sporą intymność. Dodatkowo słońce nie wali prosto w szyby więc mieszkanie tak się nie nagrzewa. W sumie od wiosny do jesieni to jak dodatkowy pokój. Ważne elementy dla mnie to winda i dodatkowe miejsce do przechowywania rupieci czy rowerów. Tak, bez windy można żyć. Ale jak partner złamał nogę albo
rozważają innej opcji (bo też akurat kupują, a do tej pory mieszkali na ostatnim piętrze, tyle że bez windy - a ja takiej opcji też bym nie chciała rozważać ;) ). A co do reszty, to humor ok, chociaż jakiegoś lenia mam i darowałam sobie dziś ćwiczenia. Strasznie senna jestem ostatnio, po normalnych 5
A to mieszkanie gdzie i w jakim standardzie? Z windą czy bez? Z miejscem w garażu czy w ogóle bez miejsca? Bez odpowiedzi na te pytania nie ma co zaczynać dyskusji.
Ja zderzyłam się jeszcze z jednym problemem. Do tej pory sprawna osoba nagle przestaje chodzić. Mieszkanie na którymś piętrze bez windy. Odpada prywatna służba zdrowia, z której do tej pory korzystaliśmy, bo żeby dostarczyć pacjenta, potrzebny jest nie tyle transport - do auta wsiądzie i wysiądzie
Za żadne skarby. Mieszkałam 20 lat na parterze i nigdy więcej. Ludzie generują niewyobrażalny hałas - walą drzwiami, drą japę, tupią butami (w zimie to już w ogóle masakra), gadają głośno czekając na windę, o 22.00 ,o 24.00 i również o 3 nad ranem. Drzwi otwierają się i zamykają bez przerwy, co
, chodzę popołudniami na długie spacery po par > kach, jeżdżę rowerem po rowerowych szlakach czy zabieram psa ze schroniska i sp > acerujemy. > Już była tu kiedyś dyskusja jak to dzięki mieszkaniu na 4 piętrze bez windy ma > się ćwiczenia siłowe nosząc siaty na górę, ale tu tak samo
chodzenia do pracy czy sklepów wzdłuż ulic albo jazdy rowerem pomiędzy samochodami, chodzę popołudniami na długie spacery po parkach, jeżdżę rowerem po rowerowych szlakach czy zabieram psa ze schroniska i spacerujemy. Już była tu kiedyś dyskusja jak to dzięki mieszkaniu na 4 piętrze bez windy ma się
funkcjonować. Mieszkanie w ruinie: Szokujące są obrazy klasy średniej – ludzi w garniturach, którzy po pracy wracają do „swoich” mieszkań w surowym betonie, bez okien i toalet, bo nie stać ich jednocześnie na czynsz i ratę kredytu za niedokończony budynek. Gotują na paleniskach w wieżowcach, które mogą nigdy
Nie ma obowiązku używać parkingów (a po coś robi się na nich miejsca z kopertą), nie ma obowiązku używać teatrów a robi się tam windy i podjazdy. W ogóle nie ma obowiązku wychodzić z mieszkania, z czego "korzysta" wielu mieszkańców wysokich piętr bez wind i to rozwiązanie jest najtańsze dla PFRON
>Brak okna na korytarzu = slums. FACEPALM!!!! oczywiście odpowiadasz tylko na wybrane zdanie, bez uwzględnienia reszty wpisu, bo tak ci pasuje żeby się tu wyżyć na mnie. Owszem, w moim przypadku byłby to slums bo w odległości 1.20 m (takie przepisy, o ile zostałyby zachowane) wyrosłaby mi
uprzywilejowaną - tą która ma dostęp do instytucji pomocowych i te osoby > rzeczywiście mogą dużo skorzystać na tej pracy, ale wciąż pozostaje liczna gru > pa, dla których pozostaje dom (szczęście jak nie jest to kamienica bez windy) i > telewizor. Nie napisałaś w swojej wypowiedzi-do której
półroczną lodówkę, bo nie mają mocy przerobowych, by ją tachać z 4. piętra bez windy, a muszą szybko zdać mieszkanie. -- Pracuj nad sobą, nie będę wiecznie na forum, by ci o tym przypominać.