Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dyrektorka klatki schodowej

    IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 21:50
    Jest taka jedna, samozwańcza oczywiście. Mieszka w mojej klatce na parterze
    (blok trzypiętrowy), ja nieco wyżej.W dwa miesiace po tym jak się
    wprowadziłam, postanowiła mnie powitać agresywnym dzwonkiem u moich drzwi
    około siódmej rano. Zerwałam się z łóżka z zamiarem ukatrupienia intruza, ale
    jej autoprezentacja mnie po prostu osłabiła. Otwieram, a tu jakieś indywidum
    wypindrzone, zmalowane, trzymające w polakierowanych pazurach ulotki
    jako "dowód rzeczowy", wrzeszczy na mnie dlaczego ja nie sprzątam klatki
    schodowej?! Co to ma się znaczyć, taki obowiązek jest i już, a na dole kartke
    powiesiła z jakimiś dyżurami kto i kiedy, a ja co se myśle?! Drze to babsko
    ryja niemiłosiernie, a ja zamiast drzwiami jej tego ryja przyciąć to jak w
    jakimś transie głową rzucam na wszystkie stony, żeby się z koszmaru obudzić.
    No bo początkowo byłam przekonana, że to muuuusi być sen....W końcu
    uszczypnęłam się w policzek. Zabolało. Przetarłam oczy. Zmora dalej stała
    przede mną i jak nie wrzasnie: mam powtórzyć?!! Patrze na jej kulasy, w
    papciach cholera, patrze na facjatę i wreszcie do mnie dociera, że toto
    mieszka na parterze. "Jakie sprzątanie, jakie dyżury, a kimże pani do diabła
    jest: dyrektorką klatki schodowej?" - tylko na tyle sie zdobyłam i trzasnęłam
    w końcu drzwiami. Wściekłość mi mózg sparaliżowała.
    Od tego dnia zaczęłam zbierać ulotki ze swojej wycieraczki (wcześniej kopałam
    butem gdzie popadło, najchętniej w kierunku schodów) i zanosiłam je pod drzwi
    dyrektorki klatki schodowej, rzucając na jej wycieraczkę.
    Czyhała kiedyś na mnie gdy wracałam z pracy i z pretensjami do mnie, dlaczego
    ja jej s w o j e ulotki podrzucam. No to grzecznie tłumaczę, że to nie są
    moje ulotki, nie zamawiam ich, nie mam żadnego wpływu na zaśmiecanie nimi
    klatki. A ona owszem ponieważ zauwazyłam, że otwiera drzwi wejściowe ( jest
    przy nich domofon)wszystkim obcym i dosłownie komu popadnie.W przeciwieństwie
    do mnie, bo nigdy obcych nie wpuszczam.No to jak chce ulotek, to albo niech
    sprząta, albo niech bierze również "za mnie". Powiedziała, że jeszcze sobie
    popamietam. I rzeczywiście, poleciała z donosem do administracji osiedla, że
    zakłócam spokój na klatce. Nawet kierownik administracji był taki głupi, że
    próbował nachodzić gościa, który wynajmuje mi mieszkanie. Ale ja położyłam
    temu kres swoją wizytą u prezesa spółdzielni. I tak oto zakończył się wątek
    donosów oraz próby zmuszenia mnie do szorowania schodów i dyżurów. Ale to nie
    koniec, o nie!
    Otóż pani dyrektorka postanowiła zostawiać otwarte drzwi do klatki
    schodowej,na całą szerokość, niczym do obory. I robiła to notorycznie. Jak
    ktoś inny z sąsiadów zamknął, to dobrze, jak nie, to sobie zostawały otwarte.
    Kiedyś zaraz po tym jak je zamknęłam, wyskoczyła jak z procy i ostentacyjnie
    otworzyła." Proszę pani dyrektor - mówię debilce - ktoś wymyślił, żeby ludzie
    nie wchodzili do swoich mieszkań po drabinie przez okna, więc zamontował
    tutaj drzwi, a drzwi obsługuje się w obie strony, tzn. otwieranie,
    zamykanie, tak jak to łaskawa pani dyrektor robi w przypadku swoich drzwi do
    mieszkania". Nie zgadniecie zo usłyszałam. Że ona wietrzy klatkę schodową! No
    mój ty Boże mówię, do tego służą okna i pokazuję je palcem, liczne nawiasem
    mówiąc. Niestety, nie dotarło.
    Przeważnie wracam do domu wieczorami (mam nienormowany czas pracy). No i
    pewnego razu, zmęczona, zamyślona, prawie weszłam na leżącego na mojej
    wycieraczce człowieka. To był jakiś ochlej śmierdzący wódą i kompletnie
    nieprztomny. Omal nie dostałam zawału!
    Sfrunęłam na parter i zaproponowałam francy żeby płaciła za mój domofon w
    czynszu skoro to urządzenie dla mnie pozostaje pro forma. Kompletnie sie nie
    przejęła. No i oczywiście musiało się wydarzyć coś "bardzo konkretnego".
    To było latem. Wychodzę w sobotnie południe z domu, a tu na klatce smród jak
    cholera, jakiś dziwny bardzo ale zarąbisty. Zblizam się do otwartych drzwi
    wejściowych, patrzę: w korytarzyku ktoś kupsko uwalił straszne! ludzkie, nie
    psie, czy kocie. Pierwsza moja myśl jednak całkiem ludzka nie była: jaka
    szkoda, że nie na wycieraczce dyrektorki klatki schodowej!
    Kupsko sobie tam było i śmierdziało okrutnie przez dwa dni i trzy noce. Nie
    wiem kto posprzątał. Ale to jeszcze nie koniec. W dwa, może trzy tygodnie
    później sytuacja się powtórzyła, dokładnie w tym samym miejscu. Ale traf
    chciał, że to nie ja dokonałam tego drugiego gó..anego odkrycia tylko mój
    gość. Składający mi wizytę wiceprezes spółdzielni mieszkaniowej, który
    przekonał się osobiście i naocznie jakie są skutki prowadzenia "otwartego
    bloku" przez dyrektorkę z parteru.
    To drugie gó.., za przeproszeniem, też nie wiem kto sprzątnął, tyle że już
    szybciej. Ale raczej nie prezes.
    Dyrektorkę zaczęłam kompletnie ignorować, a samopoczucie poprawia mi trochę
    jej wściekła mina i zgrzytanie zębami za każdym razem kiedy mija mnie ze
    swoim mężem, a ten pięknie mi się kłania. Wyciąga z kieszeni ręce i uroczo
    się usmiecha. A w sklepie to nawet z za pleców mi mówi dzień dobry.
    problem w tym, że dyrektorka klatki schodowej, po dłuzszej przerwie, znowu
    zaczyna zostawiać otwarte drzwi, a dzięki jej gościnności wiecznie mam
    zaśmieconą ulotkami wycieraczkę. Już mi się nie chce schylać, żeby jej
    zanosić. Dalej kopię w kierunku schodów. Czy ktoś ma pomysł co z tą cholerną
    babą zrobić i jak ją ucywilizować???
    Obserwuj wątek
      • Gość: kixx Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.acn.waw.pl 08.12.05, 22:07
        pominmy ewidentne zdebilowacenie dyrektorki
        zajmij sie soba-normalny ,nawet tylko srednio wychowany czlowiek ulotki lezace
        na wlasnej wycieraczce podniesie i wyrzuci do wlasnego nawet kosza na smieci
        cham ,brudas odkopuje je spod wlasnych drzwi
        wiecej nie chce mi sie pisac,bo nie ma do kogo
        • Gość: traktorzystka Hela Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.crowley.pl 08.12.05, 22:18
          Cham i brudas podrzuca ulotki pod drzwi. Nie byłoby ich tam, gdyby basztyl nie
          wpuszczał ulotkarzy. Zajrzyj obok do wątku "poczta, prosze otworzyć".
        • Gość: magg Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 22:18
          A ja popieram Fige, niech ten zbiera kto otwiera.Tez odkopuje bo niby dlaczego
          mam sprzatac po kims? Brudasem natomiast jest ktos kto po sobie zostawia syf a
          nie ten kto po innych nie chce sprzatac.Chore masz myslenie koles, chyba ze tez
          komus brudzisz i taka solidarnosc przez ciebie przemawia.
          • Gość: kixx Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.acn.waw.pl 08.12.05, 23:20
            mam to szczescie w takim razie,ze mieszkam wsrod dziwakow
            czasem,bardzo rzadko zdarza sie ze na moja klatke uda sie wejsc jakiemus
            ulotkarzowi-na klatce jest co prawda dwa mieszkania na pietrze,ale nigdy
            jeszcze nie schodzilem schodami na ktorych walalyby sie jakies ulotki
            kazdy zbiera ze swojej wycieraczki i wyrzuca do smieci zamiast na schody
            ale wam sie nie dziwie-pewnych rzeczy nie mozna nauczyc sie w szkole,pewne
            rzeczy nalezy wyniesc z domu
            takie macie otoczenie na jakie zaslugujecie
            ps.a tak w ogole to po co przeprowadziliscie sie do miasta?

        • Gość: Czyścioch Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 22:29
          kix, czy jak tam, mam pytanie. Jak ci ktos nasr....a na wycieraczke to tez
          powiesz ze normalny srednio wychowany czlowiek po prostu wezmie i posprzata?
          puknij sie w czolo!
          • Gość: kixx Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.acn.waw.pl 08.12.05, 23:13
            ty odkopujesz?
      • Gość: traktorzystka Hela Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.crowley.pl 08.12.05, 22:15
        Tego modelu nie ucywilizujesz - to wymaga paru tysięcy lat ciężkiej pracy. Na
        tym etapie pozostaje tylko brutalna siła, szczerzenie kłów, ryki, warczenie itd.
        Po prostu przy KAŻDEJ okazji wrzeszcz na nią (głośniej niż ona), dobijaj się jej
        do drzwi o dziwnych porach (że klatka otwarta czy cokolwiek), informuj
        spółdzielnię i własciciela mieszkania itd.
        Baba jest upierdliwa, ale w sumie niegroźna. Traktuj ją jak worek treningowy.
        Odstresujesz się po pracy serią wrzasków i luz. Ona wybrała cię na swoją ofiarę,
        musiałas być za miękka przy pierwszym spotkaniu, teraz jej się zrewanżuj.
        • Gość: Misiek Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 22:24
          Oj Figa, dawno sie tak nie ubawilem, prawie sie poplakalem ze smiechu! Sorki bo
          tobie chyba wesolo nie bylo no i nie jest z taka kretynka w poblizu. Wrzuc luz,
          olewaj babe i tych co tu probuja swoje kompleksy leczyc doszukiwaniem sie winy
          u ciebie.Moze to rodzina dyrektorki, skad wiesz?
          • Gość: kixx Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.acn.waw.pl 08.12.05, 23:22
            zal mi was
            cholota zawsze bedzie cholota
            • Gość: Zenek Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 23:33
              A mnie ciebie nawet nie zal bo na to nie zaslugujesz. Co do choloty to akurat
              jestes tutaj jedyny ktory ubliza innym.Taki wychowany jestes? I ty chcesz
              pouczac? Zreszta, dla ciebie szkoda czasu.

              • kixx Re: Dyrektorka klatki schodowej 08.12.05, 23:39
                oceniam was po waszych postach
                nie mam wsrod znajomych ludzi ktorzy smieci spod wlasnych drzwi odkopuja pod
                cudze,lub aby dalej

                i niech tak zostanie
                z mojej strony koniec dyskusji -widze ze niegdy nie zrozumiecie o co mi chodzi


                ps.ale moze dla waszych prawnukow jest jakas nadzieja
                • kixx Re: Dyrektorka klatki schodowej 08.12.05, 23:42
                  BTW
                  jesli juz chcesz sprawiac wrazenie ze piszesz jako pare osob to zacznij sie
                  logowac
                  domena spod ktorej piszesz nie jest az tak popularna,zeby nagle wlasnie na tym
                  forum nastapil zalew piszacych stamtad
                  • Gość: Lago Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 15:53
                    ja tez sie nie loguje bo mi sie nie chce i nie lubie.Czyli twoja droga
                    dfedukcji z gory jestem podejrzany, ze wystepuje w kilku osobach.Mysle koles ze
                    ty jestes albo ulotkarz albo taki pokrewny dyrektor co to lubi nakazywac co kto
                    ma robic.Kixx troche za bardzo kixujesz.Ale chyba musisz sie porzadnie nudzic!
                    • Gość: kixx Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.acn.waw.pl 09.12.05, 20:57
                      genialne
                      chlopie,marnujesz sie na tym forum
                      wroc do przedszkola,zrobisz furore ze swoja umiejetnoscia wyciagania logicznych
                      wnioskow
                      • ksionc Re: Dyrektorka klatki schodowej 12.12.05, 11:32
                        Spieprzaj dziadu !
      • uasiczka Re: Dyrektorka klatki schodowej 09.12.05, 12:17
        ciekawe kiedy się poślizgniesz na jednej z kopniętych przez ciebie ulotek i
        zlecisz na głowę...
      • Gość: Tomek Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.05, 18:43
        A oglądałaś kiedyś film... " Starsza Pani musi zniknąć"?:)
      • Gość: Q Re: Dyrektorka klatki schodowej IP: 195.20.110.* 28.12.05, 12:41
        Zachowanie tej derektorki jest jednoznacznie chore, ale zastanawia mnie jedno -
        kto sprząta na Waszej klatce schodowej? Macie jakiegoś dozorce, co ma to w
        obowiązkach?
        U mnie i chyba wsrod wiekszości moich znajomych dozorca sprzata tylko przed
        blokiem i sama klatke (tzn. wejscie do bloku), ale półpiętra i na piętrach każdy
        przed swoimi drzwiami i kawałek schodów sam sprząta, zamiata, od czasu do czasu
        "przeleci" mokrą szmatą i podleje kwiatki. Nie wiem jak jest w dużych blokach,
        bo u mnie na jednym pętrze są po dwa mieszkania - raz sprząta sąsiadka a raz my.
        Dużo przyjemniej sie czuje, jak wychodzę na zadbaną i posprzątaną klatke
        schodową, a raz na dwa tygodnie, choćby przy okazji sprzątania mieszkania (chyba
        że ktoś nie sprząta) to nie problem "zachaczyć" o korytarz...
        Co do ulotek - ulotkarz, nawet jak mu nikt na domofon nie otworzy, to i tak
        znajdzie sposob zeby wejsc (chocby za kims, lub "na mijanke") i rozrzuci ulotki
        - więc wydaje mi sie, że właściwsze jest podniesienie ulotki spod swoich drzwi i
        wywalenie jej do śmieci...
        Nie odbierz tego jako stawanie po stronie Dyrektorki, bo z tego co piszesz to
        jej ocena jest jedznaczna, ale starałem sie być obiektywny.
      • joolanta Re: Dyrektorka klatki schodowej 28.12.05, 12:53
        fajne
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka