nangaparbat3
21.09.25, 23:48
Edukacji zdrowotnej i obywatelskiej. Treści pierwszej powinno się realizować na biologii, drugiej na wosie. Plus wykorzystać wszelkie inne przedmioty, projekty, lekcje wychowawcze, na których często nic się nie robi. Póki co programy szkolne to wciąż skarlałe programy akademickie, pełne teoretycznej wiedzy, setek definicji i detali, nudne i czcze. Oderwane od życia. I przeładowane, a nie dające żadnego zrozumienia i zupełnie nieprzekładające się na rzeczywistość uczniów. W drugiej LO dzieciaki mają po 37 lekcji tygodniowo. Jeśli chcą mieć dobre oceny harują jak niewolnicy. Przyvtakiej podstawie jaka jest i dominującej metodzie nauczyciel podaje, uczeń w domu zakuwa, a potem belfer w szkole egzekwuje ( to słowo powszechnie w szkolnym kontekście używane zdradza wszystko) dzieciaki się zapracowują albo zaczynają prokrastynowac w stopniu wprost niesłychanym, ale to naprawdę nie ich wina, tylko systemu. W dzienniku będzie zapis, że „przerobione”, a i tak nic z tego, połowa głów jak była pusta, tak będzie . Niectrzeba dodawać kolejnych przedmiotów, tylko do gruntu zmieniać, podstawy. Jak najprędzej.