Dodaj do ulubionych

KUL daje i odbiera

IP: 212.182.102.* 15.10.04, 22:43
Papiez i cala Polska zbieraja pieniadze na KUL, a Ci zabieraja je
studentom...Brak slow
Obserwuj wątek
    • Gość: ewa Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.102.* 15.10.04, 22:47
      straszne swinstwo, to katolicka uczelnia, ktora nawoluje do pomagania innym -
      sama kopie dolki pod swoimi studentami. pokazali prawdziwe oblicze swoich
      wladz, wstyd po prostu wstyd. studenci nie dajcie sie, zostaliscie oszukani,
      walczcie o swoje!
    • jetbang Re: KUL daje i odbiera 15.10.04, 23:09
      no cóż nasz forumowy rilian zostanie bez srodków do życia :/

      aż tak źle to mu nigdy nie życzyłem ehhh :-((((

      cóż może warto zakręcić się rilianie wokół absolwentów KUL to może po fachu
      pomogą z litości
      • rilian Re: KUL daje i odbiera 16.10.04, 08:46
        I widzisz jaki ty głupi jesteś? Tak się składa, że rilian nigdy nie miał
        stypendium i nie prowadził zajęć. Bo nie ma pieniędzy na to. I miejsc. To, co
        się stało teraz jest być może naturalnym następstwem m.in. tego, że w
        administracji KUL w każdym miejscu można spotkać ekrany LCD i tabuny pań.
        • Gość: bosman Re: Do riliana IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 13:52
          Sorki, wytłumacz ,mnie ciemnemu, co to jest LCD?Będę wdzięczny za oświecenie.
          • Gość: Doktorant KUL Re: Do riliana IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 16.10.04, 14:53
            LCD (liquid crystal display), to takie cienkie, płaskie monitory (ciekło-
            krystaliczne). Rilian miał chyba na myśli fakt, że takie monitory są dość
            drogie, ale to tylko mój domysł ;)
            • rilian stypendia zawieszone, ale nie dla wszystkich 16.10.04, 15:02
              Dziękuję.
              • Gość: bosman Re: stypendia zawieszone, ale nie dla wszystkich IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 15:05
                Ja również
                • rilian i 16.10.04, 15:14
                  i proszę bardzo.
    • Gość: Scholastyka Kupść początek końca IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 10:51
      To wszystko jest smutne. Nie będzie doktoratów na tej uczelni, poziom zleci na
      łeb. Będą kształceni jedynie księża, których na studia wysłano, i którzy często
      wcale nie mają zamiłowania do dziedziny, którą się zajmują. Taka wyższa szkółka
      to teraz będzie. Za 15 lat będą krążyły kawały nie tylko o blondynkach ale i o
      KULu

      Studenci poprzenoszą się na inne uczelnie i już. To chyba koniec.
    • Gość: Doktorant KUL Re: KUL daje i odbiera IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 16.10.04, 12:07
      1. Doktoranci wcześniej nie zarabiali 1000 zł, ale 600-800.
      2. Jeżeli ktoś w ustawie gwarantuje, aby doktoranci zaraniali 60% najniższej
      pensji asystenta (około 1200 zł) i miali maksymalnie 3 godziny tygodniowo (12
      miesięcznie), to pewnie ma w tym jakieś intencje. Ponoć Rektor przeżył szok
      dzieląc 1200 zł na 12, bo wyszło mu, że Doktorant zarabia 100 zł/h, czyli
      więcej niż zarabia na godzine Profesor... Ale jest "ale". Kwoty stypendium nie
      można przeliczać na godzimy! To nie jest pensja tylko stypendium. Doktorant
      otrzymuje taką kwotę, aby mógł zaspokoić podstawowe potrzeby fizjologiczne i
      pisać pracę doktorską. Prowadzenie zajęć, to tylko dodatek (dlatego ustawa
      ogranicza ilośc zajęć do 3 godzin, bo znane były praktyki wykorzystywania
      doktorantów za grosze). W całej Europie doktoranci nie prowadzą żadnych zajęć!
      Uczęszczają na wykłady i piszą prace.
      3. Dziwi mnie krótkowzroczność Władz Uczelni. Niszczenie doktorantów, to
      niszczenie tzw. środowiska. Jest oczywiste, że mogą zwolnić wszystkich
      doktorantów i zatrudnić innych... ale czy tak tworzy się środowisko naukowe?
      Pamiętam z pierwszych zajęć na KULu słowa jednego z Dziekanów: "KUL to coś
      więcej niż jednostka naukowa, to wspólnota nauczających i nauczanych". Dziś te
      zdanie wypowiedziane w obliczu tej sytuacji brzmi jak cytat z Gombrowicza.
      4. Kiedy dowiedziałem się, że nie dostanę stypendium, poczułem się strasznie.
      To trochę tak, jakby Rektor powiedział mi i moim kolegom i kolezankom
      doktorantom/tkom - nie opłaca się w was inwestować, nie ufam wam...
      5. Ponadto w obliczu ostatnich dyskusji o stanie nauki w Polsce mogę jedynie
      milczeć, aby nie powiedzieć za dużo.

      pozdrawiam
      Doktorant KUL

      PS. Przepraszam za wielowątkowość i chaos, ale taki mętlik mam w głowie...
      Zawidli ci, za których jeszcze dwa tygodnie temu dałbym rękę uciąć - dziś tej
      ręki bym nie miał...
      • Gość: Bellfair Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.59.* 16.10.04, 12:49
        Widzę, że znasz się na rzeczy. Może w takim razie pomożesz mi rozwikłać pewne
        wątpliwości.

