Mój na placu zabaw latał jak wściekły. Wszystkie urządzenia musiał zaliczyć. I to w zawsze jakoś nietypowy sposob.Marzyłam o żeby go wsadzić do piaskownicy i żeby sobie w niej siedział. A ja na ławce. Pierwszy raz siadłam na ławce ( na dziesięć góra minut) gdy miał może 5 lat. Wracałam z tego placu
Czasy-kiedy kupowało sie hamerykanskie wózki niestety ale minęły. Jeszcze 3 lata temu syn siedząc na kanapie w Polsce wylicytował Jimmiego Cherokee z 300 km silnikiem i na full wypasie za ... 62 tys zeta/ był 2-letni i tylko drzwi prawe do wymiany/. To była super cena. Dzis ryzyko jest ogromne. Nie
zdrowego zaplecza. Przykłady można by mnożyć - Wolfi (który był chyba szczerze zakochany w Laurze, ale nawet w tym stanie nie mieściło mu się w głowie rezygnowanie z kolegów, pracy, pasji i poznawania świata, żeby siedzieć ze starą maleńką Laurą na na obiadach rodzinnych wśród katalp jej ciotki) czy
yenna_m napisała: > magnoliaa50_50 napisała: > > > Pan Jerzy to przestępca seksualny, za to siedział w więzieniu. Państwo da > ło mu > > za parę groszy kawalerkę w Gdańsku za zasługi, tzn. próbę gwałtu na kobie > cie sp > > acerującej z
magnoliaa50_50 napisała: > Pan Jerzy to przestępca seksualny, za to siedział w więzieniu. Państwo dało mu > za parę groszy kawalerkę w Gdańsku za zasługi, tzn. próbę gwałtu na kobiecie sp > acerującej z wózkiem po parku. To tak na marginesie. Nie zmienia to faktu, ze nawet
znacznie większej niż ich rozum. Trump. Putin. Netanjahu. Orban. I dziesiątki lokalnych geniuszy w garniturach – także nad Wisłą – którzy patrzą na świat jak na planszę do gry. A reszta ludzkości siedzi w pierwszym rzędzie tego przedstawienia. Z kawą. Z gazetą. I z coraz silniejszym podejrzeniem, że ktoś
. Ja też. Jak ktoś jedzie daleko (pomimo ostrzeżeń), to powinien zabrać zapas leków, bo zdarzyć się może wszystko. Jak ktoś jest mocno schorowany to powinien siedzieć na doopie i nie latać daleko, zwłaszcza w niebezpieczne miejsca. Jak ja słyszę w tv, że dwa wojskowe samoloty z medykami lecą ewakuować
spacerujące z wózkami - patrzą w telefon. Mam plac zabaw pod oknem i widzę: matki siedzą na ławce i gapią się w telefon, nie zwracają uwagi na to, co robi dziecko. Dopiero jak któreś ryczy, to matka odrywa wzrok od telefonu. Stoją przy huśtawkach i patrzą w telefon. I to , co coraz częściej pokazują w tv
badanie, przeczytali dokumenty. Ale byłam przerażona, z czym ludzie muszą się odwoływać. Obok siedziało starsze małżeństwo z dorosłą córką, na wózku, pampersowaną, wydawała tylko jakieś nieartykułowane dźwięki, a na komisji dostali umiarkowany i za mało punktów żeby dostać dodatkowe wsparcie. W gabinecie
mogę go wyprowadzić na spacer z wnuczką (to akurat luksus, bo w wózku na zewnątrz śpi jak zabita) skoro dziecko na zewnątrz śpi - czemu siedzisz z nim w domu i nosisz? Jeśli złem nie pizga i żabami nie rzuca spokojnie mogłabyś z nim spędzić kilka czwartkowych godzin na spacerze/w parku
Ja napisałam, że je wklejam nie po to, żeby przekonywać, tylko żebyś zobaczyła, jakie są piękne. Nie rozumiem, dlaczego to wymówka. Czwartki są kiepskie, bo obaj synowie są długo poza domem – tak do 22:30. Pies musiałby siedzieć sam od 7 rano do 22 (z dwiema godzinami przerwy obiadowej syna ). Tak
domowe (kto korzystał ten wie, jak to organizacyjnie wygląda), a kolega z upośledzeniem umysłowym radośnie siedzi w ławce (jeśli siedzi, bo w każdej chwili może rzucić ławką i sobie wybiec) I wszyscy wokół udają, że się czegoś uczy. No przecież to jest chore. Więc szkoły, klasy wyspecjalizowane. Żeby ten