nadrabiałam w weekendy. Dzieciaki odbierał tatuś, który odkąd starsza poszła do żłobka zmienił godziny pracy na 7.00-15.00. Dzieci były w pełni placówkowe, świetlica do końca 4 klasy, zima i lato w mieście na wszystkie terminy na które się dostały. Zajęcia dodatkowe wybrane z dostępnych w szkole + basen na
Ja co prawda dawno mam to za sobą ale za macierzyńskie i wychowawcze ZUS mi zaliczył je tylko jako lata pracy ale składek nie choć miałam wypłacany zasiłek macierzyński i wychowawczy . To i tak pół biedy bo moja mama musiała na okres do skończenia przeze mnie 3 lat gdy mogłam pójść do przedszkola
, alternatywnej edukacji powyżej trzeciej klasy podstawówki, przychodni specjalistycznej (luki są w niespodziewanych miejscach - pójdziesz do kardiologa, ale nie do diabetologa, do laryngologa, ale nie do okulisty, przy czym musisz się umawiać do każdego osobno), łatwo dostępnej diagnostyki innej niż pobieranie
, a cześć zrobiłam awansem będąc w ciąży), jak nie mógł to podrzucałam obcym a bywało i tak, że młoda jeździła ze mną na uczelnię. Jak skończyła 2 lata poszła do żłobka a ja do pracy, po niecałym roku zaszłam w drugą ciążę i należał mi się płatny macierzyński, który mi wypisali na końcówce ciąży, jak
dorabianie do bycia mamą na cały etat. Do trzeciego dziecka (rodzone co dwa lata, wszystkie przed 30, w wynajętym mieszkaniu 45 m) szczyciła się "otwartością na życie" i patrzyla na mnie z pogardą. Bo ja dzieci posłałam do żłobka i zapindalalam do pracy na 1,5 etatu, a przed kolejna ciąża zabezpieczalam się
To się bardzo nasililo kiedy dziecko poszło do żłobka, tyle że samo dziecko już tyle nie choruje, co mąż. Przed dzieckiem chorował 2, czasem 3 razy w roku, w sezonie jesienno-zimowym. Dla mnie to sporo, bo ja nie chorowałam wcale.
To samo twierdzi lekarz. Dziecko poszło rok temu do żłobka i tamten rok był dla nas masakryczny, cała rodzina non stop chora, z powikłaniami i ciężko. Ten rok jest o niebo lepszy, mały oprócz katarów był chory tylko 2 razy, ja tylko raz, a mąż jak w poście startowym. Ale on chorował jeszcze przed
Zasadniczo to jak mogli złapać za mordy dorosłych ludzi? Zawsze mogli pójść na swoje, dziecko oddać do żłobka, pracować i uczyć się wieczorowo/zaocznie. To nie jest scenariusz sf, tylko wielu przed nimi i po nich tak żyło, i dawało radę. Sami wybrali wygodne życie na koszt rodziców i ich warunki
brenya78 napisała: > "Otóż taki właśnie system jest w PL - jeśli rodzic czuje że jego dziecko być mo > że odstaje ma taką możliwość że idzie sobie do poradni i tam mu pomagają i odpo > wiadają na jego wątpliwości. " > > A bilans do tego nie wystarczy? Przychodnia
odwozić do żłobka autobusem. Ta, jasne. Najpierw okazało się, że samochodem jadę 15 min, a autobusem 40 min. A potem - że ta opcja w ogóle odpada, bo z przystanku w Al. Ujazdowskich nie da się wydostać z wózkiem. Schody na górę nie do pokonania, windy brak. No i ideały poszły się paść.
. Odechciało mi się wszystkiego, najchętniej bym pojechał do domu ,bo teraz mogłem już tylko siedzieć aż do końca imprezy i jakoś znosic te śmiechy i obgadywanie lub pójść z nią tanczyć, ale to by wygladało tak, że musiał przyjść prawdziwy facet i pokazać mi jak to się robi i prosi dziewczynę do tańca, a nie