        Senat jednej z polskich uczelni uchwalił, że wszyscy doktoranci są zobowiązani
        do prowadzenia zajęć. Doktoranci pobierający stypendia prowadzą 90h zajęć,
        natomiast pozostali (w tym osoby zatrudnione na pełnym etacie na innych
        uczelniach i pracujące tam równolegle lub skierowane na studia doktoranckie)
        powinni prowadzić nie więcej niż 60h. Ponadto jest to dla nich robota 'za
        friko'.

        Jest to w oczywisty sposób nie fair, tylko czy to jest legalne? Nie jestem
        prawnikiem, ale jak to jest, że za świadczenie pracy nie otrzymuje się
        wynagrodzenia? I proszę nie mówić, że uczelnia opłaca za doktorantów ZUS, bo
        już robią ich macierzyste zakłady pracy.

      • sunday popieram, choć... 17.10.04, 11:13
        Generalnie oczywiście masz rację, popieram.
        Jednak tu się mylisz:

        > W całej Europie doktoranci nie prowadzą żadnych zajęć!
        > Uczęszczają na wykłady i piszą prace.

        Większość uniwersyteckich doktorantów prowadzi ćwiczenia ze studentami. I
        bardzo dobrze, że prowadzą, bo są na bierząco z materiałem. Ja nie miałem
        ćwiczeń i trochę sie boję obrony... :)

        pozdrawiam i życzę zmiany krótkowzrocznej decyzji,
        Luki
        • sunday Re: popieram, choć... 17.10.04, 11:15
          Brrrr, wstyd:

          > ...bo są na bierząco z materiałem. ...

          bieŻąco, oczywiście! Brrrrr!
    • Gość: studencik Re: KUL daje i odbiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 12:44
      Hasłem KUL jest Deo et Patrie, wg. mnie posępowanie rektora nie jest ani dla
      Boga, bo godzi w miłość chrześcijańską, ani dla Ojczyzny, bo blokuje młodą kadrę
      naukową , czyli przszłą "elitę". Myślę, że sam pomysł zabrania stypendiów
      pochodzi od jakiegoś bezmuzga z administracji kulowskiej, Rektor natomiast
      popisał się głupotą i krótkowzrocznością akceptując ten pomysł. W duchu
      solodarności też powinien pozbawić się pensji i spróbować przeżyć za 600 zł
      miesięcznie.
      • Gość: Doktorant KUL Re: KUL daje i odbiera IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 16.10.04, 12:50
        Kochany, nie 600 zł/mies. Teraz doktoranci dostaną 400 zł/mies (oczywiście
        ferie, sesje i wakacje bezpłatne)...

        Pozdrawiam i dziękuje za solidarność
        PS. A tak na marginesie patriae nie "patrie" i bezmózga nie "bezmuzga" -
        przepraszam za te uwagi, ale to zboczenie akademickie (może już nie będzie
        okazji)
      • tomasz_wojtys Re: KUL daje i odbiera 16.10.04, 13:15
        Ja także jestem oburzony. Nie rozumiem tylko, dlaczego studenci - doktoranci KUL (do których i ja się zaliczam) pozostawieni są sami sobie, a ich interesy przed Rektorem ma reprezentowac założone przez nich stowarzyszenie - interesy studentów (także studiów doktoranckich) reprezentuje Uczelniany Samorząd Studentów KUL, w szczególności Parlament Stuentów i Zarząd USS. Dlaczego samorząd nie broni praw studentów - doktorantów?! Może powie mi to ktoś z USS KUL?
        • Gość: Doktorant KUL Re: KUL daje i odbiera IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 16.10.04, 13:19
          Może dlatego, że doktoranci to już nie studenci i jeszcze studenci ... zrobiło
          się Heglowsko.
          • Gość: Bastiatan Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.59.* 16.10.04, 14:55
            Heglowsko... nie przesadzajmy.

            W Szwejku była taka oto sytuacja:
            kadeci-odpowiednik chorążych (zdaje się, że kadeci, chyba, że coś poplątałem)
            nie mogli korzystać z kantyny oficerskiej, bo jeszcze nie byli oficerami; nie
            mogli korzystać z kantyny podoficerskiej, bo już nie byli podoficerami.
            A jeść trzeba!

            Nie wiem, czy rektor KUL czytał Szwejka, ale dzielny wojak zacząłby z pewnością
            pisać w tym momencie coś o 'arcypierdołach'.
        • Gość: Marcin M. Re: KUL daje i odbiera IP: *.chello.pl 19.10.04, 14:45
          Cześć Tomku,
          ja też jestem doktorantem KUL - ale tym zaocznym.Uczelniany Samorząd Studentów
          to jak wiesz ex lege wszyscy studenci KUL,a Parlament i Zarząd to organy USS-
          u.Czyli od USS nie powinieneś niczego się spodziewać i wymagać,ale od jego
          organów jak najbardziej.Mimo to nie wierzę,że cokolwiek "samorządowcy" KUL
          wymyślą czy zrobią - przecież głównie zajmują się sprawami I,II i III roku,z
          racji na to,że sami są conajwyżej z IV.:)
          A sprawy doktorantów to dla nich czysta abstrakcja.....
          Pozdrawiam,
          MM
    • Gość: były student KUL Re: KUL daje i odbiera i jeszcze na tym zarabia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.04, 13:58
      Studiowałem tam przez 5 lat i poziom studiów w miarę, lecz dlaczego stypendia
      naukowe i socjalen były wypłacane pod koniec miesiąca, bo pieniądze leżały na
      koncie uczelni i potem z nich były procenty.... a potem podniesiono progi
      stypendiów naukowych.... i po tym co teraz przeczytałem jeszcze bardziej czuję
      się zażenowany. NIE DAJCIE SIE OSZUKAĆ DOKTORANCI. 3mam kciuki
    • Gość: bosman Re: KUL daje i odbiera IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 14:00
      Przecież rektor KUL to czarny a czarne to zawsze czarne. Jestem ciekaw min tych
      wszystkich wynoszących pod niebiosa prawość, uczciwość, sławę, wielkość, poziom
      etc.etc. KUL-u. Czarni to jedna złodziejska banda, czy z tytułem naukowym czy
      nie.
      PS. Pewnie mieli już we wrześniu "przecieki" że papież przyjeżdża do RP i
      ciułaja kasę na "prezenta", nowe togi, samochody i co tam jeszcze. Zakłamana,
      fałszywa zgraja.
      • janusz.tyszkiewicz hmmmmmm 16.10.04, 15:08
        Stypendia na telogii i filizofii zostaly.

        Niektorym mlodym pracownikom na innych wydzialach skasowano czesc godzin
        (dowiedzieli sie o tym na poczatku roku), dano je doktorantom, ktorym
        zawieszono wyplacanie nalezności.

        Dawno temu, gdy jeszcze byly stypendia studenckie wyplacano je tylko przez 9
        miesiecy, 10 miesiac przeznaczajac na Fundacje Jana Pawla II (w imieniu
        wszystkich studentow zrzekl sie tego miesiaca kiedys kiedys USS czy tez
        Parlament, nie pomne kto).

        Normalne bylo, ze stypendia wyplacano z opoznieniem 2-3 mce.

        Ostatnie rozporzadzenia sa autorstwa JE rektora Szostka, jak glosza plotki
        przyszlego kardynala i metropolity krakowskiego.
        • Gość: bosman Re: hmmmmmm IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 15:12
          Może ktoś mi odpowie na następujące pytanie. KUL zostal zaliczony do uczelni
          państwowych, przynajmniej jest tak traktowany i finansowany z budżetu. Czy w
          takim razie nie obowiązują go przepisy takie jak inne uczelnie? Czy to
          przypadkiem nie jest samowala rektora. Ja wiem że kk to państwo w państwie, ale
          do cholery tutaj to chyba przegięcie, o ile mam rację.
        • Gość: Doktorant KUL Re: hmmmmmm IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 16.10.04, 15:16
          "Stypendia na filozofii zostały". Byłoby dobrze, gdybyś miał rację, szkoda
          jednak, że jej nie masz.

          Kwestia godzin, to zupełni inna bajka. Po prostu, jeżeli katedra nie może dać
          Ci trzech godzin - jak nakazuje ustawa - to nie możesz otrzymać stypendium.
          Teraz jednak nie ma stypendium i problem znika, ale pojawia się inny...

          Ciekawe rzeczy piszesz o historii stypendiów. Jestem ciekawy ile osób było
          szczęśliwych z "ofiarowania" swojego stypendium na fundacje. Dziś jednak sprawę
          stypendium regulują przepisy i nie ma tu miejsca na taki cyrk.

          pozdrawiam
        • Gość: doktorant Re: hmmmmmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 12:02
          Co za bzdura, że stypendia na teologii i filozofii zostały, ktoś chyba wie coś
          więcej od Pani Górki!!!
    • Gość: Doktor nauk hum. Na ich miejsce może przyjść doktor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 15:10
      Rozumiem głupią sytuację, w której znaleźli się doktoranci,lecz fakt jest taki,
      że KUL i tak robił im łaskę, że do tej pory im płacił. Zrobiłem doktorat także
      na KUL-u,we właściwym terminie,lecz nie brałem za to żadnych pieniędzy gdyż nie
      miałem najmniejszych szans na zdobycie stypendium. Powszechnie wiadomo,że Ci,
      którzy to stypendium otrzymują,mają ogromne znajomości lub koneksje rodzinne.
      Teraz doktoranci "szumią", że nie będą pracować. I bardzo dobrze. Może dzięki
      temu zwolnią miejsca tym, którzy już mają doktorat, lecz nie mają pracy, na
      przykład mnie. Jestem gotowy już od poniedziałku podpisać umowę o dzieło,
      której tak bardzo nie chcą podpisać magistrzy. Dla mnie 600 złotych to dużo.
      Dla uczelni i studentów lepiej byłoby gdyby zajęcia prowadził doktor a nie
      magister, prawda?
      • Gość: Bastiatan Re: Na ich miejsce może przyjść doktor IP: 212.182.59.* 16.10.04, 15:12
        No to panu rektorowi już dziękujemy.

        ...a krakowianie może jakoś przeżyją.
      • rilian Re: Na ich miejsce może przyjść doktor 16.10.04, 15:13
        Koneksje? Moi rodzice pracują na KUL-u. Ja jednak stypendium nie mam, nie będę
        miał i nie miałem.

        Zgadzam się jednak z Tobą, że 600 zł za kilka godzin pracy w tygodniu to dużo.
        Sam pracowałbym chętnie za połowę tej stawki, byleby móc pracować na KUL-u.

        Chodzi jednak o formę, w jakiej się to wszystko odbywa...
        • Gość: Bastiatan Re: Na ich miejsce może przyjść doktor IP: 212.182.59.* 16.10.04, 15:22
          Tyle tylko, że to nie jest 'za pracę i ileśtam godzin tygodniowo'. To jest
          stypednium - czyli coś, co z założenia powinno wystarczyć osobom wybitnie
          uzdolnionym (=doktorantom) na przeżycie w przyzwoitych warunkach okresu studiów
          doktoranckich (kto marzy o założeniu rodziny?), pokrycie kosztów związanych z
          pracą naukową i wreszcie z samym doktoratem. To nie jest 'kieszonkowe', ani tym
          bardziej pensja.
          • Gość: kasia Re: Na ich miejsce może przyjść doktor IP: *.autocom.pl 16.10.04, 16:01
            a do zajec sie trzeba przygotowac, kupic ksiazki, czytac, mysleć, itd. to praca
            naukowa też jest, i ma byc niby za darmo? w tych 60 h za godzine miesci sie nie
            tylko dydaktyka sensu stricte ale tez wszystko przed nią. Ja do zajeć
            przygotowuje się kilka godzin, czasem jak ciezki temat to dni, wiec czasem
            wyjdzie 5 zł na godzine.
            ot, socjalistyczne myslenie, żeby czasem inteligentom nie było za dobrze.
            • Gość: bosman Re: Na ich miejsce może przyjść doktor IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 16:09
              myślę ża namnożyło się tylu "czarnych naukowców" że trzeba ich gdzieś poupychać
              i pogonić cywilów. Dla czarnych znajdzie sie kasa.
          • Gość: bosman Re: Na ich miejsce może przyjść doktor IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 16:07
            600 czy nawet 1000 zł? na przyzwoite życie w warunkach okresu studiów
            doktoranckich?????pokrycie kosztów zwiazanych z pracą naukową?????? i
            doktoratem??? normalne jaja!!!
            • Gość: Bastiatan Re: Na ich miejsce może przyjść doktor IP: 212.182.59.* 16.10.04, 17:08
              Ano jaja. W Polsce zatem doktorantami mogą zostać Ci, którzy mogą sobie na to
              pozwolić materialnie, niekoniecznie intelektualnie.
              • Gość: bosman Re: Na ich miejsce może przyjść doktor IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 17:09
                AAAAAAAAAAAAAAMMMMMEEEEEEEEEEEEEEEN!!!!
                • Gość: Micron Re: uczelniany upadek... IP: *.tulane.edu 16.10.04, 17:47
                  Co za doktoranci! Nie chca robic doktoratow za samo
                  serdeczne "Bog zaplac"???
                  • Gość: bosman Re: uczelniany upadek... IP: *.lublin.mm.pl 16.10.04, 18:57
                    No właśnie, przecież ksiądz odprawie mszę za "Bóg zaplać"!!!
                    • Gość: Bastiatan ...ale nie mniej niż... IP: *.visp.energis.pl 16.10.04, 22:45
                  • Gość: coriolanus Uczelnia papieża IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 16:15
                    Po raz kojeny okazało się jak różna jest teoria od praktyki. Uczelnia chlubiąca
                    się tym, że wykładał na niej papież, prowadzi politykę całokowitego
                    zaprzeczenia jego nauce. KNS mówi krótko i wyraźnie: za pracę należy się płaca.
                    Praca doktoranta to nie tylko prowadzenie zajęć, wie o tym każdy.
                    Tymczasem dla rektora to jest za trudne. Ale czegóż wymagać od wielebnego
                    Wilka? To zresztą nie pierwszy jego występ, ale daj Boże ostatni. Ciekawe czy
                    zdaje sobie sprawę ile kosztuje bochenek białego chleba? Poza tym jestem za tym
                    żeby sprawą zainteresować telewizję. Pora zrobić trochę porzadku w tym bajzlu!
                    Trzymajcie się doktoranci!
          • sonnenkinder Re: Na ich miejsce może przyjść doktor 16.10.04, 22:26
            600 zl to grosz niewielki chociaz i tu sadze wiele osob moglo by dyskutowac.
            Majac mieszkanie i chcac zyc jest ciezko i wyklucza zakaldanie rodziny bo to
            glodowka. Z drugiej strony Kul czesto zatrdunia doktorantow na tzw etetach
            technicznych, bardzo czesto nie prowadza zajec, dostaja pieniazki chyba kolo
            800 zl plus stypendium jesli ktos zalapie zajecia, lub dostaje zajecia na umowe
            zlecenie. Do tego dochodza jakies premie od czasu do czasu, wiec nie wszysyc
            biduja, a moze wrecz niewielu. Jesli chodzi o badania naukowe, to co madrzejsi
            i obrotniejsi moga sie starac o granty i o dziwo niektorym to wychodzi, wiec
            jesli komus naprawde zalezy to poradzi sobie. A cala reszta trafiona z
            przypadku na studia doktoranckie powinna byc chyba zweryfikowana. Jesli
            doktorant potrafi swoimi badaniami zainteresowac KBN i dostac grant to jest
            odpowiednim czlowiekiem na odpowiednim miejscu. A cala reszta pseudo-naukowcow
            powinna byc szczesliwa, ze gdzies moze pracowac...
            • Gość: Bastiatan Marzyciel IP: *.visp.energis.pl 16.10.04, 22:47
              W praktyce nie wszystkimi badaniami da się zainteresować KBN. Poza tym i tutaj
              liczą się poparcia starych wyjadaczy (a do takich doktoranci się nie zaliczają).
              • sonnenkinder Re: Marzyciel 16.10.04, 23:35
                Oj z tymi starymi wyjadaczami to nie zawsze prawda. Zreszta latwiej wierzyc w
                uklady niz sprobowac cos zrobic...
                • Gość: Micron Re: Marzyciel, oj marzyciel !!! IP: *.tulane.edu 17.10.04, 18:51
                  A czy moglbys "sonnenkinder" podac jakies konkretne
                  dane (liczby) dotyczacego tego ilu doktorantow
                  (na KUL-u, w Lublinie, czy w calej Polsce)
                  do tej pory otrzymalo jakis grant z KBN-u?
                  Z tego co wiem to brakuje pieniedzy na
                  granty dla starszych i bardziej doswiadczonych
                  pracownikow naukowych!

                  P.S. Poza tym, nawet w znacznie bogatszych od Polski
                  krajach to jest wielka RZADKOSC, by granty przyznawano
                  bezposrednio osobom na poziomie "doktoranta" (czyli tzw.
                  "graduate student")!
                  • sonnenkinder Re: Marzyciel, oj marzyciel !!! 17.10.04, 21:37
                    Ciezkie ale nie niemozliwe, a personaliow wybacz nie moge podac. Nie dysponuje
                    statystykami, wiem tez, jaka jest kondycja finansowania naszej nauki, a przez
                    to kondycja samej nauki. Dziwi mnie natomiast, dlaczego uczelnie w tak waskim
                    zakresie staraja sie poprzez wlasna dzialalnosc pozyskac dodatkowe srodki (np.
                    prowadzenie badan na zlecenie zewnetrznych podmiotow). Robiac magisterke trzeba
                    bylo u nas troche po Polsce pojezdzic i tez nikt pieniedzy za to nie zwracal,
                    czasem tez rzeba bylo cos dokupic za wlasne srodki i kazdy potulnie to robil bo
                    nie bylo innego wyjscia. I na to wyglada, ze z doktoratami jest podobnie. A
                    dlaczego rektor wybral doktorantow na kozla ofiarnego....?o to trzeba by spytac
                    jego magnificencje:)
    • Gość: doktorant kul Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.32.* 16.10.04, 19:54
      Strach jest wielką bronią w rękach
      polityków, biznesmenów, ... i niestety jak się okazuje, władz naszej
      uczelni. Z obawy przed utratą tych śmiesznych 350 złotych miesięcznie i
      coraz bardziej groteskowego statusu bycia doktorantem KUL boimy się
      otwarcie wyrazić, co dla większości z nas oznacza utrata stypendium. A
      to będzie odczytane jak zgoda na postawione warunki i pozwoli sumieniom autorów
      tej
      decyzji spać spokojnie i zbyć zadowolonym ze sprytnego wyjścia z tarapatów
      finansowych. Dziękuję Pani Dybek, że nie obraziła się wczoraj na nas
      śmiertelnie, kiedy ktoś z doktorantów z obawy przed konsekwencjami wyprosił ją
      ze spotkania. Cieszę się, że dzięki temu artykułowi nie tylko my - doktoranci –
      zastanawiamy się, dlaczego władze uczelni podjęły taką decyzję i jak ma się ona
      do etyki chrześcijańskiej oficjalnie promowanej przez naszą uczelnię.
    • Gość: marta Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.102.* 16.10.04, 22:28
      mowimy tu o 600 zl miesiecznie, ale to tylko teoretycznie, bo praktycznie
      wyjdzie ich znacznie mniej,doktoranci dostana tylko za przepracowane godziny,
      nie za wakacje,ferie, swieta, sesje (choc wtedy tez pomagaja przy egzaminach).
      Jesli rozlozymy proponowana sume na caly rok - wyjdzie ok.350 zl miesiecznie,
      moze rektor sprobuje czy mozna za to przezyc. Jestesmy dorosli, niektorzy maja
      juz na utrzymaniu dzieci, to po prostu szok!
    • Gość: KULwa Re: KUL daje i odbiera IP: *.home1.cgocable.net 16.10.04, 22:58
      No tak.Wreszcie ktos rozsadny doszedl do wniosku,ze co doktoraci po KULu beda
      robic.Etat kadrowca w LPECu juz zajety.
      A po co komu doktor od rzezb czy tez postumentow.Lub filozofii przyrody.Komu to
      potrzebne?Lub tez doktor teologii.Co on w zyciu bedzie robil,skoro nie chce byc
      katecheta?
    • Gość: niepedagog Zawsze takie Rzeczpospolite beda, jakie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 12:04
      ...jej mlodziezy chowanie - pisal w 1600 roku hetman Zamojski w akcie
      fundacyjnym Akademii Zamojskiej...

      W tej dyskusji wraca sprawa tzw. pensum, ktore w grupie osob ksztalcacych
      dzieci i mlodziez jest stala koscia niezgody i zrodlem 'zawisci' osob spoza
      srodwiska. Nauczycielom wypomina sie, ze maja 18 godzin, przedszkolanki maja
      40, doktoranci KUL mieli 90... Przelicza sie te godziny porownujac je z
      placami, stypendiami itp. Zapomina sie o tym, ze dobre przygotowanie do zajec
      to takze nauka wlasna i praca poza szkola, uczelnia...

      Z calym szacunkiem dla doktorantow... Obserwuje swoja sasiadke, dziewczyne,
      ktora po skonczonych studiach dostala sie na staz do przedszkola (to juz prawie
      cud byl). Do kilku godzin zajec z przedszkolakami przygotowuje sie calymi
      popoludniami w domu. Pisze plany stazu, plany dzienne, miesieczne pracy, robi
      konspekty zajec, przygotowuje tematy na zajecia, gromadzi materialy na
      plastyke, wertuje literature w poszukiwaniu wierszykow na kazda 'okolicznosc'
      okreslona w planie zajec... Jest pasjonatka, lubi dzieci, ale doktoratu nie
      pisze, bo... nie stac jej na to, mimo, ze uczelnia proponowala jej pozostanie
      na stypendium... Wiec moze zamiast liczyc doktorantom wartosc jednej godziny
      pracy, pomyslmy o tym, jak zapewnic im mozliwosc przygotowania sie do pracy
      naukowej, by rzeczywiscie mogli byc dobrymi nauczycielami... I dotyczy to nie
      tylko KUL...
      • Gość: były student KUL Re: Zawsze takie Rzeczpospolite beda, jakie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 19:39
        ja skończyłem na KULu dwa kierunki... z obu z nich miałem propozycje
        doktoratu... nie stać mnie na to.... Dzięki Bogu znalazłem pracę w szkole.... a
        doktorat na dziś dzień to niezrealizwane plany i marzenia.... może kiedyś się
        spełnią.....
    • Gość: Max A UMCS? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 18:56
      Z tego co pamiętam, UMCS już wcześniej zawiesił rekrutację na dzienne studia
      doktoranckie. Czyli takie, gdzie dostaje się te 1000 PLN. Przyczyna - brak
      pieniędzy z Ministerstwa. Czyli nikt w Polsce się tym nie interesuje, nie
      poczuwa do rozwoju młodej kadry.Ale UMCS podał to do wiadomości wcześniej,
      jednocześnie pozostawiając stypendia osobom już studiującym.
      Dziwię się władzom katolickiego KULu. PKWNowski Uniwersytet stać na odrobinę
      przyzwoitości więcej.
    • Gość: Hefajstos Re: KUL daje i odbiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 20:19
      Czyste socjalistyczne qrestwo. Uczelnia ma dać pieniądze studentom. Jeśli jest
      państwo opiekuńcze, to państwo daje pieniądze, a nie uczelnia. W Stanach
      Zjednoczonych na podrzędnej uczelni rok studiów kosztuje plus minus trzydzieści
      tysięcy dolarów, które skwapliwie wykładają rodzice lub odpowiedni sponsorzy.
      Uczelnie dają wiedzą, a nie pieniądze. Ja mam doktorat zrobiony na
      tzw. "zachodzie", ale za wikt, opierunek, dach nad głową i opłaty za czesne
      musiałem zdobyć sam. Nawet sprzątaniem ubikacji, gdzie musiałem wyciągać z
      koszów zakrwawione podpaski. Gogusie i goguśki niech się wreszcie nauczą pracy
      i dowiedzą, że życie kosztuje. I że żadna praca nie hańbi. Przypomina mi się
      skarga jednego z miernych "poetów", który skarżył się po wydrukowaniu miernego
      tomiku wierszy, że za takie "honorarium" przez rok nie wyżyje. Od kiedy to
      tzw. "poeta" ma wyżyć za swoje wypociny? Adam Asnyk pracował w księgarni, a w
      wolnych chwilach pisał wiersze. Stypendia daje państwo, a nie uczelnia.
      Uczelnia daje wiedzę, którą przekazują dobrzy profesorowie, a nie jacyś tam
      doktoranci, choćby to byli przyszli Einsteini. Natomiast zapomogę finansową, bo
      tak to trzeba nazwać, dają albo sponsorzy, albo rodzice, albo państwo.
      • Gość: bosman Re: KUL daje i odbiera IP: *.lublin.mm.pl 17.10.04, 20:40
        Pozwolisz że zapytam.Jeżeli to państwo finansuje uczelnię i jest ona de facto
        państwowa i jezeli to państwo daje kase na te stypendia to czy rektor ma prawo
        wstrzymywać tę kasę?Pytam bo nie wiem.A poza tym Ty , jeśli kończyłes studia na
        tzw. "zachodzie" to chyba na prywatnej uczelni?
        • Gość: Hefajstos Re: KUL daje i odbiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 06:35
          Pierwsza pomyłka. Państwo nie do końca finansuje tę Uczelnię. Płaci tylko
          pracownikom naukowym i administracji. Resztę trzeba wyżebrać. Dotarło?????
          • Gość: bosman Re: KUL daje i odbiera IP: *.lublin.mm.pl 19.10.04, 17:43
            Np. z tacy?lub z darowizn - np z ratusza? Rozumiem. Ale zebracy chodzą ubrani
            biednie i mieszkaja w lepiankach lub suterenach a jak wyglada KUL? - no tak,
            klasyczna lepianka.
      • Gość: Ryszard Re: KUL daje i odbiera IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 18.10.04, 10:57
        Hefajstosie, załatw mi zmywanie kibli i wyciąganie zakrwawionych podpasek za 30
        tys dolarów... a możesz mi wierzyć, że wówczas zrezygnuję ze stypendium!
        • Gość: Hefajstos Re: KUL daje i odbiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 04:19
          I tu Kochaniuteńki wpadłeś!!! Ja sam sobie tę pracę załatwiłem, a Ty chcesz,
          żebym ja Tobie ją załatwił. I taka jest WIELKA różnica między nami.
          • Gość: Ryszard Re: KUL daje i odbiera IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 19.10.04, 16:41
            Chyba mnie nie zrozumiałeś... bywa.
            pozdrawiam i życze dalszych sukcesów
      • Gość: Bastiatan Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.59.* 18.10.04, 13:57
        Sprawa jest nieco ogólniejsza, ponieważ dotyczy nie tylko edukacji.

        Ja bym chciał, żeby to nasze najukochańsze państwo odp... się ode mnie: żeby
        nie zabierało mi przymusowo pieniędzy na edukację, służbę zdrowia i emeryturę.
        Wtedy ja sam za te pieniądze opłaciłbym swoje nauki (oraz swojego dziecka),
        swoje leczenie (które q... i tak mnie kosztuje, bo chce się leczyć, a nie
        jedynie chodzić do lekarza) oraz przyszłą emeryturę (niezależną od 30% podwyżek
        o 5zł). Wtedy też mógłbym za swoje pieniądze wymagać od nauczyciela, lekarza
        czy też ubezpieczyciela.

        Jak do tej pory to państwo zachowuje się jak zbóje na drodze - zabiera
        pieniądze, a prośby o ich zwrot kwituje śmiechem.
        • Gość: hefajstos Re: KUL daje i odbiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 21:17
          Jestem za, bo mój pradziad żył 107 lat, był kowalem. Ruch młotem robi dobrze na
          krążenie krwi. Przy takich długowiecznych ZUS na pewno zbankrutuje. Jeśli jakiś
          zaspany tirowiec mnie nie staranuje, to jeszcze pożyję. Ale pytanie za
          piętnaście tysięcy złotych. Tyle mam na koncie. Co jest z pieniędzmi tych
          którzy umierają między sześdziesiątką a siedemdziesiątką? Czy ktoś pomyślał o
          tym? Jak nie miał dzieci, a zdarza się, bo są małżeństwa bezdzietne to kto
          bierze rentę? Zona? A jeśli wcześniej zmarła to kto? Państwo? A co to
          za "stwór" to tzw. "państwo"? W dawnej RFN płaciło się symboliczną markę za
          KAZDY lek, a u nas co?
    • Gość: mgr Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.119.* 18.10.04, 12:40
      63 ZŁOTE NA GODZINĘ!!!!! no to wziąłem kalkulator i mam dokładnie 10 razy
      mniej, a to wcale nie najgorsza praca.
      • Gość: Bastiatan Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.59.* 18.10.04, 13:53
        Poczytaj sobie poprzednie wątki, bo już mi się nie chce wałkować od początku.
      • Gość: doktorant Re: KUL daje i odbiera IP: 212.182.32.* 19.10.04, 16:09
        63 zl. za godzine to może wydaje si dużo ale wiedz mgr że wprowadzono w
        poprzednim roku ograniczenie w ramach którego doktoranci mogą prowadzić tylko
        90 godzin rocznie co daje łącznie 330 zł miesięcznie brutto. Jeżeli zarabiasz
        10 razy mniej to gratuluje pracy
        • Gość: Alma Re: KUL daje i odbiera IP: *.dip.t-dialin.net 22.10.04, 20:03
          Z jednej strony rozumiem doktorantow KUL-owskich, ktorym brutalnie zabrano
          srodki do zycia. Z drugiej strony jednak, patrzac na sytuacje studentow w
          starych krajach czlonkowskich Unii Europejskiej, a my Polacy chetnie
          porownujemy sie do tych starych czlonkow Unii Europejskiej, takie stypendia na
          Zachodzie nie istnieja.

          Co prawda studia w Niemczech (gdzie obecnie studiuje, mam za soba 3 lata
          studiow na KUL-u) nie sa platne (poza 90 Euro oplaty administracyjnej na
          poczatku kazdego semestru), tak jak ma to miejsce w Stanach (juz w
          prowincjonalnych college'ach jeden credit kosztuje 120 $ za semestr, a nie
          znajdziesz zajec, ktore mialyby mniej niz 3-4 credits, chyba ze jest to
          haftowanie lub aquagymnastics), ale nie ma tu czegos takiego jak stypendia
          naukowe za wysoka srednia ocen.

          W Niemczech jest cos takiego jak BAFög, ktory jest porownywalny z naszym
          stypendium socjalnym, ale pieniazkow za to, ze "dobrze sie uczysz" poza mama,
          tata i babcia nie da Ci w Niemczech nikt. Moim zdaniem, my Polacy
          przyzwyczailismy sie do tego rodzaju wygod. I oczywiscie jest to wygodne.
          Podczas moich 3 lat na KUL-u tez regularnie wyciagalam reke po stypendium
          naukowe. Gdybym wtedy nie brala, i tak nie dano by go komus potrzebujacemu,
          tylko prawdopodobnie kupiono by nowy LCD-monitor do dziekanatu prawa
          kanonicznego *smile*

          Bedac doktorantem w Niemczech, nie otrzymuje sie od uniwersytetu ani grosza
          (chyba, ze prowadzi sie cwiczenia ze studentami, ale to trafia sie co setnemu).
          I nikt nie jest rozczarowany albo zly. A wiecie dlaczego? Dlatego, ze kazdy
          doktorant tu wie, ze jesli robi doktorat, to przede wszystkim dla siebie. I
          jesli nie ma bogatych rodzicow, to albo rezygnuje z doktoratu, albo szuka sobie
          jakiejs pracy, ktora pomoze mu to marzenie zrealizowac i wierzcie mi, ze na
          stacjach benzynowach, w wypozyczalniach kaset video, czy w call center'ach
          siedzi za ladami w Niemczech wielu doktorantow. Inni przedstawiaja swoj pomysl
          pracy doktorskiej albo jakims fundacjom albo wielkim firmom i dostaja stypendia
          od nich. Dotyczy to jednak przede wszystkim prac doktorskich z takich dziedzin
          nauki, w ktorych chodzi o wynalazki i patenty. Prace doktorskie z filozofii
          przyrody czy etnografii trzeba w Niemczech sfinansowac samemu.

          Troche samodzielnosci, drodzy doktoranci! Troche samodzielnosci. Sam fakt, ze
          macie I.Q. umozliwiajacy Wam napisanie pracy doktorskiej, nie oznacza jeszcze,
          ze powinno sie Wam finansowo umozliwic napisanie jej. To przede wszystkim w
          Waszym interesie lezy napisanie jej (a drugorzednie w interesie panstwa). W
          kapitalizmie nie ma miejsca na jalmuzny typu stypendium "za dobre stopnie".
          Miejsce na takie rzeczy byly w socjalizmie, ktorego koniecznie chcielismy sie
          pozbyc. My Polacy zawsze probujemy upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: z
          jednej strony chcemy poziomu zycia jak z kapitalizmu, ale jednoczesnie takze
          polityke socjalna rodem z czasow Gierka. Tak sie nie da. I czym predziej sie
          nowej rzeczywistosci stawicie, tym lepiej dla Was.

          Jakim prawem Rektor odebral Wam te stypendia - nie wiem i nie chce sie na ten
          mi nieznany temat wypowiadac. Ale obiektywnie rzecz biorac, takie stypendia po
          wejsciu do Uni i tak zaczynaja byc komunistycznym przezytkiem... bardzo milym,
          bardzo pomocnym, ale przezytkiem.
    • Gość: Alma Kieszonkowe za inteligencje to komunist.przezytek! IP: *.dip.t-dialin.net 22.10.04, 20:10
      Z jednej strony rozumiem doktorantow KUL-owskich, ktorym brutalnie zabrano
      srodki do zycia. Z drugiej strony jednak, patrzac na sytuacje studentow w
      starych krajach czlonkowskich Unii Europejskiej, a my Polacy chetnie
      porownujemy sie do tych starych czlonkow Unii Europejskiej, takie stypendia na
      Zachodzie nie istnieja.

      Co prawda studia w Niemczech (gdzie obecnie studiuje, mam za soba 3 lata
      studiow na KUL-u) nie sa platne (poza 90 Euro oplaty administracyjnej na
      poczatku kazdego semestru), tak jak ma to miejsce w Stanach (juz w
      prowincjonalnych college'ach jeden credit kosztuje 120 $ za semestr, a nie
      znajdziesz zajec, ktore mialyby mniej niz 3-4 credits, chyba ze jest to
      haftowanie lub aquagymnastics), ale nie ma tu czegos takiego jak stypendia
      naukowe za wysoka srednia ocen.

      W Niemczech jest cos takiego jak BAFög, ktory jest porownywalny z naszym
      stypendium socjalnym, ale pieniazkow za to, ze "dobrze sie uczysz" poza mama,
      tata i babcia nie da Ci w Niemczech nikt. Moim zdaniem, my Polacy
      przyzwyczailismy sie do tego rodzaju wygod. I oczywiscie jest to wygodne.
      Podczas moich 3 lat na KUL-u tez regularnie wyciagalam reke po stypendium
      naukowe. Gdybym wtedy nie brala, i tak nie dano by go komus potrzebujacemu,
      tylko prawdopodobnie kupiono by nowy LCD-monitor do dziekanatu prawa
      kanonicznego *smile*

      Bedac doktorantem w Niemczech, nie otrzymuje sie od uniwersytetu ani grosza
      (chyba, ze prowadzi sie cwiczenia ze studentami, ale to trafia sie co setnemu).
      I nikt nie jest rozczarowany albo zly. A wiecie dlaczego? Dlatego, ze kazdy
      doktorant tu wie, ze jesli robi doktorat, to przede wszystkim dla siebie. I
      jesli nie ma bogatych rodzicow, to albo rezygnuje z doktoratu, albo szuka sobie
      jakiejs pracy, ktora pomoze mu to marzenie zrealizowac i wierzcie mi, ze na
      stacjach benzynowach, w wypozyczalniach kaset video, czy w call center'ach
      siedzi za ladami w Niemczech wielu doktorantow. Inni przedstawiaja swoj pomysl
      pracy doktorskiej albo jakims fundacjom albo wielkim firmom i dostaja stypendia
      od nich. Dotyczy to jednak przede wszystkim prac doktorskich z takich dziedzin
      nauki, w ktorych chodzi o wynalazki i patenty. Prace doktorskie z filozofii
      przyrody czy etnografii trzeba w Niemczech sfinansowac samemu.

      Troche samodzielnosci, drodzy doktoranci! Troche samodzielnosci. Sam fakt, ze
      macie I.Q. umozliwiajacy Wam napisanie pracy doktorskiej, nie oznacza jeszcze,
      ze powinno sie Wam finansowo umozliwic napisanie jej. To przede wszystkim w
      Waszym interesie lezy napisanie jej (a drugorzednie w interesie panstwa). W
      kapitalizmie nie ma miejsca na jalmuzny typu stypendium "za dobre stopnie".
      Miejsce na takie rzeczy byly w socjalizmie, ktorego koniecznie chcielismy sie
      pozbyc. My Polacy zawsze probujemy upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: z
      jednej strony chcemy poziomu zycia jak z kapitalizmu, ale jednoczesnie takze
      polityke socjalna rodem z czasow Gierka. Tak sie nie da. I czym predziej sie
      nowej rzeczywistosci stawicie, tym lepiej dla Was.

      Jakim prawem Rektor odebral Wam te stypendia - nie wiem i nie chce sie na ten
      mi nieznany temat wypowiadac. Ale obiektywnie rzecz biorac, takie stypendia po
      wejsciu do Uni i tak zaczynaja byc komunistycznym przezytkiem... bardzo milym,
      bardzo pomocnym, ale przezytkiem.
      • Gość: doktorant Re: Kieszonkowe za inteligencje to komunist.przez IP: *.pronet.lublin.pl 26.10.04, 18:14
        Zdaje sie, że nie zrozumiałaś problemu. Za studia doktoranckie trzeba płacić, a
        stypendia przyznawano tym, którzy mieli zajecia ze studentami ( np. 6
        godzin/tyg + konsultacje + inne obowiazki= około 900 zł)
    • Gość: ziomal z PL Re: Wilk jest WILKIEM dla studentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.04, 10:46
      Witam ! Nigdy nie sympatyzowałem za tą uczelnia ale jeśli próg stypendium
      naukowego ja jednym kierunku jest od 4.7 a na drugim od 4.9 to cos tu jest nie
      tak. Swoją drogą po zmianie rektora zaczęły się dziać dziwne rzeczy. WILK jest
      WILKIEM dla studentów, podwyższa progi styp naukowego, zabiera stypendia
      doktorankom itp. Zawsze inne uczelnie maja wcześniej wolne aby dojechać do
      rodzinnego domu a jak to jest na Kulu? Sami wiecie. W tym roku wyjątkowo Kul
      zrobił wolne w zaduszki!!! Kto widział marmury na klatce schodowej w nowym
      gmachu i te windy ten wie, że nigdzie indziej na lubelskich uczelniach tego nie
      ma. Może lepiej zrobić tanią lamperię, może lepiej zamiast drzwi machoniowych z
      klamkami mosiężnymi wstawiać zwykłe drzwi. Kul nie jest dziś Cool ! Czy taca
      nie wystarcza ??? Dajcie tym studentom kasę bo sam jestem studentom i wiem ile
      dziś kosztuje edukacja na poziomie wyższym. Swoją drogą to troche sami
      jesteście sobie winni wyborem tej uczelni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka