Ja mieszkałam w kamienicy co prawda, ale na parterze tak niskim, że jakby kto chciał to mi usiądzie na parapecie. Nie mieszkało się dobrze, bo miałam chodnik pod oknami (jakby był trawnik, to byłoby lepiej). Ludzie przechodzili i człowiek czuł sie nieswojo. Wiecznie miałam rolety zaciagnięte. na
eter. Używają „Głosów Sahary” – systemu gigantycznych lejów, które niosą ryk gitary z jednego końca wyspy na drugi. * Warszawska Praga (Ulica Kinowa): Tutaj dźwięk jest najgęstszy. Kamienice działają jak pudła rezonansowe. Zamiast telewizorów w oknach, w każdej bramie stoi „ściana dźwięku” (wall of
mackakisa napisał(a): > chatgris01 napisała: > > I skoro to taka stara kamienica, to mogli mieć tzw. zimną szafkę pod okne > m w ku > > chni lub spiżarni. Zimna szafke pod oknem to i moi rodzice mieli, w budynku z roku 1961. Tyle ze udziec i indyk tam by za
, to mogli mieć tzw. zimną szafkę pod oknem w ku > chni lub spiżarni. Taki wynalazek nie został nigdy wspomniany. No i balkon (można włożyć jedzenie w nieprzemakalne skrzynki > /pudła i deszcz nie zaszkodzi, a upału z pewnością nie było). Te nieprzemakalne skrzynki należy jedńak
zaplanowac w tej sprawie, na jaką strone wychodza okna - wysokie pietra na zachód to obecnie piekło na ziemi, klimatyzacja nie pomaga, nie da sie życ na takiej patelni a zaciemnające 100% rolety daja tylko efekt dusznego grobowca. mieszkalam wszedzie, moja rodzina: kazdy mieszka w innym miejscu, dom pod
. Widzę z okien kominy starych kamienic i widzę, że w piecach przepalany jest nie tylko węgiel. Nikt tych ludzi nie niepokoi.
caly dom nie dam rady udekorowac, bo to 100 ceglowek wzwyz i szerokosc hoho. Dekoruje okna, szczegolnie te duze i one dajom atmosfere w pokojach. Jedno takie okno tarasowe od ulicy to tak pieknie mi wyszla dekoracja. Skromnie oswietlona choinka z przepieknie pelnia ksienzyca, a wszystko na niebieskim
Gdy pracowałam na nocki i wychodziłam na zewnątrz zaczerpnąć powietrza często obserwowałam nietoperki które w pobliżu łapały owady krążąc wokół potrójnej lampy ulicznej . O świcie jeden podlatywal do jednego okna kamienicy i wciskał się pod blaszane okucie na zewnętrznym parapecie. Praktycznie nie
Najbardziej depresyjne miasteczko to Wleń. Trzy uliczki na krzyż, prowadzące do kompletnie zabetonowanego rynku otoczonego odrapanymi kamienicami z oknami byle jak zalepionymi folią, na pachnących grzybem uliczkach same punkty pomocy dla ubogich i inne punkty wydawania żywności, jedna jedyna
Okna 2, ktore wczesniej (na urlopie na blysk wymylam) a teraz wygladaja jak "idz i nie wracaj" mam budowe zaraz przy kamienicy. Serio wkurzaja, zwlaszcza jak widze je w dziennym swietle. Mi juz wszystko utrudnia relaks. Chcialabym przezyc dzien z mysla "wszystko zalatwione". Mieszkanie male. Wstyd
ulicach wazne bylo jak sie idzie zawsze widziec gdzie otwarta brama do kamienicy najblizej jest. Wtedy nie bylo domofonow klucze tez nie mieli wszyscy wiec bramy byly otwarte. Wygodnie na rozruchy. Swiat sie powtarza, wlasnie moja corka ze swoim nowym mezem byli w Izraelu. Dalem jej instrukcje jak bedzie