Dodaj do ulubionych

Rodzice chcą zostawać przy chorych dzieciach na...

IP: *.icpnet.pl 03.06.04, 23:04
Profesor Niedzielska:
"Te dwie-trzy noce bez mamy mogą wytrzymać Rodzice są bardzo roszczeniowi,
naoglądają się seriali o szpitalach i później chcą, aby było jak w filmie, a
ja i tak pozwalam na bardzo wiele."
Cały czas komuna wyłazi z butów państwa profesorów. Ta kobieta nigdy nie
zrozumie, że jeżeli będzie szanowała rodziców, małych pacjentów to będzie
miała nie tylko wdzięczność, nie tylko dobrą opinię ale i klientelę( a wraz z
tym pieniądze). Ona nie zrozumie, że jak rodzice będą z dziećmi to dzieci
będą narażone na mniejszy stres będą szybciej zdrowieć i krócej przebywać w
szpitalu. Ale pani profesor i inni wolą pokazać kto tu rządzi. A jakby ona
sama dostała pieniążki to pewni by łaskawie pozwalała zostać na noc. Żenada i
chamstwo pani profesor. Jednocześnie wyrazy uznania dla tej części środowiska
lekarskiego, które jest przyjazne pacjentom, bo nie wszyscy na szczęście to
jeszcze buraki....
Obserwuj wątek
    • milena Re: Rodzice chcą zostawać przy chorych dzieciach 04.06.04, 08:23
      a ja myślę, że prof. niedzielska ma rację. bo szpital to szpital. a ten jest
      jeszcze wyjątkowo przyjazny dziecku. gdyby rodzicom zezwolić na przesiadywanie
      na oddziale nocami, to już wkrótce dołączyłyby do nich babcie, potem ciotki,
      kuzyn wujka też chciałby "czuwać przy chorym". gdzie ci biedni lekarze mają
      pracować, jak nie będą się mogli dostać do łóżka pacjenta, bo po drodze będą
      musieli mijać rodziców śpiących na karimatach (nie daj boże takiego nadepnąć),
      rozłożone śpiwory, a w dalszej perspektywie namioty i grille (bo nasz kochany
      krzysio lubi tylko takie mięsko). paranoja.
      zastanawiam się jeszcze, kiedy rodzice będą pisać skargi do pani dyrektor
      (drżyj, prof. niedzielska!), że jakaś pani anestezjolog nie jest zosią burską
      czy inną małgorzatą foremniak.
      • Gość: Ilonka Re: Rodzice chcą zostawać przy chorych dzieciach IP: 212.182.77.* 04.06.04, 09:16
        Albo nie ma Pani dziecka, Mileno, albo nie leżało ono w tym szpitalu i na tym
        oddziale. Moje lezało jak miało 2,5 i bardziej nieprzyjaznego oddziału nie
        spotkałam. Jak przychodziłam rano dziecko było zasikane i pielegniarki się
        dziwiły "to on nie chodzi w pieluchach?", dziecko z alergia na mleko krowie
        karmione było tym mlekiem pomimo, zgłosiłam to i przyniosłam właściwe mleko, a
        dzieci które nie mogły usnąć, bo wiedziały,że gdy usną rodziece odejdą od łózek
        dostawały syropki na sen. A ponadto przez cały pobyt dziecka (5 dni) nie udało
        mi sie porozmawiać z lekarzem prowadzącym, bo ciągle był zajęty. To jest
        szpital przyjazny dziecku???
        • Gość: Krzysiek Re: Rodzice chcą zostawać przy chorych dzieciach IP: 195.205.4.* 04.06.04, 10:01
          Ja mam dziecko Pani Ilonko. Moje dziecko leżało już 4 razy w szpitalu. 4 razy
          po tydzień. Bez możliwości kontaktu, nie mówię już o pozostawaniu na noc.

          Tu małe oszustwo, ostatnio żona mogła w ciągu dnia zabierać dziecko na dzień do
          świetlicy (kilka starych foteli i stolików).

          Tam po prostu nie ma miejsca na rodziców i tu też tego miejsca nie ma. To
          prawda, rodzice nakładli sobie do głów bzdur o szpitalach z Zachodu - w Polsce
          tymczasem warunki są jakie są. Tu jest wybór: n dzieci lub n/3 dzieci z
          rodzicami.

          Pozostawienie dziecka bez opieki nie jest proste. Dla nas była to tragedia.
          Przyznaję, ale wolałem powierzyć dziecko w ręce super specjalistów niż
          zastanawiać się, czy będziemy z dzieckiem non-stop (pewnie za chwilę rodzice
          będą w trakcie operacji).

          Aha, ten szpital jest w Polanicy Zdroju (ciasno, daleko, brak kamer i flashy
          reporterów, ale rewelacyjne wyniki - i to jest najważniejesze).
    • Gość: Krzysiek Re: Rodzice chcą zostawać przy chorych dzieciach IP: 195.205.4.* 04.06.04, 10:04
      Nie bardzo widzę, gdzie Pani Profesor wykazała się:
      - że jest burakiem;
      - chamstwem;
      - poglądami lewicowymi?

      O pieniądzach możemy sobie jedynie pomarzyć. Tak, NFZ tylko czeka na mocne
      obłożenie szpitali, bo chce płacić.

      Życzę trochę kultury i zastanowienia, nim cokolwiek wstukamy z klawiatury.
      • Gość: Zbulwersowany Drogi Kolego IP: *.icpnet.pl 04.06.04, 12:26
        - Zgodnie z obowiązującym prawem każdy chory leżący w szpitalu - i dzieci, i
        dorośli - ma prawo przed całą dobę do dodatkowej opieki, którą sprawują nad nim
        jego bliscy. Nigdzie nie ma zapisu, który zawężałby to prawo tylko do godzin
        dziennych. Szpitale bronią się przed nocną opieką rodziny, zwykle zasłaniając
        się ciasnotą albo zagrożeniem epidemicznym. To nadużycie - uważa Krystyna
        Domańska, rzecznik praw pacjenta w NFZ w Lublinie.
        I co tu więcej dodawać. Jest grupa lekarzy, która to rozumie i chwała im za to.
        Ale jest grupa, która nadal żyje w poprzedniej epoce. Dziecko potrzebuje
        obecności rodzica (lub -ów) i tu nie trzeba badań, to są fakty. Wtedy lepiej
        znosi ból, chorobę i cierpienie. A pani profesor mogłaby wykazać więcej taktu i
        szacunku dla rodziców a nie narzekać na ich roszczeniową postawę
        • Gość: ryża małpa Re: Drogi Kolego IP: *.lublin.mm.pl 04.06.04, 13:18
          A ja najchętniej wprowadziłbym prohibicje na odwiedziny w szpitalach. Wiem co
          to znaczy leżeć w sali, gdzie jest np. 6 osób i nad każdą czuwa cały zastęp
          rodziny po 24 godziny na dobę. Naprawdę chorzy ludzie ( także dzieci)
          potrzebuja przede wszystkim spokoju , natomiast namolne rodzinki zdaja sie nie
          roumieć, ze oprócz "ich " chorego na sali lezy jeszcze kilka osób, które nie
          chciałby czuc sie jak w południe na Krakowskim.
          Niedługo wybieram się do szpitala i jednym z podstawowych kryteriów jakie
          zaważyły na wyborze tego a nie innego szpitala jest właśnie zakaz odwiedzin w
          salach ( mam nadzieję, że bedzie respektowany - przynajmniej szczątkowo).
          Jako dziecko tez trochę w szpitalu leżałam i owszem, nie było lekko - było
          smutno, choro i źle ale jakoś to przezyłam i nie jestm straumatyzowana....
          • Gość: barbie Re: Drogi Kolego IP: *.adsl.proxad.net 04.06.04, 17:15
            Popieram ! Moze nie calkowicie zlikwidowac, ale czasami przydaloby sie wizyty
            ograniczyc. Jak lezalam po porodzie, to do sasiadki obok non stop ktos
            przychodzil - parawanu oczywiscie nie bylo. Jak tu uczyc sie karmic piersia w
            takich warunkach albo chocby przespac sie po nocy spedzonej z glodnym
            noworodkiem jak jakis obcy facet lampi sie zupelnie bez zenady na moje
            manipulacje, beznadzieja. Z ulga powitalam powrot do domu.
            Dzieciakom by sie raczej troskliwsze pielegniarki na noc przydaly, takie co to
            i siusiu zaprowadza i przytula jak smutno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka