brian1
20.07.02, 09:09
Całkiem niedawno przeżyliśmy spór władz miasta z prywatnymi przewoźnikami.
Tym ostatnim urzędnicy postanowili uciąć połowę kursów i przerzucić je na
pory wczesnoporanne i późnowieczorne. Motywowano to następująco: koszta nie
opłacalnych kursów powinni ponosić po równo - miejskie MPK i prywatni
przewoźnicy. I rzeczywiście - mogłoby się wydawać, ze będące własnością
miasta MPK jest w pewnym sensie słusznie przez miasto-waściciela
faworyzowane. Tym bardziej, że cały czas przynosi straty. Ale kilka kwestii:
1. MPK dostaje dotacje od miasta, czyli mówiąc prościej - z kieszeni
podatników.
2. MPK wiecznie marudzi, że straty spowodowane są tym, ze musi przesrzegać
ulg, ze nie są one wyrównywane i że wstrętni pasażerowie kupują bilety
miesięczne, bezczelnie z nich korzystając więcej niż dwa razy dziennie.
Tymczasem prywatni przewoźnicy nie tylko wszystkim mieszkańcom miasta
zafundowali bilety ulgowe, ale chętnie wprowadziliby coś na kształt biletów
miesięcznych, bo nic tak dobrze nie wiąże pasażera z przewoźnikiem. I jeszcze
są tańsi.
3. MPK nie wywiązuje się z rozkładów jazdy (mnie na przykład ciągle się
zdarza, że autobus się spóźnia, przyjeżdża za wcześnie itd), a zarzuca to
samo przewoźnikom prywatnym. Zarzut słuszny, ale warto dostrzec też belkę we
własnym oku.
I jeszcze jedno - Kilka tygodni po boju z prywatnymi przewoźnikami o "równe"
traktowanie jeśli chodzi o kursy w okresie deficytowym, MPK ogłasza...
wprowadzenie od połowy września nocnej komunikacji w mieście. Jeśli
pamiętacie co o tym pomyśle mówiono jeszcze np. rok temu (że będzie kosztował
grube miliony, że nie będzie opłacalny, że nikt nie bedzie jeździł etc.),
weźmiecie pod uwagę to, ze jesienią odbędą sie wybory samorządowe to wszystko
już jasne. Dlaczego dokopuje się prywatnym, nie reformuje się w sposób
właściwy (tj. bolesny dla załogi) zakładu i wprowadza widowiskowe fajerwerki
w postaci nocnej komunikacji tuż przed wyborami? Żeby na przedstawicieli
aktualnej wladzy zagłosowało całe 6 tysięcy osób, związanych z MPK -
pracowników (których zarobki są tak wysokie, że aż bolesne w porównaniu do
średniej w regionie) i ich rodzin, mających bezpłatne bilety.
Oczywiście mógłbym napisać drugie tyle na temat kultury osobistej prezesa,
fachowości MPKowskiego manegmantu i takie tam podobne rzeczy, ale po co.