Wiem, było minęło. Skoro zrobiły się z tego 3 lata to muszą usiąść od stołu i przegadać sprawę. Innego wyjścia nie ma. Jakie plany mają mlodzi a jak to widzą starzy? Jesli to układ na stałe to pewnie mlodzi powinni sobie zrobić własną kuchnie, a najlepiej wydzielić mieszkanie. Z tarasem też trzeba przegadać, musi teściowa postawić sprawę jasno, że to jej teren i tyle.
Robienie sobie kawy zupełnie mnie nie dziwi, jak moi rodzice czy brat przychodzą do mnie, to też sami się obsługują w kuchni, wiedzą gdzie jest kawa, herbata i kubki i nie muszę im robić. Więc skoro mama przyjeżdża do syna to czuje się jak u syna w domu. Taras to część wspólna domu - jeśli koleżanka nie powiedziała wprost, że to jej przestrzeń i lubi tam być sama, to nie rozumiem pretensji.
z kominkiem a przed nim fotel najwygodniejszy na swiecie , w którym można się nawet ułożyć a wpatrując w ogień zerkać też na przyrodę za wielkim przesuwnym oknem, z tarasem na całej długości domu na który będzie można wyjść z każdego pokoju. latem 2027 mam nadzieję zacznę zaznawać w/w
Chyba nie rozumiem części tych twoich minusów. Jak jestem w domu pracuję głównie przy stole w kuchni, i serio nie uważam, że to niewygodne. Na łóżku, kanapie czy tarasie też mi się zdarza, tylko krótko czasowo. Domem zajmuję się tak jak piszesz, raczej mniej niż bardziej, ale nawet to mniej jest plusem.
Dziewczynki śpią. Nawet pies śpi, kot śpi, kwiaty prawie śpią. Tylko ja skradam się jak włamywacz do własnej kuchni, porywam kubek kawy i uciekam na taras, zanim szefowa domu otworzy jedno oko i powie: "Ale dokąd to?". Żona już wstała i bierze prysznic — delikatny sygnał, że za chwilę cały dom ruszy pełną parą, a ja mam jeszcze moment na kawę, papierosa i przegląd światowej głupoty.
Dziewczynki śpią. Nawet pies śpi, kot śpi, kwiaty prawie śpią. Tylko ja skradam się jak włamywacz do własnej kuchni, porywam kubek kawy i uciekam na taras, zanim szefowa domu otworzy jedno oko i powie: "Ale dokąd to?". Żona już wstała i bierze prysznic — delikatny sygnał, że za chwilę cały dom ruszy pełną parą, a ja mam jeszcze moment na kawę, papierosa i przegląd światowej głupoty.
My byliśmy w czwórkę, z dwójką nastolatków, i przez 12 dni nocowaliśmy w hotelu tylko raz, bo dwie dwójki wychodziły drożej i mniej wygodnie niż domek, gdzie masz przestrzeń wspólną i w pełni wyposażoną kuchnię (i najczęściej taras, widok, jacuzzi, a czasem nawet saunę), co też obniża koszty, bo śniadania i kolacje zwykle robiliśmy sobie sami, zostawał tylko posiłek w środku dnia. Ani razu się nie nadzialiśmy i nie trafiliśmy w obskurne miejsce.
Wylewka wyciąga się mniej więcej na metr. Dla mnie to jest właśnie wygodne. Giętkiego kranu na tyle wyciągnąć się nie da. U mnie z kuchni jest wyjście na taras i często nalewam też wodę do konewki, która stoi na podłodze. Bez wyciąganej wylewki nie jest to możliwe.
Na tarasie czy w kuchni zawsze najlepszy tylko ten. Do salonu tez 😆 -- Zleciało jak temu, co wyszedł z domu na jedną noc z soboty na środę, a w czwartek wrócił po roku...
Dla mnie luksus to: 1) prywatne miejsce parkingowe, zarezerwowane tylko dla nas i niezajmowalne przez nikogo innego (jest o to nad Bałtykiem nie łatwo, w wysokim sezonie ) 2) widok na morze lub zatokę, ale taki prawdziwy, a nie że jak wyjdziesz na balkon, wespniesz się na palce i spojrzysz w bok, to zobaczysz fragmencik wody 3) udogodnienia techniczne apartamentu: klimatyzacja/dobre wyposażenie kuchni/grzejnik w łazience/balkon lub taras. 4) ładne wnętrze mile widziane - bywam w miejscówkach, gdzie mam ładniej niż w domu Standardem powinna być czystość i szczegółowy opis oferty (wielkość pokoju, czy jest lodówka, co jest w kuchni, jak działa wifi) - co niestety, nie zawsze jest wyszczególnione.
Ja za sześcioosobowy piętrowy dom 118m2 w Danii, porządny skandynawski standard, zapłaciłam za 3 tygodnie (ostatni tydzień sierpnia i 2 pierwsze września 2025) 1340 euro (około 5700 zł) z naliczoną już kaucją za prąd. W dwie osoby zużyjemy mniej, więc wyjdzie pewnie coś 1250 euro. Dwie zamykane sypialnie, 1 salon, kuchnia, łazienka, taras, ogródek, kominek, 2 rowery do dyspozycji, pralka, domek zabawowy dla dzieci gdyby padało, 100 m od Morza Północnego.