Wybieramy się na mecz do Belgradu 21.11.2007, i szukamy (dwie osoby) transportu zaraz po meczu do Polski (najlepiej Wrocław, ew. Katowice). Po prostu jedziemy do kolegi do słowenii wcześniej, a na finał naszej wycieczki jedziemy na mecz do Belgradu. Jak masz miejsce, to pisz tu, albo gg
powrotem przejechaliśmy prze sławne rondo płatne opisywane w innych postach i bez korków wjechaliśmy do słowenii . Co do zdjęcia które podesłał hepik to wszystko się zgadza tylko pamiętaj że na tych bramkach tylko kartą można płacić ale rzeczywiście nie ma tam korków a zjazd jest parę kilosków
słowenii z mariboru na ljublanę ma swoje dobre strony, po pierwsze taniej, bo przez słowenię jest tylko winieta za 15 euro, a przez chorwację płaci się za każdy odcinek, to, że na istrię jechałbym w ten sposób to nie ma dwóch zdań, ale w dół chorwacji, poniżej rijeki problemem jest powrót na autostradę
Drugi już wątek tego wieczoru, ale jakoś tak na pisanie się zebrało... Już 2 tygodnie mija od naszego powrotu z chorwacji, plan zrealizowany w 98%. Najpierw 6 nocy w słowenii, w alpach julijskich - dzieci podróż zniosły znakomicie, wystarczyły bajki z kolekcji gazety, szczególnie jaś i małgosia
ja teraz byłam na istrii i jadac przes słowenie można te winiety kupić w austriackich bramkach (tam gdzie pobierają oplaty za autostrady)bądz już w słowenii na tych bramkach; moim zdaniem to zdzierstwo z tą winieta na pol roku; ja kupilam winiete w austrii 8euro za 10dni;potem przejechalam
ja jechałam rok temu, w jedną stronę przez słowenię, z powrotem przez węgry. i w jednym i w drugim kraju budowane są autostrady, jazda bardzo porównywalna, na węgrzech autostrada znacznie luźniejsza, tam gdzie się kończyła, ograniczenia do 50 i faktycznie taka jazda była,nikt nie
miejsca wymienione pamięta, młodszy ma problem z tunezją. starszy jeśli prosi o powrót w któreś z tych miejsc najczęściej wymienia tunezję, potem przypomina sobie zamki na piasku z bułgarii, potem bułki z chorwaji i oczywiście potwierdza, że wszędzie było fajnie. moim akurat było fajnie tam
południe europy pojechaliśmy, gdy młodszy miał 3 lata - szybko jak się da do słowenii na tydzień, potem "już tylko ze słowenii" do chorwacji i powrót z noclegiem ale i atrakcją na miejscu noclegu "pod dzieci" różnica taka, że na tyle siedział starszy brat rozbawiacz, z 3 latkiem solo bym się nie wybrała
, bo to jednak dużo taniej transoport wyniesie, no i jakoś tak stęskniłam się za chorwacją. u mnie jeszcze dochodzi jeden aspekt - mąż musi,m u s i być w górach choćby przez tydzień w lecie, by naładować akumulatory na cały następny rok, a ta opcja z postojem tygodniowym w słowenii gwarantuje
to ja raczej nie potrafię:( program mamy ambitny, pisałam już o nim w jakimś wątku: tydzień w alpach julijskich w słowenii, potem przejazd na tydzień do chorwacji, powrót przez węgry - wizyta w kąpieliskach termalnych i w egerze - stolicy winka. czy wszystko nam się uda? nie wiem, ale
ciasna a parkingi drogie (kilka euro za godz.) Na samą wenecje jeździ kolej lub autobusy (bilet ok 1 euro, jak masz bilet na autobusy wodne, to powrót z wyspy jest gratis).Warto. W Wenecji polecam jeść nie na pl. Św Marka ale np przy Rioalto (most zakochanych) - tam ceny zbliżone do polskich