Dodaj do ulubionych

budowa domu, kredyt, dylematy - pomóżcie!

13.05.09, 10:52
Witam!
Proszę o radę, bo myslimy, myslimy i dalej nic nie wiemy.

Mamy mieszkanie w Warszawie o wartości ok. 350 tys. i miesieczne
dochody ok. 10 tys. netto (ze względu na rózne zobowiązania jesteśmy
w stanie spłacać kredyt o maks. racie 2 tys. zł). Oszczędnosci mamy
niewiele. Wolnego czasu w ciagu tygodnia również.

Myslimy o własnym domu i bierzemy pod uwagę dwie opcje:
1) kupujemy gotowy dom / segment do wykończenia w cenie do ok. 600
tys. zł. Sprzedajemy mieszkanie, a na resztę bierzemy kredyt ok. 350
tys. zł (przez pól roku mieszkamy z dwójką dzieci z rodzicami)
2) bierzemy mniejszy kredyt (200-250 tys.), kupujemy działkę i
powoli (bardzo powoli) się budujemy. Jak zabraknie kasy, sprzedajemy
mieszkanie.
Działka z konieczności pewnie dalej od Warszawy i nie za wielka.

Proszę poradźcie, jak to z głową zrobić? Opcja pierwsza, druga, a
może jeszcze inaczej?
Liczę na Wasze doświadczenie:)
Obserwuj wątek
    • czarna.ad Re: budowa domu, kredyt, dylematy - pomóżcie! 13.05.09, 15:09
      Ja to tylko bałabym się, ze z pół roku pomieszkiwania u teściów wyjdzie dwa i
      pół, po drodze dwa załamania nerwowe z tego powodu a w najgorszym wypadku
      rozwód. Na pewno trzeba mieć trochę gotówki rozpoczynając taką inwestycję i
      raczej doliczyć do kosztorysu niż odwrotnie. My dopiero wylaliśmy pierwszy strop
      i jesteśmy lekko zdziwieni kosztami, które ponieśliśmy do tej pory, wiele nie
      przewidzianych wydatków, czasem drobnych ale suma summarum kilkanaście tysiaków
      a i czas trzeba mieć, żeby wszystkiego dopilnować.
    • kajak75 Re: budowa domu, kredyt, dylematy - pomóżcie! 13.05.09, 19:55
      pytanie jak daleko od Warszawy musicie kupic dzialke, zeby 250 tys starczylo i
      na dzialke i na poczatek budowy. Zbudujecie do stanu surowego i skoncza sie
      pieniadze. I co dalej? sprzedajecie mieszkanie i idziecie do teciow. Na jak dlugo?
      Budujecie sie dlugo - zamierzasz kilka nastepnych lat - popoludnia, weekendy i
      wakacje poswiecac na budowe? W tym czasie dzieci dorosna na tyle, ze atrakcja
      jaka jest wlasny ogrod przestaje byc wazna.

      Gdybym byla na Twoim miejscu najpierw solidnie zweryfikowalabym swoje zdolnosci
      kredytowe.
      Zaczelabym sprzedawac mieszkanie. Sadzac po wartosci zapewne jest to chodliwy
      rozmiar, zapewne dwa pokoje, ale klient teraz kaprysny:-)
      Rownolegla zaczelabym szukac domu, segmentu. Obawiam sie tylko, ze 600 k, to za
      stan przed wykonczeniem...
      • kaha1 Re: budowa domu, kredyt, dylematy - pomóżcie! 13.05.09, 23:02
        a ja kupiłabym działkę. Postawiła stan surowy i potem kredyt pod ten dom na
        wykończenie. Potem sprzedaż mieszkania i z tego spłata kredytu. Mieszkanie u
        teściów. ODPADA!
      • dorjana1 Re: budowa domu, kredyt, dylematy - pomóżcie! 13.05.09, 23:23
        Doświadczeniami trzeba się dzielić-oby tylko nie namącić :))
        Ja sprzedawałam swoje mieszkanie w panice w lipcu zeszłego
        roku.Normalnie na łeb na szyję a sytuacja byla taka że ja obniżałam
        o 3 tysie a dwie ulice dalej jakiś inny sprzedający o kolejny
        tysiąc...już wtedy było krucho.A mieszkanie miałam w pięknej
        dzielnicy stary warszawski Rakowiec,obok Pól Mokotowskich,przy
        stawie ,prawie w parku.Idealny dojazd,blisko Akademia Medyczna i
        wszystkie udogodnienia.I było cieżko aczkolwiek sprzedałam dosyć
        szybko.Dwa pokoje,pierwsze piętro.Tyle że wieżowiec z rama-h.I
        takich mieszkań trzeba się pozbywać bo będzie tych lipnych staroci
        • dorjana1 cd 13.05.09, 23:25
          Doświadczeniami trzeba się dzielić-oby tylko nie namącić :))
          Ja sprzedawałam swoje mieszkanie w panice w lipcu zeszłego
          roku.Normalnie na łeb na szyję a sytuacja byla taka że ja obniżałam
          o 3 tysie a dwie ulice dalej jakiś inny sprzedający o kolejny
          tysiąc...już wtedy było krucho.A mieszkanie miałam w pięknej
          dzielnicy stary warszawski Rakowiec,obok Pól Mokotowskich,przy
          stawie ,prawie w parku.Idealny dojazd,blisko Akademia Medyczna i
          wszystkie udogodnienia.I było cieżko aczkolwiek sprzedałam dosyć
          szybko.Dwa pokoje,pierwsze piętro.Tyle że wieżowiec z rama-h.I
          takich mieszkań trzeba się pozbywać bo będzie tych lipnych staroci
          coraz więcej.Przykro mówić ale moje byłe osiedle to 70 % starszych
          ludzi.Te mieszkania będą za jakiś czas puste a młodsi chcą
          nowoczesnych osiedli,których tez sie buduje w sumie multum ( widzę
          to np na Bemowie ).Tego badziwia z płyty trzeba się pozbywać.Tak wg
          mnie...

