Dodaj do ulubionych

W niektórych zerówkach trzeba płacić

IP: *.lublin.mm.pl 26.01.05, 01:28
Panie redaktorze..pani Czołowska..nie Czułowska...dobrze by było gdyby pan
chociaż wiedział z kim rozmawia..
Obserwuj wątek
    • Gość: Liv Podziękowania dla SLD i SDPL. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 11:12
      Coraz więcej pijanych dzieci


      Pijany czterolatek przywieziony do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w
      Białymstoku poprosił lekarza: "Piwka mi daj". Nietrzeźwa szesnastoletnia
      pacjentka pobiła pielęgniarki. Brakuje placówek, które pomogą już uzależnionym
      dzieciom i powstrzymają wzrost ich liczby.

      Tydzień temu do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie przywieziono
      pijanego szesnastolatka. Ludzie znaleźli go nieprzytomnego na ławce w parku. W
      Kutnie (Łódzkie) czworo 15-letnich pijanych uczniów miejscowego gimnazjum
      trzeba było w sobotę wprost z zabawy szkolnej odwieźć do szpitala z powodu
      zatrucia alkoholowego. Pięciu innych rodzice zabrali do domów. Nieprzytomny
      dziesięciolatek trafił w niedzielę na oddział intensywnej terapii szpitala w
      Suwałkach - pił ze starszymi kolegami spirytus. To przykłady tylko z ostatnich
      dni. Policja odnotowała w 2003 roku w Polsce 10 tys. 880 nietrzeźwych
      nieletnich - 23,7 procent więcej niż rok wcześniej. Nie wszyscy trafiają do
      kartotek. Policyjna statystyka obejmuje jedynie te pijane dzieci, które
      uczestniczyły - jako sprawcy lub ofiary - w przestępstwie, wybryku chuligańskim
      czy wypadku. Trudno nawet w przybliżeniu oszacować, ile dzieci i młodzieży pije
      w Polsce alkohol w domu.

      - Problem narasta. Możemy już mówić o rodzącym się zjawisku picia, a nawet
      uzależnienia alkoholowego dzieci - potwierdza dr Jerzy Szarecki, dyrektor
      Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie.

      Do niedawna lekarze z lubelskiego DSK przyjmowali rocznie nie więcej niż 10
      dzieci zatrutych alkoholem. W 2004 roku było ich już 30, z czego połowa to
      dziewczynki.

      Co drugi pacjent białostockiej Kliniki Chirurgii Dziecięcej Akademii Medycznej,
      któremu trzeba udzielić pomocy z powodu obrażeń doznanych podczas bójki, jest
      pijany. Co czwarty z ciężkimi urazami doznał ich w stanie nietrzeźwym. Wśród
      małoletnich pijanych pacjentów z obrażeniami coraz częściej są dzieci poniżej
      10 roku życia.

      Zgodnie z kontraktami zawartymi z Narodowym Funduszem Zdrowia na oddziały
      pediatryczne trafia młodzież, która nie ukończyła jeszcze 18 roku życia. To
      rodzi dodatkowe problemy. Postawny, pijany i agresywny siedemnastolatek ma siłę
      dorosłego mężczyzny, choć psychicznie jest słaby i niedojrzały. - W dodatku
      młodzi alkohol często łączą ze środkami odurzającymi. Stąd ich wzmożona agresja
      czy zaburzenia świadomości - mówi doc. Wojciech Dębek.

      Pijani nie tylko zakłócają spokój innym chorym dzieciom, ale też stanowią dla
      nich potencjalne zagrożenie. W Białymstoku pojawił się nawet pomysł, aby
      stworzyć w szpitalu oddział dla trzeźwiejących małoletnich. Nie ma jednak na to
      pieniędzy.

      Tymczasem wśród pijanych małolatów zdarzają się pacjenci z zaburzeniami
      psychicznymi, po próbach samobójczych podejmowanych pod wpływem alkoholu i
      środków odurzających. Wymagają szczególnej opieki, a nie tylko miejsca do
      wytrzeźwienia. - Wciąż boję się tragedii - mówi lekarka pracująca w szpitalu.

      W Lublinie pijani młodzi ludzie najczęściej kierowani są do kliniki
      gastroenterologii. - Nie mamy oddziału toksykologii dziecięcej. Nikt nie
      przewidział, że zatrucia alkoholowe i środkami odurzającymi staną się w tym
      przedziale wiekowym nagminne - przyznaje dyrektor Jerzy Szarecki. Prof. Andrzej
      Papierkowski, kierownik kliniki gastroenterologii w lubelskim DSK mówi, że
      pediatryczny oddział toksykologii jest potrzebny. Czasem jedna trzecia
      pacjentów jego kliniki to dzieci z zatruciem lekami i alkoholem, a niektóre z
      nich porywają się na swoje życie.

      - Jesteśmy głównie po to, by leczyć chore dzieci, a nie odtruwać upojone
      alkoholem. Jednak ktoś powinien to robić - mówi prof. Papierkowski.

      Podobnego zdania jest docent Wojciech Dębek z Białegostoku. DSK podpisał nawet
      umowę z firmą ochroniarską, która interweniuje w razie agresywnych zachowań
      pijanych pacjentów, czasem też wzywa na pomoc policję. Nie chodzi jednak tylko
      o to, by spacyfikować małoletnich pijanych pacjentów, lecz o to, by im pomóc.
      Na razie izbę przyjęć dziecięcego szpitala wyposażono w alkomat. Białostocki
      DSK zorganizował też spotkanie lekarzy, pracowników sądów rodzinnych i
      nieletnich, policjantów oraz pracowników pogotowia ratunkowego, by omówić
      problem pijanych dzieci - pacjentów. Wspólnie ustalono, że dzieci, którym
      oprócz upojenia alkoholowego nic nie dolega, będą przewożone do izby
      wytrzeźwień. Te, które skończyły 11 lat, bo przy okazji okazało się, że
      młodszych izby wytrzeźwień przyjmować nie mogą.

      - Ale to wszystko nie rozwiązuje problemu. Te dzieciaki wymagają terapii, pracy
      z psychologiem - podkreśla doc. Wojciech Dębek.

      Prof. Andrzej Papierkowski mówi, że u niego na oddziale z każdym pacjentem
      rozmawia psycholog, ale cóż z tego, jak po wypisaniu ze szpitala kontakt między
      nimi się urywa. - Nie słyszałem o instytucji, która zajmowałaby się problemem
      alkoholizmu wśród dzieci i młodzieży, w tym zakresie, w jakim pomoc mogą dostać
      alkoholicy dorośli - kończy prof. Papierkowski.

      ELŻBIETA POŁUDNIK

      -----------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka