Korepetytorzy bardzo często chcą wglądu. Po to, żeby zobaczyć, dlaczego mimo że dziecko zostało przygotowane i umie materiał, ocena jest niska. Ja generalnie nie umiałabym ocenić sprawdzianów z takiej rozszerzonej biologii czy chemii pod kątem ich zgodności z materiałem czy logiki zadanych pytań
Bez sensu ten komentarz. Jasne, że ją (a raczej jej dziecko) edukacja skrzywdziła. Ja się z wieloma jej ocenami działania nauczycieli zgadzam. Do puli wrednych zagrywek na sprawdzianach dodam tak sformułowane pytania, wymagające tak obszernych odpowiedzi, że nie ma szansy, żeby uczniowie zdążyli
Wiem mi się z koniem kopać nie chce. Z matemtyki baba nie daje, moje dziecko matmę dobrze umie. Ze dwa razy byłam zobaczyć jakiego rodzaju zadania nie zrobiła..przy czym dla mnie kuriozum : nikt z klasy zadania nie zrobił a nauczyciel...nie zrobił tego zadania oddając sprawdziany.Nie mam siły
prawda) sfotografować lub skserować sprawdzian. Pani zapraszała mnie do przyjścia do szkoły i obejrzenia sprawdzianu. Juz pomijając całą logistykę, to co mi da obejrzenie sprawdzianu z rozszerzonej biologii, gdy ja się na tym nie znam? Zresztą, głównie chodziło nie o moje obejrzenie sprawdzianu, a
podstawówce przepytywałam ją a częśto i wykład robiłam żeby mieć pewność czy ogarnia) i ocen nie ma wybitnych, ale najważniejsze że do przodu. Z kluczowego dla niej przedmiotu czyli biologii trafił się cudowny nauczyciel. Ma koleżanki, została zaakceptowana. Oczywiście minusy takiej "słabszej" szkoły też są
nawet rozumie wszystko z lekcji, to często na sprawdzianach są kompletnie inne zadania, dlatego też potrzebna jest pomoc pozaszkolna - aby po prostu porobić takie trudne zadania, jakich nie ma ja lekcji. Od znajomych wiem, że biologia jest ciężka, dużo pamięciówki i są też zadania. Geografia to
NO są . Mnie już chyba nic nie zdziwi. Wczoraj się dowiedziałam, że moje dziecko nie ejst pwoażnym kandydatem do konkursu z biologii mimo, ze ma najlepsze oceny w klasie, od 5 klasy pisze sprawdziany na maxa, zawsze jest przygotowana i przede wszystkim chętna do nauki....bo ma zajęcia poza szkolne
sprawdzianu z biologii. Młoda tak, jak nie i nie zamierzam. O ile rozumiem pomoc dziecku z matematyki czy fizyki jak potrzebuje...tak nie rozumiem nauki biologii razem z dzieckiem. Ale tego jest więcej "piszemy dzisiaj wypracowanie","robiłyśmy w weekend plakat"... -- Ja mam bardzo wysoką inteligencję
"lekkiego" przedmiotu. Po takiej lekcji ze słodkimi bombelkami nie wiesz, jak się nazywasz. No, ale jak zwracałam uwagę na zachowanie dzieci na takich lekcjach, to kilkoro rodziców prychnęło pogardliwie i powiedziało : "to tylko muzyka/ plastykka/biologia czego pani chce"... A może dzieci nie potrzebują
hanusinamama napisała: > Uwazam ze to jest godzina na któej spokojnie mozna robić edukację zdrowotną, do > radztwo zawodowe a nie dowalać kolejne godziny > O i to jest słuszny pomysł! Rozumiem potrzebę godziny wychowawczej jako spotkania organizacyjnego klasy (wycieczki
Ale ta historia to chyba zawsze była nie wiem czemu do konca. BYłam w biol-chemie. W 4 klasie nie miałąm geografii ale historia była. Człowiek rył do matury i pamietam sprawdzian z: I Wojsna Światowa okres miedzywojenny IIwojna Światowa Co ciekawe human nie miał biologii i chemii w 4 klasie
Dramat jest o to, że mają chemię podstawową, a zadania z rozszerzenia. Twoim zdaniem sprawdziany że wszystkiego mają pisać rozszerzone? Historię, biologię i geografię też można tylko rozszerzoną pisać...
twoich warunkach", "pogadajmy", "co u ciebie?", "wiem, że jesteś świetny z biologii, jak sprawdzian z działu gady, bo wiem, że interesujesz się dinozaurami". No nie wierzę, że 12-latek, nawet, jeżeli jest wkurzony na rodzica, całkowicie oleje kontakt z nim, zwłaszcza, że zauważy, że ten rodzic wie coś o