jane.xy
12.05.10, 01:52
stojąc dziś wieczorem na przystanku usłyszałam przypadkiem rozmowę dwojga
studentów na oko max 20 lat, dziewczyna z zapałem relacjonowała spotkanie z
kolegą swojej babci. Był on podobno za czasów PRL'u zapalonym działaczem
podziemia który chciał się zbliżyć do Wałęsy lecz niestety mu się nie udało bo
podobno za każdym razem nie dopuszczali go do Wałęsy ludzie którzy pokazywali
mu legitymacje SB. Ta historia była dla tego dziewczęcia ostatecznym
argumentem na to że Wałęsa był tajnym agentem.
Historia jakoś tak mocno niedorzeczna że "tajnego agenta" strzegły jawnie
legitymujące się służby każdemu kto podchodził.
Ale był to dla dziewczyny argument święty i niepowtarzalny, dlatego zachęcała
kolegę do głosowania na Jarosława K.
Troszkę się załamałam poziomem znajomości historii najnowszej i realiów
komunistycznych.