Gość: Mikael
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.04.05, 20:59
Artykuł ten kieruję do wszystkich tych, którzy wyśmiali moje zdanie na temat
Lublina i regionu. Ciekaw jestem, czy twórcy danych statystycznych także są
przez was uważani za chorych umysłowo. Pozdrawiam i życzę aby wasze wysokie
mniemanie o sobie nie zmieniało się, zgodnie z dwoma bardzo lubelskimi
sentencjami - "co to nie ja" i "po co mi to". I jeszcze jedno - nie oczekuję
że potraktujecie poważnie ten artykuł, bo was na to nie stać. Mimo wszystko
może da wam to do myślenia.
Na Mazowszu żyje się już dwa razy lepiej niż w Lubelskiem • Rządy ponoszą
odpowiedzialność za różnice w bogactwie regionów
Pomoc Brukseli nie wystarczy
Szybko pogłębia się dystans między najbogatszymi i najbiedniejszymi regionami
kraju. Poziom rozwoju Mazowsza jest przeszło dwa razy wyższy niż województw
wschodniej Polski - wynika z danych Eurostatu. I różnica ta, zdaniem
ekspertów, będzie rosła.
Stołeczne województwo osiągnęło w 2002 roku 69,5 proc. poziomu średniej
bogactwa Unii, jeśli uwzględnić realną moc nabywczą złotego. Nowszych danych
nie ma. Przed publikacją Eurostat prowadzi zajmujące wiele czasu drobiazgowe
badania, gdyż to od nich zależy, który z regionów dostanie wielomiliardowe
unijne fundusze strukturalne. Mają do nich prawo tylko te, które nie
przekroczyły wskaźnika 75 proc. średniego bogactwa Wspólnoty. Trzy lata temu
stołeczny region osiągnął porównywalny poziom rozwoju do wschodnich Niemiec,
południowych Włoch i Hiszpanii.
Za 10 lat będzie gorzej
Na samym dole rankingu europejskich regionów pozostają województwa: lubelskie
(32 proc.), podkarpackie (32,6 proc.), warmińsko-mazurskie (35,1 proc.),
podlaskie (35,1) i świętokrzyskie (35,7 proc.). Natomiast Wielkopolska (47,1
proc.), Dolny Śląsk (47,4 proc.) i Zachodnie Pomorze (45,1 proc.) zbliżają
się do połowy średniej rozwoju UE, choć Śląsk (50,6 proc.), dzięki
rozwiniętemu od lat przemysłowi, zachowuje pozycję drugiego pod względem
zaawansowania rozwoju województwa kraju.
Różnice w poziomie zamożności szybko się pogłębiają. W latach 1996 - 1998
średnia rozwoju Mazowsza wynosiła 51,3 proc. ówczesnej "15", a w okresie
1999 - 2001 już 62,2 proc. Dolny Śląsk poprawił notowania o 7 pkt proc. do
42,1 proc. średniej "15". Słabsze były postępy regionów ze wschodu i północy
kraju, jak Lubelszczyzna. Jej poziom rozwoju zwiększył się z 25,5 do 28,6
proc. średniej.
"W nadchodzących latach województwo lubelskie będzie rozwijało się szybciej
niż Unia, ale wolniej niż Polska. Dystans do najbogatszych regionów kraju
będzie więc rósł" - przewiduje prof. Piotr Karpuś z Uniwersytetu Marii Curie-
Skłodowskiej w Lublinie. Jego zdaniem za 10 lat różnica w poziomie rozwoju w
stosunku do Mazowsza będzie nie dwukrotna, ale trzykrotna.
Kapitał nie nadchodzi
Przyczyną zapóźnień regionów wschodniej i północnej Polski jest struktura ich
gospodarek. Dominuje rolnictwo, gdzie wydajność jest wielokrotnie niższa niż
średnia kraju - wskazuje prof. Roman Kisiel, kierownik Katedry Polityki
Gospodarczej i Regionalnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Inwestycje zagraniczne, jeśli się pojawiają, mają ograniczony wpływ na
zatrudnienie. Niski poziom rozwoju to także skutek bankructwa przedsiębiorstw
państwowych, których nie zastąpiły nowe.
To mogą zmienić unijne fundusze strukturalne. Podział pieniędzy w 80 proc.
zależy od poziomu rozwoju regionu, a w 10 proc. od liczby jego ludności i
tyle samo od wielkości bezrobocia.
Jak podkreśla Komisja Europejska w ostatnim bilansie polityki spójności,
różnice w poziomie rozwoju między krajami Unii maleją, ale między regionami
tego samego kraju rosną. We Włoszech Lombardia osiągnęła 141,8 proc. średniej
rozwoju Unii, podczas gdy Kalabria pozostała na poziomie 67,7 proc. W
Hiszpanii region Madrytu doszedł do 126,7 proc. przeciętnej UE, a sąsiednia
Estremadura pozostaje przy 61,6 proc.
Zdaniem Komisji Europejskiej kontrasty w bogactwie regionów pozostały, bo
rządy zrobiły niewiele, by wspomóc w tej sprawie działanie funduszy
strukturalnych. Nie było zachęt dla inwestorów rozpoczynających działalność z
dala od głównych centrów gospodarczych, przez co nawet rozwinięta za duże,
unijne pieniądze infrastruktura nie przyciągnęła inwestorów.
Wśród regionów Europy najlepsze wyniki osiągnęły te, gdzie znajdują się
dynamiczne metropolie. Tak jest z Londynem (315 proc.), Brukselą (235 proc.)
czy Ile de France, regionem otaczającym Paryż (176 proc.). Znacznie bliżej
tej czołówki znalazłoby się także Mazowsze, gdyby nie jego duże rozmiary.
Oddziaływanie Warszawy w mniejszym stopniu wpływa więc na średni poziom
rozwoju całego województwa.