, gdzie mieszkało sporo lekarzy z dziećmi, więc mam dużo znajomych z takich rodzin. Serio nie nazwałabym medycyny dziedzicznym zawodem.
To raczej świadczy o potężnym uszkodzeniu wątroby i tak jak nie chciałabym tu oceniać znajomej, tak z moich doświadczeń życiowych - zupełnie nie dałabym sobie ręki uciąć za nikogo kto twierdzi że to były dwa czy trzy piwa i że pani nie uzupełniła tego pociąganiem z małpki schowanej w torebce, albo
przez Jeszcze-Nie-Bandytów. Wszyscy okazałi się skorumpowani czy też zastraszeni. * Platforma zaś o swoich dba. Z dni ostatnich: sprawa prowincjonalnego senatora od bandytów, który swoje dziecko z powodu wrastającego paznokcia kazał zabrać karetką do szpitala. To już nie jest sprawa pana
szpitalach to jest koszmar niezależnie od wieku. Wlasnie o to mi chodzi i kazda osoba majaca w rodzinie lub wsrod znajomych osoby 85+ to potwierdzi. Moi dziadkowie byli w doskonalej formie do grubo po 90tce ale badania kontrolne, umawianie, ustalanie z lekarzami itd zalatwiali moi rodzice. Moj kolega ma
Moj kuzyn mia 37 jak zachorował na raka jelita grubego,inny znajomy 39 Pozdrawiam wszystkich którzy myślą ze choruje sje po 50 Ja.robie co 2-3 lata kolono i gastroskopia.prywatnie z uśpienie Nie jestem.tak odważna by czekac do 50 -- Zapomniałam w sumie, że pierwszą cześc zycia przebalowała na
zapewnia, że nie załatwiła transportu dzięki znajomościom. A dlaczego > karetką do pacjentki przyjechał znajomy dyrektor – nie wie > (...) > Tak wynika z zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, które szpital > w Knurowie złożył na swojego pracownika
znajomy dyrektor – nie wie (...) Tak wynika z zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, które szpital w Knurowie złożył na swojego pracownika." Czekam na dalszy rozwoj sytuacji
yenna_m napisała: > I uważasz, ze takie sytuacje powinny być normą? > Normalizujesz patologię. > Nie. To Ty zachowujesz się jakbyś z Księżyca nagle spadła i pierwszy raz w swoim życiu, dotarło do Ciebie info, o przyjmowaniu do szpitali czy to na badania czy na zabiegi po
lauren6 napisała: > > Pod kamieniem żyjesz? > > W Warszawie. W ciągu ostatnich 5 lat zaliczyłam pobyt w szpitalu kilkakrotnie s > ama lub z dzieckiem. Nikomu nic nie płaciłam, znajomego lekarza nie miałam, opi > ekę miałam dobrą. Jedyne na co mogę ponarzekać to
> Pod kamieniem żyjesz? W Warszawie. W ciągu ostatnich 5 lat zaliczyłam pobyt w szpitalu kilkakrotnie sama lub z dzieckiem. Nikomu nic nie płaciłam, znajomego lekarza nie miałam, opiekę miałam dobrą. Jedyne na co mogę ponarzekać to jakość posiłków, ale na to znajomy lekarz nie pomoże. Ja mam
Dlatego trzeba zmienic system kształcenia lekarzy. Albo płaci za bardzo drogie studia, albo opracowuje je przez ileś lat w szpitalu/przychodni. Plus dodatkowo należałoby otworzyć specjalizacje, bo z tego, co mówią lekarze, kwalifikacje nadal dla krewnych i znajomych królika. -- Nie jestem
szpitalu inna bajka. Rozszerzone badania na serce, na wątrobę i kolonoskopię. Co miesiąc to gorzej i nie ma pieniędzy. Nawet nie potrafi obniżyć marży na paliwa. Czesi i Słowacy mogli. Gaz w górę już dostałem nowy rachunek. O cenach prądu nie mówię. Znajomy fryzjer już podniósł cenę za usługi. Części