Dodaj do ulubionych

Bosmanku...

24.08.10, 14:09
Pisałeś kiedyś, że masz książkę o dawnych lubelskich knajpach. Co to
jest dokładnie i gdzie kupiłeś? Wczoraj zrobiłem rajd po
księgarniach, ale nigdzie tego nie mieli.
Obserwuj wątek
    • folkatka Re: Bosmanku... 24.08.10, 14:20
      MOze beda ja mieli w Łopacińskim w dziale regionalnym?
    • czarownica.z.tubtina Zamiast bosmanka... 24.08.10, 14:41
      Przewodnik sentymentalny po lubelskich kawiarniach i
      restauracjach
      • wampir-wampir Re: Zamiast bosmanka... 24.08.10, 15:16
        Dziękuję bardzo :-)))
        • czarownica.z.tubtina Re: Zamiast bosmanka... 24.08.10, 15:31
          Chyba nie bardzo jest za co dziekowac, bo to tylko artykul... Klopot
          w tym, ze informacji o lubelskich knajpach trzeba szukac we
          wspomnieniach i przewodnikach lubeklskich bywalcow - nie przypominam
          sobie, zeby byla jakas odrebna pozycja. Za to sporo pisali o tym
          Konrad Bielski, Henryk Gawarecki, Miroslaw Derecki, ale szperac
          trzeba, szperac ;-)))
          • Gość: JB Re: Zamiast bosmanka... IP: *.lublin.mm.pl 24.08.10, 16:45
            W powojennym Lublinie nalepsze dania serwowano w "Ludowej" -
            [poczatek ul.Wienikawskiego, dzis tam chyba sklep).To byl prawdziwy
            raj.Konrad Bielski.literat ,adwokat (zm.1970) był tam stałym
            gosciem, a znałam go osobiscie.
            • Gość: JB Re: Zamiast bosmanka... IP: *.lublin.mm.pl 24.08.10, 16:55
              Kto pamieta smak zrazów po nelsonsku lub forszmaku w koszyczku
              podawanych w "Europie" na przelomie lat 40.-50.?
              • wampir-wampir Re: Zamiast bosmanka... 24.08.10, 17:16
                Kto pamięta? Joasiu, my jesteśmy gó...arze, przecież wiesz :-)))

                Bosman pisał kiedyś, że kupił sobie książkę o knajpach. Może się
                odezwie, jeśli oczywiście dobrze zapamiętałem, że o książkę chodzi.
                • Gość: JB wampir... IP: *.lublin.mm.pl 24.08.10, 17:57
                  Chochlik jest starsza ode mnie, ostatnio nie widze tu Pani Doktór.
                  • wampir-wampir Re: wampir... 24.08.10, 18:35
                    No, i kolega Pogarda też gdzieś zniknął. Ale on świeżo po rozwodzie,
                    pewnie z uroków wolności korzysta.
                • Gość: slawek Re: Zamiast bosmanka... IP: *.opera-mini.net 24.08.10, 19:44
                  Moze empi bedzie wiedzial bo kilka lat temu fragmenty tej ksiazki drukowane byly w dzienniku albo wyborczej.naklad byl maly-ja sie nie zalapalem.
                  • Gość: slawek Re: Zamiast bosmanka... IP: *.opera-mini.net 25.08.10, 06:59
                    tnn.pl/Restauracje,1901.html
                    Jest tam pare pozycji-akurat nie ta o ktora tu chodzi.no ale lepszy rydz niz nic...
                    • Gość: pj Poszukiwana książka IP: 89.167.25.* 06.09.10, 20:25
                      Podaję namiary na ksiązkę o której mówicie: Henryk Szymczyk, Od WuZetu do Zamkowej. Wspomnienia przy kufelku, Lublin 2009, ss. 236, cena niecałe 30 zł. Przed wakacjami można ją było dostać w księgarni na Kr. Przedm., zdaje się, że nazywa się "Ezop". Co do zawartości to ja wiem, czy jest prawdziwa; to musieliby ocenić ci, którzy chodzili do knajp, od końca lat '40 do '80. Natomiast jest ciekawe tło: można się np. dowiedzieć, że pętla trolejbusowa, w latach '50, była tam, gdzie dzisiaj jest hotel "Unia", a dworzec PKS był na placyku "za Ratuszem". Poza tym trochę zdjęć.
                      • wampir-wampir Re: Poszukiwana książka 06.09.10, 20:37
                        O, dziękuję bardzo. Ta księgarnia to rzeczywiście Ezop. Wybiorę się tam po urlopie :-)))
                        • Gość: bosman ach witaj, witaj "wampiórku" IP: 178.56.46.* 07.09.10, 10:18
                          nie odzywałem się bo szlajałem się po Mazurach i dopiero dzisiaj spostrzegłem Twego posta.
                          Tak, to książka o której pisze powyżej pj. Przeczytałem, ale powiem szczerze, że nie rzuciła mnie na kolana. Jest w niej wiele nieścisłości, napisana w konwencji wspomnień pijaka a nie smakosza co nawet mnie, nie wylewającemu za kołnierz nie bardzo pasuje. Próbowałem skontaktować się z autorem poprzez redakcję aby z nim pogadać o tym i owym w kontekście książki i jej ewentualnego wznowienia ale bez odzewu.
                          Jeśli chcesz poczytać - rzeknij tylko słowo a spełnione zostanie życzenie Twoje. Pozdrawiam.
                        • Gość: bosman w "Ezopie"... IP: 178.56.46.* 07.09.10, 10:23
                          kupiłem ostatnie dwa egzemplarze, jeszcze w czerwcu. Był bardzo mały nakład - chyba 500 egzemplarzy.
              • Gość: bosman forszmak w koszyczku... IP: 178.56.46.* 07.09.10, 10:20
                w tzw. kokilce podawali jeszcze w latach `70 i `80.
                • Gość: pj Poszukiwana książka IP: 89.167.25.* 07.09.10, 11:39
                  Twoja wypowiedź bosman jest trochę dziwna w kontekście lubelskich knajp w PRL. Bo - jestem przekonany - że chodziło się do nich nie zjeść, ale wypić. Zjeść to można było w domu. Natomiast, co jest, w tej książce ciekawe to wpisy w "książce życzeń i zażaleń"; pewnie takie były w knajpach. To samo życie, powiedziałbym, że poezja PRL; są tam dwa rodzaje uwag; pierwsza to skargi na to, że brud, syf, niejadalne żarcie (ale przecież gościu nie przyszedł się najeść), nieuprzejma, nierzadko pijana i oszukująca obsługa, lamenty, że mu w szatnii(!!!) coś ukradli. A drugi rodzaj wpisów to przepiękne pochwały knajpy, kelnerów, żarcia. Czasem jakby w odpowiedzi na ten pierwszy rodzaj uwag; nawet tych samych kelnerów.
                  • Gość: bosman wyobraź sobie pj... IP: 178.56.46.* 07.09.10, 12:07
                    że były knajpy do których chodziło się zjeść, nie tylko pić gorzałę. Może nie zwróciłeś uwagi, że w wielu opisach podkreślona jest jakość jedzenia. A zapewniam Cię, że w kilku knajpach żarełko było na bdb poziomie. Współczesne knajpy mogą o takiej jakości pomarzyć, nawet te z "zadęciem" na markowość i tzw. klasę. Tam było jedzenie gotowane a nie odgrzewane w mikrofali z firmy kateringowej czy wręcz z mrożonki.
                    • _aaa_ Re: wyobraź sobie pj... 07.09.10, 12:36
                      Gość portalu: bosman napisał(a):

                      > Tam było jedzenie gotowane a nie odgrzewane w mikrofali z firmy kateringo
                      > wej czy wręcz z mrożonki.


                      Cóż, wynalazek kuchenki mikrofalowej jest po prostu późniejszy, a mrozonki nie były jeszcze nadmiernie rozpowszechnione.
                      Nie wiadomo dlatego, czy te knajpy nie korzystały by z takich udogodnień, gdyby były dostepne:)))
                      • wampir-wampir Re: wyobraź sobie pj... 07.09.10, 14:38
                        Dzięki Bosmanku. Książkę już gdzieś dorwała moja żona. Jak wrócę, poczytam :-)))
                      • Gość: bosman słusznie prawisz aaa, ale... IP: 178.56.46.* 07.09.10, 14:42
                        z tego co pamiętam to te dobre knajpy np. Europa, Powszechna, Unia, czy bary WZ i Centralny miały pełne zaplecze gastronomiczne i magazynowe z chłodniami.
                        • _aaa_ Re: słusznie prawisz aaa, ale... 07.09.10, 15:38
                          Gość portalu: bosman napisał(a):

                          > z tego co pamiętam to te dobre knajpy np. Europa, Powszechna, Unia, czy bary WZ
                          > i Centralny miały pełne zaplecze gastronomiczne i magazynowe z chłodniami.


                          No miały. I czego to dowodzi?
                          • Gość: bosman nie dowodzi niczego, ale daje podstawy... IP: 178.56.105.* 07.09.10, 15:42
                            przypuszczać, że pełny proces produkcyjny żarcia odbywał się na miejscu, pod okiem szefa kuchni.
                            • Gość: pj Jakie to były problemy w knajpach IP: 89.167.25.* 07.09.10, 18:10
                              lubelskich zapisane w ksiązce życzeń i zażaleń; tylko typowe i tylko kilka.
                              - Uprzejmie proszę obsługę, aby w kiblu na podwórku była chociaż gazeta. Z przybytku tego korzystają ludzie z lokalu i w związku z tym prosze dyrekcję o interwencję (rest. Smakosz)
                              - Wczoraj w szatni ukradli mi rękawiczki brązowe, skórzane. [...] Może dyrekcja coś z tym zrobi, żeby dali odszkodowanie, bo zima, a drugich nie kupię (Trojka)
                              - Czy tu musi być przed południem taki tłum pijanych typów? Ukradli mi aktówkę. Niech mi teraz obsługa zwróci pieniądze na zakup nowej. (Śródmiejska).
                              - Przychodzę tu od dawna, ale po raz pierwszy spotkała mnie przykrość. Ukradli mi buty, które na chwilę zdjąłem, bo mnie piekły. Może personel je odkupi, bo jest za to dopowiedzialny (Słowiańska)
                              - Ten kelner z nr 1 to już od 12 jest pijany, mimo, że alkohol podaje się od godziny 13. Polał nas i stolik flakami. Na nasza interwencję kierownik stwierdził, że potknął się o wykładzinę [...] Jak nam się nie podoba to możemy zmienić lokal (Powszechna).
                              - Czy naprawdę można kiedyś można trafić na trzeźwą odsługę? Może dyrekcja gastronomiczna odpowie na to pytanie to w te dni będe przychodził (jeszcze raz Powszechna)
                              - Uprzejmie proszę o spowodowanie, aby Maryśka nie brała czystych kufli w brudne łapska i nie pomagała bufetowej nalewać piwa (Bar Centralny).
                              I tak dalej i w tym stylu. Jeden wielki syf. Nie ma za czym tęsknić.
                            • _aaa_ Re: nie dowodzi niczego, ale daje podstawy... 07.09.10, 18:45
                              Gość portalu: bosman napisał(a):

                              > przypuszczać, że pełny proces produkcyjny żarcia odbywał się na miejscu, pod ok
                              > iem szefa kuchni.



                              To tak jak teraz w niejednej restauracji:)))
                              • Gość: bosman niby tak samo... IP: *.lublin.mm.pl 07.09.10, 18:53
                                ale jednak inaczej.No i teraz jest łatwiej. I smaki już nie te. Ale to już inna bajka, może hm...wiek dojrzały :)
                                • _aaa_ Re: niby tak samo... 07.09.10, 19:45
                                  Tak, wiek swoje robi. Te biedne, przezarte kubki smakowe nie nadążaja za sentymentem podniebienia:)))
                                  • Gość: bosman i tu się mylisz aaa... IP: *.centertel.pl 09.09.10, 15:07
                                    To właśnie kubki smakowe buntują się przeciwko obcym, fałszowanym smakom.
                                    Smacznego w Burger-czymś tam czy innej jadło-syfiarni.
                                    • wampir-wampir Re: i tu się mylisz aaa... 09.09.10, 15:09
                                      Burger czymś tam? No co Ty, Małgosia świetnie gotuje :-)))
                                      • _aaa_ Re: i tu się mylisz aaa... 09.09.10, 15:43
                                        wampir-wampir napisał:

                                        > Burger czymś tam? No co Ty, Małgosia świetnie gotuje :-)))


                                        Tak jest, potwierdzam bezwstydnie:)))
                                        Naszło mnie przy dzisiejszym deszczu na barszcz ukraiński.
                                        Idę ciachać buraka.

                                        ps. Burgera cos tam robiłam niedawno.
                                        W trosce o zdrowie rodziny, zamiast tradycyjnego mielonego
                                        zaserwowany został kotlecik bezpanierkowy zgrilowany.
                                    • _aaa_ Re: i tu się mylisz aaa... 09.09.10, 15:40
                                      Gość portalu: bosman napisał(a):

                                      > To właśnie kubki smakowe buntują się przeciwko obcym, fałszowanym smakom.
                                      > Smacznego w Burger-czymś tam czy innej jadło-syfiarni.


                                      A co ich bunt ma do faktycznego odczuwania?
                                      jeżeli przez iles tam lat palisz, pijesz, jadasz ostro przyprawione potrawy,
                                      jadasz i pijesz bardzo gorace rzeczy, Twoje kubki smakowe zmieniają swoja wrażliwość.
                                      Wybacz, ale nie masz juz podniebienia dwudziestolatka, natury sie nie oszuka.

                                      Co do smaków jeszcze.
                                      Potrawy przygotowuje sie z mieszanki róznych składników,
                                      które tez się zmieniły w ciagu ostatnich 30 lat.
                                      Są inne gatunki roslin, świnia jest czym innym karmiona.
                                      Tak więc, niby ten sam schabowy co w młodości, ale jak by inny:)))
                                      • Gość: bosman może i troszkę inny... IP: *.centertel.pl 10.09.10, 12:50
                                        ten schabowy bo i świnie już nie te. Najważniejsze żeby był z kością. Pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka