w tym upale, to chyba sama bym się obrzygała (nienawidzę piwa) jak dotarłam do domu, to wygladałam jak po jakimś ataku - polepione, streczące włosy, brwi i ubranie, rozmazany i spłynięty :D tusz in cała w brązowych plamach
Nie zostaną, a paczka nadaje się do wyrzucenia, to była farba do włosów, kupująca zamówiła do paczkomatu a przy tych temperaturach żaden kosmetyk nie będzie nadawał się do użytku. Więcej niż pewne, że zrobiła to celowo, nie odpisała na wiadomość, a zamówiła błyskawicznie po odmowie obniżenia ceny
Są jakieś takie nie świeże. Czasem komuś kapnie pasta do zębów i zostawia białą plamę. Jakieś włosy, farfocle, na pewno trochę skóry (ooo teraz to będzie jatka) która w czasie wycierania się ręcznikiem spada jednak na dywanik i wszystko co na skarpetkach człowiek wniesie z innych pomieszczeń
mava12 napisała: > ale farby chemiczne maja to do siebie, że kryją "wszystko" i żadnej wiedzy jaki > ejś szczególnej tu nie trzeba. > W kazdej instrukcji farby jest napisane, że kryjesz najpierw odrosty a po jakim > ś czasie resztę włosów. To też jest wiedza powszechna, dla
ale farby chemiczne maja to do siebie, że kryją "wszystko" i żadnej wiedzy jakiejś szczególnej tu nie trzeba. W kazdej instrukcji farby jest napisane, że kryjesz najpierw odrosty a po jakimś czasie resztę włosów. To też jest wiedza powszechna, dla każdej farbującej. Nie ma znaczenia czy siwe, czy
Aaa, przegapiłam pytanie o samopoczucie. Dobre, bo ja juz takie włosy mialam -ba, bardzo często mam po wizycie u fryzjera. Poniżej kawałek mnie sprzed 3 lat i sprzed dwóch lat 😀 Tyle tylko, że ponieważ szczerze nienawidzę chodzić do fryzjera a samodzielne nakładanie farby to absolutne no go (czy
Mycie co trzy dni (od razu po tym ścieram pięty, bo skóra pięt po myciu głowy jest bardziej rozmiękła niż po zwykłym, szybkim prysznicu) Używam na zmianę dwoch szamponów - z keratyną i bez. Odżywka mniej więcej co trzecie mycie. Co kilka tygodni nakładam farbę ziołową na odrosty. Od czasu do czasu
Ale ja ciebie pytam jakie miałaś przejściowe kolory pomiędzy tymi czterema wizytami :p ja na raz bym się nie porwała, już kiedyś zrobiłam taki eksperyment i rozjaśniła włosy na jednym posiedzeniu do blondu, to były potem tak zmasakrowane, że żadna farba się na tym nie trzymała, spływalo jak po
Aha, czyli to żart był o tej zbiórce. Jasne. Wiadomo. Tyle że znowu nieśmieszny. Pamiętam Twoje wątki zakupowe o farbie do włosów i kaszmirowych sweterkach. Mało masz ciuchów? Do pracy i tak chodzisz w „kasaku” więc po co ci tyle cywilnych ubrań?
Zrobilam to sobie w okolicy 45rz. Po pol roku wygladania jak staruszka, wrocilam do normalnej farby.
Spróbuj. Ja spróbowałam henny, choć od lat farbuje się na blond ( naturalnie mam blond, tylko teraz taki mocno siwy:)). Po hennie włosy przestały wypadać, błyszczały i ogólnie ich stan mocno się poprawił. Cóż z tego, skoro mnie w rudosciach paskudnie a innego koloru nie udało mi się osiągnąć
farby ma włosach. Nigdy nie byłam u fryzjera, kosmetyczki i w żadnej innej "upiększalni" . Mam nadzieję, że mi dzieci nie wytną takiego numeru jak koleżance, której na święta dzieci sprezentowały voucher za 1000 zł do kosmetyczki i biedna od świąt próbuje go wykorzystać :)