Dodaj do ulubionych

przypadkiem podsłuchane

12.05.10, 01:52
stojąc dziś wieczorem na przystanku usłyszałam przypadkiem rozmowę dwojga
studentów na oko max 20 lat, dziewczyna z zapałem relacjonowała spotkanie z
kolegą swojej babci. Był on podobno za czasów PRL'u zapalonym działaczem
podziemia który chciał się zbliżyć do Wałęsy lecz niestety mu się nie udało bo
podobno za każdym razem nie dopuszczali go do Wałęsy ludzie którzy pokazywali
mu legitymacje SB. Ta historia była dla tego dziewczęcia ostatecznym
argumentem na to że Wałęsa był tajnym agentem.
Historia jakoś tak mocno niedorzeczna że "tajnego agenta" strzegły jawnie
legitymujące się służby każdemu kto podchodził.
Ale był to dla dziewczyny argument święty i niepowtarzalny, dlatego zachęcała
kolegę do głosowania na Jarosława K.
Troszkę się załamałam poziomem znajomości historii najnowszej i realiów
komunistycznych.
Obserwuj wątek
    • Gość: Bazyl Re: przypadkiem podsłuchane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.10, 02:31
      Gdybyś rzeczywiście znała dobrze realia "komunistyczne",
      wiedziałabyś, że w czasach PRL funkcjonariusze SB dość często
      legitymowali się pełniąc oficjalnie obowiązki służbowe. W końcu była
      to legalna państwowa służba bezpieczeństwa, bynajmniej wówczas nie
      inkryminowana, więc czego niby mieli się wstydzić? Tylko niewielka
      część funkcjonariuszy SB była zakonspirowana, i to na pewno nie ci,
      którzy oficjalnie "obstawiali" Wałęsę. Zakonspirowani byli agenci SB
      ulokowani wewnątrz "Solidarności" jako działacze, często
      współpracownicy Wałęsy oraz liderów regionalnych.
      Co zaś się tyczy samego Wałęsy, to chyba o regularnej pracy agenta -
      tajnego współpracownika SB mówić w jego przypadku nie można, nie mam
      natomiast watpliwości, że chłopisko podpisał "lojalkę" o współpracy,
      zgodnie ze swoją koronną dewizą, iż "jest za, a nawet przeciw".
      Później zapewne kręcił i wymigiwał się - coś tam nagadał, potem
      odkręcał, kogoś sypnął, ale zaraz ostrzegł i tak dalej. W końcu
      chyba dali mu spokój, bo spostrzegli, że tak się nadaje na agenta
      jak Michnik na spikera. No, a teraz wyszła z tego sprawa o znaczeniu
      fundamentalnym - bohater czy zdrajca? Ani to, ani to, po prostu
      Wałęsa - drobny cwaniak, krętacz, nie uczony ale z dużą intuicją,
      którego wirówka historii wyrzuciła na szczyt zgodnie z leninowską
      dewizą, że kucharka też może rządzić państwem.
      • Gość: belfer Re: przypadkiem podsłuchane IP: *.lublin.mm.pl 12.05.10, 12:14
        To wielkie uproszczenie, Bazyl.
        • Gość: Bazyl Re: przypadkiem podsłuchane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.10, 14:20
          Oczekuję więc pogłębionej analizy w twoim wydaniu. :)
          • Gość: belfer Re: przypadkiem podsłuchane IP: *.lublin.mm.pl 12.05.10, 14:43
            Mam inne zajęcia. Płatne zresztą, a nie jak tu...
            • Gość: belfer Jak Kaszpirowski IP: *.lublin.mm.pl 12.05.10, 19:44
              Czy wam "nowy" Jarosław K. nie przypomina Kaszpirowskiego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka