ten wątek będzie o języku - jego świadomym używaniu
oraz oczywiście o lemingu - istocie ludzkiej o uwstecznionym intelekcie nie potrafiącym obsłużyć nawet prostego przekazu o ile ten nie zawiera instrukcji czy leming ma być za czy przeciw ;-)
...
wielu z was razi mój język ;-)
wielu z was (niektórzy nawet o tym wprost piszą) zgodziłoby się ze mną gdyby nie język którym wyrażam opinie...
;-)
wielu z was nie zgadza się ze mną ze względu na język którego używam...
...
mógłbym oczywiście pisać po francusku angielskawu łacinie w czeskim czy mowie ukraińskiej
takoż w słabym madziraskim, rosyjskim etc etc wliczając sanskryt - którego jednak nader dawno już nie używałem...
dałoby to jednak tyle że nikt by nic a nic nie pojął
życzenia świąteczne w jidisz w końcu zrozumiała jedynie Barska...
tak więc jakakolwiek wielokulturowość przekazu byłaby całkowicie nadaremna...
...
i dlatego właśnie używam języka który doskonale każdy zna - języka swojskiego i bliskiego każdemu od profesora kulowego uniwersytetu po pensjonarkę moderującą forum dziennika
języka który rozumiecie i który oddziaływa niewąsko na wasze emocje
...
żadnej blablologii nad którą łatwo przeszlibyście do koniunkturalnej zgody i zapomnienia o sprawie w rezultacie
nic z tego pałą prawdy i prostej tkwiącej w waszych sercach emocji przez łeb
po co?
ano po to żeby jeśli już który mimozowaty i bydlęco obojętny forumowy wampir mój post przeczyta to żeby mu tego robala ambiwalencji zasiać i ...
i potem oczywiście patrzeć jak go ten silniejszy od niego robal zjada
jak mimozowatość niczym murzyńskość niszczy w nim tę odrobinę niezbędnej odwagi która ...
ech...
...
o czym to ja?
mniejsza...
nie ma o czym mówić przecie czyli jak to słusznie w myślach swych mawiacie ch...
ps. wyjaśnijmy trudniejsze wyrazy
ch...ec to dawniej rozpłodowy samiec świni - knur inaczej ;-)
imbecyl (w piosence Kultu) - to poprzednia nazwa istoty ludzkiej zwanej dziś lemingiem