na madalińskiego... czemu mnie to nie dziwi. 10m lat temu też mnie chcieli przeczołgać porodem sn przy pośladkowym ułożeniu. Na szczęście leżałam tam tylko kilka dni na patologii ciąży i wyszłam PRZED porodem. Do dziś pamiętam twarde i zimne stwierdzenie mojego meża, kiedy szliśmy ze szpitala na
, oksytocynę, dlaczego odstawiają, dlaczego nie odsyłają na cesarkę. Jestem zadowolona z opieki w tym szpitalu. Przed porodem też szukałam opinni mam o szpitalach. O wszystkich znalazłam skrajne opinnie. Pojechaąłm do tego, który miałam najbliżej. Dodam jeszcze, że nie chodziłam do szkoły rodzenia przy
najwazniejsze, jesli zdarzy sie cesarka, to na Madalinskiego w przeciwienstwie do inflanckiej nie separuja matki i dziecka, nawet jesli dziecko urodzi sie z problamami i musi byc pod obserwacją , pielegniarki przynosza mamie dziecko kiedy płacze lub kiedy jest głodne, dzieki temu nie ma probkemów z karmieniem
na madalińskiego (polecam zwłaszcza tym którzy mają zostać rodzicami po raz pierwszy) mówili żeby jechac wtedy do szpitala. Pojechaliśmy; o 4 przyjęto mnie na izbę; zrobiono ktg; skurcze regularne co 10 min; rozwarcie na 1,5 cm. Przyjęto mnie do szpitala; jednak ze względu na brak miejsc w salach
dzięki kobietki:) niestety rzeczywistośc przerosła trochę oczekiwania-mam płyn,teraz już ściągnięty-w opłucnej,zeszło ponad 500ml.i oczywiście zdiagnozowali to dopiero w zaściankowym szpitalu w skierniewicach,bo zainteresowali się moją dusznością.całą ciążę na madalińskiego nikogo to nie wzruszało
ja jutro mam te kwalifikację. Zobaczymy... najgorsza jest ta niepewnośc. U mnie to 36 tc, a w sumie dziecko może obrócić się w ostaniej chwili.. A od tego jak będzie leżec, uzalezniam miejsce porodu. Jak SN to madalińskiego, może Praski, Inflancka? W każdy razie miejsce, gdzie jest dostępne ZZO
na szczęście byłam z małym już ciągle. Szczerze mam mieszane uczucia co do tego szpitala. Od razu po cesarce.. wylądowałam z powrotem na swoim miejscu na ginekologii (moja koleżanka miała 2 cesarki w szpitalu madalińskiego i zawsze trafiała na salę pooperacyjną) Głośno jest o promowaniu karmienia
to nie moj wybór a konieczność podobno (okulista tak napisał). Jestem uz po jednej cesarce więc wiem co to za ból :(, i wcale nie jestem zwolenniczką tego rozwiązania. Widziałam jaka ogromna była różnica między moimi możliwościami opieki nad dzidzią a kobiet po sn. Ale jak mus to mus. Ciekawa
Ależ gorąco na tym forum!!! Drogie koleżanki, ja jestem zdania (po doświadczeniu wielu moich znajomych) że, lekarz nie jest do niczego potrzebny, bo to nie on odbiera poród (chyba że cesarka lub/i komplikacje). Niejedna z nich nie widziała na oczy swojego lekarza podczas pobytu w szpitalu, choć
1) nazwa szpitala św. rodziny na madalińskiego > 2) data porodu 15.03. 2010 > 3) możliwość opłacenia indywidualnej opieki położniczej (tak/nie) nie wiem > 4) miałyście opłaconą położną? (tak/nie) (nazwisko) nie > 5) ilu osobowa była sala, na której rodziłyście? pojedyńcza
potwierdziły moje dwie ciocie mające przyjemność rodzić tam w tamtych czasach co do sal porodowych nie wypowiadam się - miałam cesarkę jedzenie - gorzej niż tragiczne