- Zapraszamy serdecznie do wspólnego świętowania wszystkich mieszkańców naszej gminy, ale również naszych przyjaciół, miłośników i sąsiadów – zachęca wójt Agnieszka Sakowska-Hrywniak.
Miałem akcję z budynkiem typu samowola, tam legalizacja wymagała po prostu wznowienia pozwolenia na budowę (mimo że budynek stał od dawna), odtworzenia dziennika budowy i zrobienia całej procedury od początku. Ponieważ pan, który to budował podeptał absolutnie wszystkie reguły (odległość od działek sąsiadów, wysokość pomieszczeń, podłączenia mediów itp.) , w trakcie legalizacji można się było spodziewać wszystkiego , a gwarancji sukcesu nie było żadnej (np. sąsiedzi mogli to oprotestować albo nadzór).
Piszę o większych sprawach, ale było tego mnóstwo. Ostatnio, zanim przestał ten sąsiad ze starości wyściubiać nos z domu, doniósł na policji o nielegalnym ogniu - pięciolatek zapalił sobie trzy patyczki w zbyt małej odległości od zabudowań. Policjanci i przedstawiciele innych organów deklarowali współczucie, ale byli zobligowani do egzekwowania przepisów.
E, to takie miejskie legendy :) Ja mieszkam w lesie i owszem, czasem słychać życie dzikich zwierząt, w nocy coś ryczy, wyje, piszczy, ptaki wiadomo, że głośne :) Ale niestety, o ile nie jest się właścicielem działek naokoło i to tak na odległość kilometra-dwóch, ciszy idealnej nie ma. Ja na przykład słyszę imprezy ze wsi obok, z prywatnych domów, oraz z remizy strażackiej. Plus grzybiarze i okazjonalni miłośnicy seksu na świeżym powietrzu z ich muzyczka z telefonu… 🤮 To i tak lepiej niż sąsiedzi w bloku, ale wkurza, bo człowiek liczy na ciszę w lesie.
To był powszechny zwyczaj w tamtych czasach. Jeśli zaniosłeś do kościoła gałązki palmowe bezdzietnych sąsiadów, otrzymywałeś jajko jako podziękowanie. Korzystne było, jeśli jajka były bardzo ugotowane na twardo, aby można było jak najdłużej bawić się w rzucanie i stukanie jajkami wielkanocnymi. Podczas rzucania jajkami wielkanocnymi podrzucano w powietrze.
To był powszechny zwyczaj w tamtych czasach. Jeśli zaniosłeś do kościoła gałązki palmowe bezdzietnych sąsiadów, otrzymywałeś jajko jako podziękowanie. Korzystne było, jeśli jajka były bardzo ugotowane na twardo, aby można było jak najdłużej bawić się w rzucanie i stukanie jajkami wielkanocnymi. Podczas rzucania jajkami wielkanocnymi podrzucano w powietrze.
To był powszechny zwyczaj w tamtych czasach. Jeśli zaniosłeś do kościoła gałązki palmowe bezdzietnych sąsiadów, otrzymywałeś jajko jako podziękowanie. Korzystne było, jeśli jajka były bardzo ugotowane na twardo, aby można było jak najdłużej bawić się w rzucanie i stukanie jajkami wielkanocnymi. Podczas rzucania jajkami wielkanocnymi podrzucano w powietrze.
princesswhitewolf napisała: > A mieszkania w Niemczech niby nie maja bliskosci sasiadow? J Naucz się w końcu czytać ze zrozumieniem. Bliskość sąsiadów, to wada każdego mieszkania, choć są ludzie, którzy czują przez to bezpieczniej. Mieszkania w domu wielorodzinnym mają też inne zalety, które wielu odpowiadają. Ale szeregówka, czy semi- detached, to jest pod względem odległości do sąsiadów praktycznie to samo, bo nie daje komfortu wolno stojącego domu.
> Mieszkalam kiedys w semi detached a od lat mieszkam w detached i nigdy juz nie chcialabym miesc sasiadow za sciana, choc halasliwych nie mialam ale pomimo wszystko. Wole komfort nie tylko tego ze inni mi nie przeszkadzaja ale ja nikomu nie przeszkadzam. Może dźwięków przez wspólną ścianę...
W No mieliśmy sąsiadów naprzeciw, którzy tak dekorowali dom, jak w hameryce- wielki, gibajacy się, świecący bałwan, renifer na dachu, światełka na wszystkim, na czym tylko dało je się powiesić... Oszczędzaliśmy na oświetleniu, bo odległości od budynków zdecydowanie nie są w Holandii amerykańskie i mieliśmy w nocy w salonie piękny, słoneczny dzień 🤣
Z samego rana przed wyjazdem na lotnisko chowałam do garażu rowery. Kot musiał się wtedy wśliznąć. Kot sąsiadów mieszkających parę domów dalej. Ja ich nie znam, ale dzieci chodziły z ich synem do tego samego liceum, więc znają się z widzenia. Chłopak starszy od moich dzieci. Nie wiem jak oni tego kota wyczaili w naszym garażu.