... Zastanawiam się jak często takie coś przydarza się w drugiej ciąży? Czy jest większe ryzyko, że znowu mnie to spotka, skoro stało się już raz? Na szczęście byłam wtedy w szpitalu, bo groził mi poród przedwczesny. Nie przeżyłybyśmy, gdybym leżała w domu.
Nie ma żadnej reguły. Druga ciąża może być najzupełniej fizjologiczna, bez problemów zakończona pięknym porodem. Ktoś napisał, że podstawą jest dobry lekarz. zgadzam się, ale lekarz poświęca pacjentce 15-20 minut. Poszukaj mądrej, ciepłej, empatycznej położnej, która będzie swego rodzaju wentylem
Moją córeczkę urodziłam gdy miałam 18 lat, sama byłam wtedy jeszcze dzieckiem. Ciążę znosiłam bardzo źle - nie akceptowałam tego faktu chyba do samego końca. Wiem, że to wina młodego wieku i niedojżałości, martwi mnie jednak coś innego. Miałam bardzo ciężki 18 godzinny poród. Umówiłam się z
naturalnego. Z drugiej jednak strony rozumiem twój strach, którego być może nie pokonają żadne logiczne argumenty. Ale rozważ wizytę u psychologa, bo po tak traumatycznych przejściach trzeba leczyć duszę. Strach i złe wspomnienia pewnie dadzą o sobie znać nawet jak się załapiesz na cc. Przed porodem
mam kumpla, który z powodu wspólnego porodu rozwiódł się z żoną - to nie żart. Facet od początku nie chciał być przy porodzie i się opierał, ale żonka naczytana mądrych książek i nasłuchana opowieści koleżanek "rodzących razem" nie chciała o tym słyszeć i zmusiła go obecności na sali
też znam gościa, który rzygał na sali porodowej, choć potem było raczej komicznie niż traumatycznie, to przy drugim dziecku żona już mu podziękowała za obecność na sali porodowej :))) Ja byłem przy porodzie mojej córki, pilnowałem się aby nie patrzeć gdzie nie trzeba, nie przeżyłem żadnych
A tutaj lucii to walnęłaś kulą w płot :). Tak się akurat składa, że mam za sobą bardzo lekki i bardzo krótki poród, po którym nie miałam żadnych obrażeń i żadnych problemów. I nie zmienia to faktu, że sam poród to czysta fizjologia. Chciałabym zauważyć, że "nadanie nowego życia" następuje ok
ceniących sobie rozkosz beztroski i życjących w wyimaginowanym przez siebie świecie :P poród, jaki by nie był, jest nadaniem nowego życia, nazywanie bólu z tym aktem związanego - traumą - jest niczym innym jak bezczeszczeniem tylko kobieta wygodnicka rozpatruje to w takich kategoriach, no
Gratulacje i bardzo wspolczuje ciezkiego porodu
matko boska... śledziłam twój wątek o indukcji porodu, potem o tym, że właśnie sobie rodzisz, i codziennie sprawdzałam, kiedy napiszesz, że wszystko wspaniale się zakończyło... a tu takie nowiny... (aż sie bałam wejść i czytać, po tym jak zobaczyłam tytuł, bo własnie dziś mija termin
w podbrzuszu ale też "krzyżowe". Mimo wszystko poród nie był jakiś traumatyczny :-) Damy radę, jak to napisała Justyna - "jak weszło to i wyjdzie :-D
bo w intrernecie często występują opisy traumatycznych i strasznych porodów, nasza połozna ze szkoły rodzenia przestrzega przed czytaniem tego ;-)
też uważam, ze poród jest duzo mniej przerażającym przezyciem niz to opisuja kobiety w internecie. Po tych wszystkich opisach najbardziej bałam się podania oxytocyny (bo "każdy skurcz boli dwa razy mocniej") miałam jeszcze tego pecha ze przed porodem wyladowałam w szpitalu, gdzie na
to dowiedzcie sie jeszcze po jakim czasie występują skutki uboczne. Bo występują nawet po kilku latach, a są nieodwracalne i dosć traumatyczne.
, które całymi latami biorą różnego rodzaju tabletki antykoncepcjne, często o dużej dawce hormonu. Czy one po latach brania tabletek mają traumatyczne doświadczenia połączone ze stanami lękowo-depresyjnymi (tabletki mają podobny skład i działanie jak zastrzyk np. cerazete). W takim razie połowa
doswiadczen zyciowych i wazne jest, aby bylo ono doswiadczeniem pozytywnym, a nie traumatycznym.
nawet nie masz pojęcia, jak bardzo pocieszyły mnie Twoje słowa. Mam właśnei traumatyczne wspomnienia z pierwszego porodu i nie chcę czegoś takiego przeżywać po raz drugi