Gość: adam
IP: 83.238.200.*
23.06.05, 20:37
jak mogłoby być żeby wszyscy byli happy? ciekaw jestem waszych opinii, tych
realnych i tych trochę fantasy.
ja na rozpoczęcie dyskusji powiem że moim zdaniem to co w Polsce jest obecnie
(większość narodu mieszka w złych i brzydkich komunistycznych blokach) jest
czymś złym i powinno się w przyszłości zmienić
uważam że w przyszłości bloki, wieżowce stalinowskie, gomółkowskie i
gierkowskie itp powinny zostać zastąpione 3 albo maksymalnie 4-piętrowymi
kamienicami(takimi jak te najładniejsze w naszych polskich śródmieściach,
tylko oczywiście z wszystkimi luksusami XXI wieku) a reszta ludzi powinna
mieszkać w osiedlach domków szeregowych, jednorodzinnych albo na własnych
działkach itp. i dobrze by było gdyby było u nas ze 20 milionów Polaków
[liczy się jakość, nie ilość] co w prosty sposób łączy się z
postulatem "każde polskie dziecko chciane i kochane... koniec z domami
dziecka i poprawczakami" i chyba na szczęście jest wprowadzane w życie przez
młode pokolenia...
jeśli chcecie to rzućcie się na mnie że jestem pieniaczem i faszystą ale
wszelkie rodzaje wieżowców, bloków i innego "high density" mają moim zdaniem
zły wpływ na ludzi... czy to będą nasze paskudne i brzydkie bloki wielkiej
płyty czy piękne i odwalone w luksusach 20-piętrowe apartamentowce na
manhattanie
po prostu mieszkać w takiej kupie, na małej przestrzeni, często na dużej
wysokości, bez własnego przysłowiowego spokojnego i cichego ogrodu z
żywopłotem, z sąsiadami nad, pod, obok nas jest źle
mam to szczęście że mój tata kupił w latach 90-tych 4 działki po ~3 hektary
każda na obrzeżach zamościa... dla mnie i dla moich 3 sióstr na budowę
domków... kochany tata... całość wyszła taniej niż 600 starych milionów... 60
tysięcy.. to były czasy :) domu co prawda jeszcze nie mam, bo nie chcę go
budować na kredyt i nie mam jeszcze własnej żony i dzieci... ale czasami
odwiedzam moją działkę żeby sobie pochodzić... 3 hektary to nie jest dużo...
ale jest tam miejsce na piękny parterowy domek i są dęby i buki i brzozy
które zarosły całą działkę... za kilka lat będę mieszkał w małym lasku,
otulinie i jestem pewien że będę szczęśliwszym człowiekiem niż ludzie nawet w
lower east side w nowym jorku a moje dzieci wychowają się na spokojnych,
nieagresywnych ludzi, będą szanować przyrodę i cenić spokój(zamiast ciągłego
jazgotu)
OK, to tyle moich wynurzeń, wiem że na szczęście człowieka składa się wiele
czynników i na pewno posiadanie nieruchomości nikomu szczęścia samo w sobie
nie da, ten te,at to jest taki mój mały fetysz "wpływ psychologiczny i
socjologiczny otoczenia człowieka na jego charakter i postępowanie..."
a moją inspiracją do napisania powyższego, była wycieczka z warszawy do
lublina, podczas której zauważyłem coś dla mnie niezrozumiałego... bardzo
wiele osób na obrzeżach obu tych miast buduje sobie przy drodze(ekspresowej
czy jakiejkolwiek innej) domki, odwalone, wypacynkowane, choć w większości w
złym guście ale zdarzają się też ładne... problem w tym że ludzie ci budują
domki na jakichś śmiesznych działeczkach typu 450m2... w efekcie na obrzeżach
warszawy i lublina powstają swoiste osiedla domków jednorodzinnych często
oddzielonych może 4-5 metrami jeden od drugiego... dla mnie to dziwne...
zapraszam do dyskusji... w końcu to my będziemy polskę zmieniać... warto się
najpierw zastanowić, jak?