9 013 wyników w czasie 544 ms
Sortowanie wyników: wg trafności wg daty

minus dla władz miasta

Będzie to kolejny wielki minus dla Kosztowniaka i jego chłopaków przed następnymi wyborami .Oby jednak w porę poszli po rozum i wywalczyli pozostawienie tej imprezy w R-miu.

Re: minus dla władz miasta

Podobno e-PiSkopat nie wyraził zgody ... to w zasadzie kończy temat :)

plus dla miasta , minus dla wybiórczej

plus dla miasta za sensowną inicjatywę i integrowanie działań podlegających miastu jednostek minus dla wybiórczej za utrwalanie stereotypów typu Gorzów i Bydgoszcz porównywalne miasta ( obszar funkcjonalny Gorzowa to 150 tys a Bydgoszczy 0,55 mln ) Taki wizerunek budowany latami przez toruński urząd marszałkowski, który Bydgoszczy przyrównywał do Torunia skutkuje takimi wypowiedziami wydawałoby się wykształconych osób z Polski.

Re: plus dla miasta , minus dla wybiórczej

tylko_fakty napisał: > Taki wizerunek budowany latami przez toruński urząd marszałkowski, który Byd > goszczy przyrównywał do Torunia skutkuje takimi wypowiedziami wydawałoby się w > ykształconych osób z Polski. Ale to są ci przeszkoleni na UMK -- "Gdybyś naprawdę był mądry wiedziałbyś, że jesteś głupi" Casa de mi Padre (House of My Father) (2012)

NA MINUS (początek wątku)

Prezydent Miasta Jeleniej Góry Marek Obrębalski Tak: 1561 Nie: 5469 www.gazeta-info.pl/

plusy i minusy mieszkania pod miastem (początek wątku)

Jak juz pisalam wczesniej planujemy wyprowadzkę jakies 12 km pod miasto. Najpierw bardzo mi sie to spodobało ale im dluzej o tym mysle tym wiecej mam watpliwosci.... Mam auto do swojej dyspozycji ale nie mam jeszcze prawa jazdy (jestem na kursie , ale kto wie kiedy zdam ;-) ), dzieci trzeba bedzie dowozic do szkoły, nie beda miały kolegów "pod bokiem", z kim bedą się bawiły popołudniami? I jeszcze szereg innych rzeczy. Macie jakieś doświadczenia? Jakie jest wasze zdanie. Ja mam burze mysli i coraz wiecej wątpliwości. -- b4.lilypie.com/wnzrp2.png/img] b2.lilypie.com/YEDNp2.png/img]

Re: plusy i minusy mieszkania pod miastem

jak dla mnie zaden z twoich argumentow nie jest przerazajacy. 1. nie masz prawka ale jak bedziesz miec i bedziesz auta uzywac to sie nauczysz szybciej wiec podwozenie dzieci do skzly to tez nie problem 2. jak sasiedzi nie maja dzieci to zawsze mozna zapraszac kolegow ze szkoly czy przedszkola na popoludnie

Re: "Czas odzyskać miasto" - minusy w mieście:

To co przychodzi na myśl natychmiast: - Plaza i to co zostało z Lipowej ... - Zabudowa podcieni na Krakowskim (i totalny brak reakcji ...) - Brukowanie pasów rozdzielajacych wielu ulic kostką: oczywista starta - albo powinny to byc pasy zieleni, albo pasy ruchu dla pojazdów uprzywilejowanych, czy chociaż dla rowerzystów ... - Zgoda na budowanie uliczek osiedlowych na których z trudem wymijają sie dwa samochody, bez chodników i żadnej rezerwy szerokości, gdzie stale mają kłopoty słuzby komunalne i ratownicze ... No i wreszcie grzech zaniechania: bardzo słabe wykorzystanie fundurzy na substancje miejską, jakie mogły by do nas napływac z UE ...

Re: "Czas odzyskać miasto" - minusy poza miastem:

- Zgoda (lub przymykanie oczu) na grodzenie obszarów, które w planach są (lub były ...) korytarzami migracyjnymi zwierzyny ... - Zgoda (lub totalne "nie zauważanie") zasypywania terenów podmokłych - nawet jeśli leżą na obszarach chronionych ... - Wycinka starych drzew, niezależnie od ich stanu zdrowotnego - niestety to problem nie tylko "poza miejski", ale jak najbardziej i samego miasta Lublina z jednej strony i "ogólnopolski z drugiej ! - Nierozwiązany problem odbioru wszelkich śmieci, brak publicznych kontenerów == trudno znaleść jakikolwiek lasek czy zagajnik na Lubelszczyźnie w którym po chwili spaceru nie widać wszelakiego śmiecia (nawet takiego które można bez trudu spalić w gospodarstwie) ...

Minusy

Szkoda tylko, że mieszkańcy centrum Gdyni wracający w piątkowe popołudnie z pracy, zmuszeni byli parkować auta parę kilometrów od swoich domów, ponieważ przyjezdne muły ze środka Polski zajmując podwórkowe parkingi, nie pomyślały, że na cudzych posesjach z przyczyn oczywistych nie wypada...

Na minus (początek wątku)

Prezydent Miasta Jeleniej Góry Marek Obrębalski Tak: 1594 Nie: 5667 www.gazeta-info.pl/index.php?id=ranking

Re: ale jakie minusy? :)

lacido napisała: nie lubię obcych miejsc po dobrym seksie będziesz miał sentyment nie bój:) obawa spotkania kogoś znajomego to trzeba wybyć za miasto, do motelu:) w rodzinnym mieście pewnie jest większy stres! --

Re: dyskrecja :)

no niby tak choć auto gdzieś poza miastem, szum deszczu ma szybach nie jest zły :), minusem jest ograniczone miejsce -- - kuwa, niech juz Sylwia wraca - brudno? - formy zycia, ktore wyewoluowaly na naczyniach w zlewie wynalazly kolo :|

Budowa przy Dworskiej - plus czy minus dla miasta? (początek wątku)

Przy ul. Dworskiej 4 stoi zabytkowy budynek, dawny Dwór Kapitulny Kanoników Katedry na Wawelu. Wraz z grupą zieleni, starym sadem i ogrodzeniem przetrwał gorączkę budowlaną lat 60-tych i 70-tych. Powstające wtedy Osiedle Podwawelskie zostało "dokrojone" tak, by z dawnego majątku ocalała jakaś pamiątka, świadectwo dawnych czasów. Dwór pozostaje w prywatnych rękach od lat, właściciel stara się go remontować, całkiem niedawno wymienił dach (zresztą wsparty zwrotnymi funduszami SKOZK). Teren sadu, wraz z starodrzewem i murem miał mniej szczęścia. Spółdzielnia urządziła w sadzie boisko do koszykówki, a mur niszczał kiedy kolejne pokolenia osiedlowych dzieci trenowały na nim wspinaczkę i bawiły się w wojnę. Ten relikt dziedzictwa kulturowego Zakrzówka (dwór powstał w XVII wieku) coraz bardziej kłuł w oczy władze spółdzielni mieszkaniowej. Wprawdzie nie można było nic zrobić z dworem, ale piękny zieleniec - pozostałość po dużym sadzie to przecież ziemia, a ziemia w takiej lokalizacji to majątek. Wprawdzie i mur i część drzew podlega ochronie z mocy prawa (wpis do rejestru zabytków pod numerem A-849) ale że sad sam bronić się nie umie, to i łatwiej go pokonać. Tym bardziej, że w myśl zapisów o ustawowych ochronie podlega wprawdzie zieleń, ale nie drzewa owocowe. Cóż, że rosły tam od zawsze, cóż, że jedna grusza była wyższa od stojącego w pobliżu czteropiętrowego budynku. Nie ważne. 13 sierpnia, na teren sadu wkroczyli budowlańcy. Najpierw oddzielili sad od sąsiedniego bloku. Zrobi to bez ostrzeżenia i bez wskazania zastępczej drogi dla pieszych. A przez sad biegł ciąg pieszy, jedno z wyjść z osiedla w stronę Ronda Grunwaldzkiego. Początkowo zdezorientowani ludzi przeciskali się między deskami płotu. Potem, gdy został obity blachą mogli już tylko złorzeczyć. Szybko okazało się, że teren sadu był ważny nie tylko ze względu na jego walory rekreacyjne. Równie istotny był dojazd do ostatnich klatek domu Komandosów 2. Wprawdzie po trawniku, ale tędy przywożono meble, tędy wjeżdżały wozy bojowe straży pożarnej, tędy podwożono niepełnosprawnych. Gdy stanął płot jedyna droga została zamknięta. Na płocie się nie skończyło. Ekipa rozebrała najwyższy fragment zachowanego muru. Kamienie z rozbiórki wrzucono w koleiny po samochodach. Potem wycięto drzewa. Najpierw owocowe, potem klony, brzozy i lipy. Rozpoczęto budowę. Nie przeprowadzono badań archeologicznych (po co, to przecież jeden z dwóch dawnych dworów Kapituły Katedralnej), nie zabezpieczono zabytkowych drzew. Wycinka drzew na placu budowy odsłoniła stare okazy przy Dworskiej tuż przed atakiem wściekłej wichury. Z gałęzi wielkiego klonu zostały kikuty... Budowa trwa. Wywozi się tony pięknej ziemi, wielkie wywrotki miażdżą ulicę Dworską pomimo zakazu wjazdu dla pojazdów powyżej 2,5T. Ludzie w okolicy dużo mówią o tej budowie. Hałas, pył to normalne atrybuty prac budowlanych. Ale najgorsza jest niepewność: czy będzie można tędy przejść do Dworskiej? Czy zostanie urządzony jakiś dojazd dla samochodów, choćby awaryjny? Kto tu będzie mieszkał? Dojazd do własnego domu jest ważny. Tym bardziej, gdy w bloku przeważnie mieszkają ludzie, którzy byli młodzi 40 lat temu. Wtedy, gdy budowano osiedle, brak podjazdu do klatek nie przerażał. Teraz, gdy częściej trzeba chodzić do lekarza, gdy trzeba wezwać karetkę dojazd staje się priorytetem. Niestety nie dla władz spółdzielni. Zamiast go ułatwić, praktycznie zupełnie go odcięła. Karetka, w wyjątkowych przypadkach, jakoś się przeciśnie. Między blokami, pod drzewami, łamiąc żywopłoty. Ale na pewno nie przeciśnie się samochód straży pożarnej. Wszyscy zdajemy sobie sprawę czym to grozi, ale nie władze. I to nie tylko spółdzielni, również architektury, ochrony zabytków, ogólnie władze miasta. Gdy spółdzielnia sprzedaje mieszkania ze swojego zasobu, to na każdej klatce wisi stosowne ogłoszenie. O nowym budynku było cicho. Dawniej, gdy ktoś dzwonił w sprawie zakupu nowych mieszkań (o budowie niosła wieść gminna) to zawsze było za wcześnie na zapisy, nikt nie znał warunków, była to pieśń przyszłości. Jednak nie dla wszystkich. Ostatnio spółdzielnia informuje, że mieszkania są "rozdysponowane" i były "bardzo drogie". Że mieszkać tam będą "dzieci mieszkańców osiedla, które od lat czekały na ten budynek". Trudno sie oprzeć wrażeniu, że spółdzielnia buduje ten dom dla znajomych, pomijając wszelkie zasady równości, konkurencyjności czy jawności. Spółdzielnia dosyć ciekawie ucisza głosy protestu udzielając mylących informacji. Na przykład część ludzi wierzy, że przejście obok budynku będzie. Tak, tak, widziałem plany, będzie przejście, a nawet przejazd! Tymczasem koordynator budowy zapewnia, że teren wokół nowego budynku zostanie odgrodzony siatką i żadnego przejścia ani przejazdu nie będzie. Miasto musi się rozwijać, ludzie muszą gdzieś mieszkać - to argumenty zwolenników budowy. Niby tak, ale przede wszystkim rozwój miasta nie polega na zabudowaniu każdego zieleńca, szczególnie, gdy stanowi element dziedzictwa kulturowego. Rozwój miasta może być albo planowy i harmonijny, albo tak jak rozwijają się slumsy - dziki i chaotyczny. Niestety budowa przy Dworskiej z planowym rozwojem miasta nie ma wiele wspólnego. Ludzie nie muszą mieszkać wszędzie. Nie buduje się apartamentowca na płycie Rynku, nie stawia bloków w ogrodach Franciszkanów, ani na Skałce. Poza świadomością gospodarzy, bronić przed takim obrotem sprawy powinny przepisy i stosowne urzędy. Tu obrony wystarczyło na 40 lat. Przez ten czas pozostałości po majątku dworskim były skutecznie chronione przez prawo. Wprawdzie nikt nie potrafił wymusić na właścicielu terenu - spółdzielni - odnowienia i zabezpieczenia muru, ale skuteczność nadzoru była tak duża, że ulica Dworska została pominięta w pracach remontowych i do dzisiaj nie ma tam kanalizacji. Co się stało, że tak restrykcyjne podejście zostało zmienione? Jakimi argumentami spółdzielnia przekonała konserwatora zabytków? Tego nie wiadomo. Możemy się tylko domyślać... Mieszkańcy sąsiedniego bloku podjęli działania w obronie swych praw. Kolportują ulotki, powstała strona internetowa ( budowa.dworska.w.interia.pl/ ). Jednak pomimo wielu oczywistych argumentów "przeciw" budowa jest kontynuowana. Czy rzeczywiście polityka faktów dokonanych wygra i tym razem?

minus 14

Skoro tak, to dlaczego radni miejscy i zarzad miasta nie przeznacza wiekszej gotówki - moze kredyty trzeba wziac, na pewno jakies dofinansowania unijne by sie znalazły, by wymieniac rury, a nie gadac o hali... Nie słyszałem z ust pana prezydenta, ze to priorytetowa pozycja budzetu...

Re: minus 14

Słuchaj w NYC też są 100 letnie rury. W każdym starym mieście znajdziesz taką infrę. Dopiero co kończymy jeden wielki projekt poprawy jakości wody. Ja nawet nie wiem czy dałoby radę wydoić kolejną kasę na ten sam cel.

1 2 3 4 5 6