo bibliotece bajki terapeutycznej związanej z rozłąką z mamą. Zazwyczaj do takich bajek są wskazówki dla rodziców jak rozmawiać z dzieckiem.
    • asia_i_p Re: lęk separacyjny? u 7latka 07.09.15, 16:47
      W szkole może być lepiej niż w przedszkolu. Szansa tkwi w tym, że dziecko szkolne nawiązuje więcej kontaktów z innymi dziećmi i nawet jeśli nie polubi placówki edukacyjnej, to z czasem będzie się cieszył na spotkanie z kolegami.

      Próbowałaś metody, żeby podejść do tych jego lęków całkowicie poważnie. Siąść z nim, obgadać czego się boi i ustalić, co mógłby zrobić, żeby mu było lżej.

      Nie chodzi mi o tłumaczenie mu na przykład, że bez ciebie jest bezpieczny, że nie ma problemu, tylko zaakceptowanie, że dla niego problem jest i skupienie się na tym, co mogłoby mu ulżyć. Czyli na przykład ma ze sobą telefon i na dużej przerwie wymieniacie SMS-y (jeżeli regulamin szkoły na to nie pozwala, pogadaj z panią, jak to zorganizować).

      Macie w szkole sensownego psychologa? Moja córka miała epizod bólów brzucha na początku pierwszej klasy i sama uwaga poświęcona jej przez panią psycholog, której zgłosiłam problem, wpłynęła na nią pozytywnie.
    • jdylag75 Re: lęk separacyjny? u 7latka 09.09.15, 10:14
      Proponuję podejść do jego lęków tak jak podchodzisz do lęków i obaw swojej przyjaciółki, nie wmawiasz jej przecież że nic się nie dzieje, nie bagatelizujesz obaw, nie rozwiązujesz od razu problemu.
      Zwyczajnie wysłuchaj syna, powiedz, ze przykro Ci że się tak czuje, niech się nieco otworzy, wyżali, wyrzuci z siebie problem. Nikt nie smuci się po to by zrobić komuś utrudniać życie, a na pewno nie dziecko. Nie traktuj go gorzej niż swojej przyjaciółki czy innej dorosłej osoby.

      Mam na stanie takiego wrażliwca, stosowałam przeróżne sposoby, nie zawsze szlachetne, ale właśnie paradoksalnie moje pogodzenie się z jego uczuciami i zaakceptowanie ich pomogło dziecku, zmiana nastąpiła w ciągu miesiąca, teraz z perspektywy widzę jakie to było proste i oczywiste, jak otworzyło moje dziecko, które przestało się czuć dziwne i niedopasowane, przestało czuć ze jest problemem.
      Polecam Ci książkę "Twoje kompetentne dziecko".
      • asiula1987 Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 11:40
        dzieki za rade, staram sie jak moge-tez nie zawsze moje zachowanie bylo godne;/ faktycznie czesto bylo tak, ze jak plakal to zamiast wysluchac wszyscy naokolo mowili mu ze juz jest duzy, beksa (to prababcia).
        od kilku dni stosuje twoja metode-narazie nie dziala, dziecko sie nie otworzylo. tzn rano codziennie jest nie chce isc do szkoly i na swietlice, kiedy zamkna sie drzwi ponoc jest juz dobrze, przez calyd zien jest dobrze. a kiedy go odbieram jest przeszczesliwy opowiada jak bylo fajnie, jakie fajne sa panie itd
        ciezko jest z nim wtedy pogadac o tym co jest złe bo wtedy dla niego wszystko jest wspaniale-do nastepnego ranka. nie ma kiedy sie wyżalic. a moze cos robie zle?
        jak Ty bys postapila? kiedy rano mowi ze nie chce isc i placze a po szkole szczesliwy jak skowronek. po szkole zaczac rozmowe czemu mu zle i czemu placze? na podobne pytanie odpowiada ze "eee fajnie bylo jutro juz na pewno nie bede plakal, ammo a pni X jesdt taaka fajna ze..bla bla" o i badz tu madry
        • pade Re: lęk separacyjny? u 7latka 11.09.15, 12:04
          Ja bym swojemu dziecku powiedziała tak: Nie chcesz iść do szkoły kochanie? Wolałbyś zostać w domu? Ze mną? Rozumiem Cię, mnie się też czasem nie chce chodzić do pracy. Czasem się obawiam tego, co mnie tam spotka. Ale wiesz co, widzę, że Ty jesteś bardzo dzielny. Bo mimo, że boisz się iść do szkoły i tak do niej idziesz i dajesz radę. Mam bardzo dzielnego syna, jestem z Ciebie dumna:)

          Asiula, Twój syn usłyszał od Was sporo słów krytyki z powodu swojego zachowania. Warto teraz odwrócić sytuację i zwracać uwagę na to, co jest dobre. Bo te lęki nie biorą się znikąd. Twojemu synowi potrzeba duuuużo wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. A Tobie cierpliwości. Lęki odpowiednio "zaopiekowane" szybko miną.
          • jdylag75 Re: lęk separacyjny? u 7latka 12.09.15, 19:25
            Dokładnie tak, jak pisze Pade.
            Dziecko musi dojrzeć do niektórych sytuacji, mam wrażenie, że często wymaga się więcej dojrzałości od dzieci niż dorosłych.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: lęk separacyjny? u 7latka 12.09.15, 13:04
      Po pierwsze trzeba zaakceptować uczucia dziecka. I te poranne ( lęki, brak entuzjazmu, spadek nastroju, smutek ) jak i te popołudniowe ( zadowolenie, podwyższenie nastroju, radość ). Nie tłumaczyć, nie racjonalizować, nie grozić, nie dziwić się, nie być nadmiernie dumną. Nie dawać przykładów innych, tych sprawniejszych lub tych gorszych. Być neutralną, nie ustępować tylko szykować się z nim do szkoły, ale w trakcie rozmowy nazywać uczucia syna. Nie szukać przyczyny ich powstawania, tylko je nazywać. Nie próbować im zapobiegać ani ich wyciszać.
      Tak przez jakiś czas, aż syn nabędzie doświadczenia, być może niespotykanego do tej pory, że jego stan jest naturalny dla niego, może w nim być, mimo, ze i tak wypełniane są należne obowiązki. Że Pani taki stan rozpoznaje i nazywa, a nie każe mu się natychmiast zmienić lub powstrzymać.
      Potem można zacząć badać przyczynę takich stanów. Nie warto szukać jej na zewnątrz ( zła wychowawczyni, dokuczające dzieci, nadmiar obowiązków, brzydka szkoła ) tylko wewnątrz przeżyć syna , nawet jak są nieracjonalne ( mimo, że tak jest fajnie, to się boi, mimo że wie, że musi, to nie chce, nieśmiałość, złe sny, lęki przed byciem sam ). Akceptująco o tym z nim rozmawiać, zaciekawiać się tym, co się z nim dzieje, wymyślać WSPÓLNIE rozwiązania.
      Poprawa nie nastąpi od razu. Myć może nawet nie poprawi się zachowanie przed wyjściem do szkoły. Ale syn zyska bezcenne doświadczenie, że nie jest lekceważony w swoich stanach emocjonalnych, są one uznane za harmonijne i kogoś to obchodzi co się z nim naprawdę dzieje a do tego pomaga mu nazwać to. To może dać mu ulgę.
      Nie twierdzę, że to łatwe, ale warte spróbowania a nade wszystko zastanowienia. Agnieszka Iwaszkierwicz
      ( niepewność, nieśmiałość, jakieś jego fantazje
Pełna wersja