jakieś popychanki w szatni na wf, zawsze cichutko siedziałam w kącie. Przerażał mnie widok szarpiących się za włosy koleżanek. Natomiast dostało mi się rykoszetem i któreś dziewczyny wyciągnęły mi z torby srebrne (prawdziwe srebro) bransoletki kółka, których kilka zawsze nosiłam na nadgarstku i połamały
Mieliśmy dziewczynkę silnie uczuloną na wiele różnych. Nosiła przy sobie pen z adrenaliną, nas przeszkolono jak go użyć. Przydał się, kiedy po wf ktoś użył w szatni dezodorantu w aerozolu, dostała tak silnej reakcji, że zastrzyk był konieczny. Z kolei moja koleżanka nauczycielka, uczulona na nuts
TAK! W liceum było lepiej. Bo była fajna babka, która robiła nam np aerobik. I mieliśmy siłownie. Taka z pomocy dla powodzian, ale była. A i tak, kiedy po urazie kolana po wypadku, ortopeda zaproponował zwolnienie do końca roku z wf, odetchnęłam z ulgą. Koszmarem było również przebieranie się
/klapki/mydlo/szampon - na szczęście w tym roku WF mają jako ostatni. Córka ma wf ckane po 1 lekcji w środku innych lekcji, przerwy 5 min, więc nie ma czasu. -- "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
Cześć, kończyłam Wróbla w 87. Ech, stare, dobre dzieje. Mnie uczyła jeszcze stara gwardia. prof. Winnicka, zwana Larwą, z polskiego, słynna Puella z łaciny, PO nauczał legendarny Hidrant (są pitania? pitajcie, pitajcie!), czyli płk. Węglicki, Bajok z WF, Magma lub Diplodok z geografii, była też
myja po WF a nie niestety jak w Polsce sam biore czasami 7 letnia siostrzenice na basen i biore ja do meskiej szatni.
wejściu, a połowa ma tak, że funkcjonują zarówno jako szatnie na odzież wierzchnią jak i na przebranie się na wf. No bardzo dziwne, że nie chcę ci podać adresów ;) -- dramatika: Nawet zwierzęta - zwłaszcza ptaki - są bardziej "cywilizowane" niż niektórzy ludzie, bo mają ostrą selekcję przed seksem.
Moze inaczej - logika nakazuje takie rozwiazanie, aby dzieci nie maszerowały przez pół szkoły, aby móc zdjąć buty i kurtkę, stąd szatnie są z reguły przed klasami. Lepiej? Nigdy nie słyszałam o przebieraniu się na wf w szatni, w której zostawia się odzież wierzchnią, ale niech ci będzie
, strój na wf i szpargały na plastyke. Butów nie zmienialiśmy. W LO w latac > h 90 też nie było szafek ani zmiany butow, była mikro szatnia z szatniarką. Acz > kolwiek jeden gość zmieniał obuwie na domowe papucie, więc jak ktoś bardzo chci > al, to się dało. widocznie chodzilas do
Nieprawda. Ja nie zmieniałam ani w podstawówce, ani w liceum. W podstawówce mieliśmy najpierw wieszaki wzdłuż ścian korytarza, potem zabudowano je w szafki mieszczące po 6 wieszaków - jedna osoba z „szóstki” miała klucz, w szafce były kurtki, strój na wf i szpargały na plastyke. Butów nie
O widzisz, przypomniałaś mi o moich Buffalo w krowę ukradzionych ze szkolnej szatni w-f 😞