          Sprzedałam i zamieszkałam na czas budowy u teściów.Urządzilismy się
          w częsci piwnicznej,na ziemi :)Jest miło fajnie ale mamy swoją
          kuchnię i łazienkę.Dla mnie to szok tylko i wyłącznie że
          wyprowadziłam się z miasta pod Warszawę-i nie lubię tego.Ale reszta
          super-teściowie których mało znałam są otwarci i od lipca nie było
          żadnych zgrzytów.Wiadomo że zawsze jest ktoś obcy w twoim życiu ale
          świat to kompromisy wiec trzeba spokojnie.A spodziewałam się
          problemów bo ja jestem dziwolągiem...Także jak macie opcję swojego
          kąta u teściów to może sie udać.
          Fakt faktem że ja działkę dostałam w darowiźnie ale mogę smiało
          mówić o kosztach naszego domu.Dom stoi,ma dużą
          powierzchnię,instalacje,prąd,rekuperator i jakieś systemy tego typu,
          okna (drogie)w tej chwili kładą tynki,są już alarmy a ciągle mamy
          pieniądze.Starczy na dokończenie hydrauliki jesli chodzi o system
          ogrzewania podłogowego i na wylewki pod posadzki,kominek z
          rozprowadzeniem ciepła.Chyba jest wydane 280 tys -ceny pustaków były
          już ok ale jak budowaliśmy to ciągle droga była stal.Teraz
          taniej.Nie oszczĘdzalismy na rzeczach typu jakieś maksymalne
          betony,heby, jeszcze koszty zimowego budowania.Ogólnie mój skarb mąż
          księgowy ma dziennik budowy -tak szczegółowy że szok.Wszystko jest
          rozpisane co do złotówki -zawsze możecie zapytać ,pogadać -pomożemy
          w tych wyborach które przeszliśmy.
          Kredyt bierzemy 150 tys na wykończenie.Starczy.Przeliczyliśmy
          wszystko -mamy wyceny.I w domu nie będzie paneli i zastęczych
          rozwiązań.Trzeba szukać kamienia -znajdzie sie tanio trochę
          dalej.Drewniane parkiety można zrobić z dobrym stolarzem z drewna
          drugiego gatunku.Widziałam ,nie uwierzyłam ale cena taka jak za
          panele...A wygląd świetny.Wiadomo że jak się zamieszka to i to się
          przyda i to.Ale strategia jest prosta.Nie liczę mebli bo już
          większość kupiłam -rok siedzialam na Allegro i kupowałam stare graty
          w przedziale 150 -500 zł i przerabialam.Wyglądają fajnie...
          Zaoszczędziliśmy na dachu z blachodachówki.Tylko u nas go nie widać
          to nie jest zgrzytem w moim sercu.

          Jeśli chodzi o kupno ziemi to kurcze nie wiadomo co i jak.Ceny
          wystawione w ofertach to ceny nierealne-z nich sie schodzi czasami
          sporo.Ja mieszkam 20 km od Warszawy -tu dzialkibudowlane do
          sprzedania są za 200 zl metr-im bliżej dworca tym drożej.Teraz
          znajoma sprzedaje pół bliźniaka w stanie surowym 150 metrów z
          dzialką chyba 800 metrów za 530 tys.I wszyscy uważają że to za drogo
          i dzialka stoi..
          Druga sprawa to sposób budowania przez deweloperów.Trochę nas
          naszpikował opowieściami nasz kierbud.To bardzo oszczędne chłopaki
          ci deweloperzy :))

          Kurcze mialam pracować a siedzę i myślę.



    • brzdac22 Re: budowa domu, kredyt, dylematy - pomóżcie! 14.05.09, 10:36
      to zależy czy jesteście na to gotowi :)

      My mieszkamy w mieście 60 km od W-wy... działki kosztują tutaj około 150 tys za
      niecałe 1000 metrów... :(

      Mamy mieszkanie warte 180 tysięcy i około 30 tysięcy oszczędności...
      Zarobki od 3700 do 5000 netto...
      jesteśmy bardzo oszczędni!

      podjęliśmy decyzję o budowie domku... znaleźliśmy działkę 900 m 12 km od mojego
      miasta w stronę Warszawy za 50 tyś.... uzbrojona, ma nawet gaz, czego nie ma w
      naszym "mieście"...

      właśnie sprzedajemy mieszkanie i kupujemy działkę, więc zostanie nam 130 tyś i
      30 tyś oszczędności które mamy zamiar zostawić na czarną godzinę (obsuwy
      finansowe i inne dziwne wydarzenia)..
      za 130 tysięcy mamy zamiar postawić dom w stanie surowym zamkniętym (110 mkw,
      prosty na rzucie prostokąta, bez balkonów, dwuspadowy dach, bez okien
      połaciowych... świetny dla nas! i tani w budowie!

      gdy zakończymy stan surowy zamknięty wystąpimy o kredyt - około 150 tyś... i
      wykończymy domek (instalacje, tynki, parkiet, glazura, meble kuchenne itd.)
      pozostałe rzeczy zabierzemy z naszego mieszkania...

      Rata kredytu to około 900-1000 zł... zostanie nam najmarniej 2800-4000, więc
      damy radę... bo i do tej pory dawaliśmy :P

      a przynajmniej nie będę płacić 550 zł samego czynszu (bez prądu i gazu) za
      mieszkanie 45 metrów, które jest moje!
    • mifff Re: budowa domu, kredyt, dylematy - pomóżcie! 14.05.09, 22:59
      Kredyt:
      > dochody ok. 10 tys. netto (ze względu na rózne zobowiązania
      jesteśmy
      > w stanie spłacać kredyt o maks. racie 2 tys. zł).

      To jest Wasza ocena, a nie banku. Czy zobowiązania są udokumentowane
      (wyrok sądowy, zobowiązania notarialne, inne kredyty, karty
      płatnicze, poręczenia, debet w koncie bankowym itp.)?
      Weźmiecie kredyt na kwotę, która nie wystarczy na dokończenie
      budowy/remontu i możecie nie dostać kolejnej transzy. Efekt - nie
      macie gdzie mieszkać i nie dokończycie inwestycji, a spłacać trzeba.
      Srzedaż mieszkania - czas przyszły i bank nie weźmie tego pod uwagę.
      Rada: Zorientować się w bankach, na jaki kredyt możecie liczyć.
      Zrobić rzetelny kosztorys, dodać 20% i zacząć myśleć o inwestycji:
      kwota kredytu + 350 tys. (mieszkanie) - zamknie inwestycję, czy nie?
      Jeżeli zamknie, sprzedać mieszkanie (współżycie z teściową), kupić
      działkę i zacząć budowę. Przy stanie surowym otwartym (ok. 35 - 40%
      całej inwetycji budowy, bez kosztów działki) starać się o kredyt. W
      trakcie liczenia raczej siebie nie oszukiwać.

      Opcje:

      > 1) kupujemy gotowy dom / segment do wykończenia w cenie do ok. 600

      Z całym dorobkiem inwentarza - złego rozmieszczenia pomieszczeń,
      wpadek, niedoróbek itp.

      > 2) bierzemy mniejszy kredyt (200-250 tys.), kupujemy działkę i
      > powoli (bardzo powoli) się budujemy.

      I zanim się dokończy, trzeba remontować :(

      Rada:
      Uporządkujcie swoje zobowiązania, szukajcie działki (nie przy
      głównych drogach, pochodźcie po bankach. Kredyt bierze się na całość
      dokończenia inwestycji. Jeżeli zabraknie, mogą (prawie reguła) nie
      dać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka