Dodaj do ulubionych

Jak promować Lublin

26.11.05, 14:44
A moze warto organizowac wiecej takich akcji jak wagon.lublin.pl (mlodzi
ludzie jezdzili po Polsce i opowiadali o Lubelskim Lipcu'80, w kazdym miescie
setki ludzi, wielu dzinnikarzy, vip'ow). Przez miesiac zadne miasto nie mialo
lepszej reklamy. I co wazne kosztowalo to o wiele mniej pieniedzy niz np.
wydrukowanie i rozwieszenie w Polsce plakatow promujacych Lublin.
Miasto powinno stawiac na nietypowe, odwazne i ciekawe w formie akcje
promocyjne!
Obserwuj wątek
    • lukasz-lublin Rozwiązanie najtrudniejsze z najprostszych... 26.11.05, 20:15
      ...to doprowadzić podatki lokalne do najniższych w Polsce, na tyle na ile pozwalają rządowe ustawy, a przepisy utrudniające działalność gospodarczą maksymalnie uprościć. Oto najtańsze rozwiązanie, nie wymaga pieniędzy na nowych urzędników i debaty.
      • robertw18 "POTENCJAŁ INTELEKTUALNY"... :))) 26.11.05, 23:29
        "- Chcemy określić, jaki mamy potencjał intelektualny w regionie i jak go
        wykorzystać."
        To nie wiadomo, jakie są w lublinie uczelnie i wydziały? Trzeba prowadzić
        badania? Na pewno wykażą, że "potencjał intelektualny" jest potężny - można
        powiedzieć "bez dwóch zdań" i dalszych badań.

        "Nie chodzi tylko o kapitał ludzki, ale kapitał infrastruktury i relacji - tego
        jak jesteśmy postrzegani przez innych."
        "Infrastrukturę" przecież też urząd wojewódzki i miejski oraz szkoły wyższe
        mają przecież spisane.
        To, jak jesteśmy postrzegani przez innych to jest nasz "potencjł intelektualny"?

        "Największą bolączką Lublina jest to, że studenci uciekają stąd po skończeniu
        nauki. Może trzeba zmienić filozofię, zmienić Lublin w fabrykę studentów tak
        jak jest w Oksfordzie i ściągnąć pracodawców, by wyławiali pracowników do
        siebie? "
        Myśl przednia, tylko że Przemawiający jakby nie uwzględniał tego, iż niedaleko
        od Lublina jest Warszawa i warszawka, które dyskryminują "ścianę wschodnią",
        podczas gdy w Lublinie przemysł usunięto, a pozostała reszta zamiera.
        Nazwać sobie Lublin "fabryką studentów" łatwo, nie trzeba nawet nic w samym
        Lublinie zmieniać, bo rzeczywiście "produkuje się" ich, jak nigdy za "realnego
        socjalizmu" nie "produkowano", ale co z tego... ?
        Jak zamierza Mówca "ściągnąć pracodawców" rzeczywiście dających Lublinianom
        pracę - oto jest pytanie? Zmienić im "filozofię"? Na kursach? Przecież oni
        zatrudniają swoich znajomych, a gdy im potrzeba kogoś do czarnej roboty - dają
        ogłoszenia i chętni licznie się zjawiają. Do Lublina mogą przybyć na jakieś
        przyjemne zabawy pod hasłem czynienia dobra dla upośledzonego miasta, czemu
        nie. Jednak wiele z tego raczej nie wynika.

        Lepiej niech władze miasta zadbają o to, żeby było czysto, ściany domów nie
        wysmarowane (bo inaczej - "atmosfera agresywnego getta"), drogi bez dziur,
        centrum miasta bez rozbabranej budowy teatru. Żeby nie wycinano zieleni a
        zabytki były wypielęgnowane, a ładne zakątki nie szpecone ohydnymi reklamami.
        Żeby można było sobie spokojnie przejść nocą ze Starego Miasta przez Lublin do
        domu lub dojechać nocnym autobusem. I żeby był dobry(bezpieczny i szybki)
        dojazd samochodem z Warszawy.
        Wtedy można zachwalać swoje miasto w kraju i za granicą, a może jakieś firmy
        zechcą mieć tu swoje siedziby, zakłady
        (a mniejsze podatki, "specjalne strefy ekonomiczne" to też znane sposoby -
        niestety dla wybranych).
        Pozdr.
        • robertw18 NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYROSTKÓ 26.11.05, 23:50
          W DO JAZDY NA MODNYCH PARĘ LAT TEMU DESKACH - to przykład myślenia o dobru
          Lublinian, którego nie należy polecać.
          Pozdr.
          • folkatka Re: NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYR 27.11.05, 21:06
            Robercie,
            Zastanawiam się skąd w Tobie tyle złosliwosci pod adresem tej dyscypliny.
            Rozumiem że jej nie lubisz, ale trzeba byc chyba ślepym zeby pisać o niej jako o
            przebrzmiałej modzie. Nie wiesz jak duzo ludzi to uprawia? Spójrz chociazby jak
            rozwija sie rynek sprzętu - sądząc po tym, ze w Lublinie działa np. kilka
            skateshopów, można przypuszczac że klientela jest pokaźna, w przeciwnym wypadku
            one wszystkie by splajtowały. W Toruniu odbywają sie co roku zawody Mantor
            Skateboarding Session na które przyjeżdza przeciętnie 20 tysiecy ludzi nie tylko
            z POlski. Jest to doskonała promocja dla tego miasta.
            A co do wydatku - jak piszesz - na "betonową rynnę" - powinienies byc doskonale
            zorientowany jak sprawy maja sie naprawdę. Było o tym kilka watków na forum.
            PS Też nie jestem fanką desek. Ale nie lubie takiej nietolerancji jakiej Ty
            reprezentujesz.
            • robertw18 Re: NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYR 27.11.05, 22:13
              Niech Folkatka zechce odrzucić nietolerancję wobec robertaw18, który wytykał
              jej, że domaga się surowych kar z wyrzuceniem z pracy dla człowieka, w którego
              komputerze znaleziono pornografię wg polskiego prawa pedofilną.

              Następnie Folkatka mogłaby sobie przypomnieć, co piszący te słowa pisał we
              wątku o betonowych nieckach pod deski za 800 tys. W skrócie - że są o wiele
              istotniejsze potrzeby, niż tego rodzaju zabawa, a wydatki na nią za duże.

              Nie przekonuje zupełnie to, co Folkatka pisze o deskach. Kiedyś była moda na
              kostki Rubika, jojo itp. i zakupy były duże, a potem sprawa ucichła. Nie wie
              Folkatka jak niewielu ludzi w Lublinie jeździ na deskach? Proszę nie zawracać
              głowy Toruniem i tamtejszymi gośćmi z zagranicy, bo mówimy o Lublinie. Deski
              nie są dyscypliną olimpijską, niewielu dorosłych na nich jeździ i po co wmawiać
              że to wielce uprawiany sport. Była też mowa w poprzednich wątkach o tym, że
              deski są dość urazowe, a środowisko betonu nieszczególnie zdrowe czy estetyczne.

              Nietolerancja Folkatki dla poglądów przeciwnych wyraża się w tym, że przechodzi
              na osobiste zaczepki zamiast zająć się sprawą. Może by sobie dała spokój z
              napaściami i "zorientowała się, jak się sprawy naprawdę mają".
              Pozdr.
              • robertw18 A w ogóle to szło o niegospodarność 27.11.05, 22:20
                Jęśli Folkatka czy inni chcą dalej spierać się o potrzebę takich "inwestycji" w
                Lublin jak wspomniana, to może lepiej we właściwym wątku, o istnieniu którego
                Folkatka wie.
                Pozdr.
              • Gość: H Re: NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 22:28
                Tu sie akurat zgodze z Robertem. Do głosu Folkatki można dodać jeszcze jedno:
                skate shopu sprzedaja raczej ciuchy niż deski, a nie każdy kto nosi za duze
                spodnie jeźdxi na desce:-)
                Pozdr.
              • folkatka Re: NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYR 27.11.05, 23:11

                Drogi Robercie,
                jeżeli w moim poscie było cos co uznałeś za osobistą zaczepkę - to ja Cię
                bardzo przepraszam.Nie miałam takiej intencji, przyrzekam.
                Robercie - czy Ty naprawde nie chcesz zauwazyc, ze gdyby wszystko odbyło sie
                tak jak należy,tj. uczciwie, to przede wszystkim - nie powstała by "betonowa
                niecka" a cos znacznie nowocześniejszego, i taniej. Po za tym - piszesz - że są
                znacznie bardziej istotniejsze potrzeby. Pewnie ze są, zawsze będą. Zawsze mozna
                powiedziec ze - po co robic to czy to - bo zawsze jest cos pilnego?". Czytałes
                watek o Soni ze schroniska? Tam tez ktos napisał ze - po co zajmować sie chorym
                psem skoro w hospicjum umierają dzieci. Na wszystko jest miejsce. I na to, i na
                to.
                Dalej - piszesz o kostkach Rubika.Faktycznie, one przeminęły. A ja pamiętam
                pierwsze deski które pojawiły sie w Polsce w I poł. lat 80. To jest moda która
                ma juz ze 20 lat. Po za tym nie rozumiem specjalnie, dlaczego mam nie wyjezdzac
                z Toruniem. Co z tego, ze tu jest Lublin? Zapomniałeś że teraz w dobie internetu
                odległosci nie maja znaczenia. Po za tym, zastanawia mnie fakt, skąd Ty wiesz o
                tym, ze mało ludzi w Lublinie uprawia ten sport. Ja swego czasu pamietam
                "Maryśkę" okupowana przez skejtów. Teraz widuje ich na różnych osiedlach. Jestem
                zdania że powinni mieć gdzie cwiczyć.Skateparki są w prawie kazdym wiekszym
                miescie (chociaz Ty znów napiszesz że tu jest Lublin). Spójrz - mało ludzi
                uprawia też np. wspinaczkę, a na AOSie jest porzadna scianka. Co do urazowosci
                - prawie kazdy sport jest urazowy, no - chyba ze mówimy o brydżu.
                Po za tym - nie mam pojęcia jaki jest Twój cel w tym, ze powracasz do naszego
                sporu sprzed prawie 3 miesięcy. Litości!!

                • folkatka Re: NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYR 27.11.05, 23:29

                  Po za tym, drogi Robercie - prosze , nie zwracaj sie do mnie w trzeciej osobie.
                  Wiem, ze mnie nie lubisz, ale nie musisz okazywac mi swej pogardy az tak jawnie.
                  Zwroty typu "Niech Folkatka to czy tamto" przypominaja mi sposób w jaki niegdys
                  zwracano sie do służacych - i nie jest dla mnie miły.
                  Bardzo Cie o to prosze i licze na to ze mnie zrozumiesz.
                  • robertw18 Re: NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYR 28.11.05, 23:38

                    Możliwie krótko (ale i tak przydługo): jeśli w sprawie niemądrego lania betonu
                    za 700-800 tys. ktoś wyskakuje z zarzutem nietolerancji, (zapewne en vogue, gdy
                    mniejszości biją się z policją na ulicy) to niech sobie przypomni, co głosił
                    niedawno w sporze, gdzie bardziej można by się doszukiwać jego własnej
                    nietolerancji (wobec człowieka, który nikomu nic złego nie zrobił w sprawie, za
                    którą go sądzono).
                    Bowiem wtedy można łatwiej zrozumieć, dlaczego ten zarzucający "nietolerancję"
                    używa takiego, niesprawiedliwego, określenia. Odwraca kota ogonem! Dlatego
                    pojawiło się to wyjaśnienie odnośnie do Folkatki, która przeprasza "jeśli"
                    zarzut "nietolerancji" uzna się za osobistą zaczepkę. A za co uznać? Za
                    oderwane rozmyslania?

                    Niech też po osobistej napaści nie spodziewa się, że jego rozmówca od razu
                    będzie wchodził w miłą wymianę zdań. Właściwą odpowiedzią jest 1) zajęcie się
                    sprawą, o której mowa, 2) niewłaściwym sposobem prowadzenia wypowiedzi przez
                    rozmówcę, w razie potrzeby. Niech więc rozmówca nie spodziewa się, że swoim
                    wmawianiem "pogardy" itp. nakłoni, żeby wdawać się w osobiste boje,
                    przekomarzania itp. Lepiej rozmawiać o sprawach, a nie ma nic obraźliwego w
                    tym, że się nie wchodzi w rozmówki zaczynające się od "Ty...". Przeciwnie, to
                    właśnie takie rozmówki często rozwijają niegrzeczność.

                    Ze spraw istotniejszych... Nieprawda, że "jest miejsce na wszystko". Dobrych
                    miejsca, wody, powietrza i sił jest coraz mniej i nie dla wszystkich - dość
                    podobnie jak możliwości zakupy tego czy owego. Usunięcie cierpienia dziecka czy
                    zwierzęcia jest istotniejsze od zabawy wyrostka na betonie. A np. zdrowy
                    odpoczynek setek ludzi bardziej zasługuje na wsparcie niż niezbyt zdrowa zabawa
                    kilkunastu.
                    Złe i drogie urządzenie czegoś to jedna sprawa, ale też i niemądre
                    postanowienie o urządzaniu czegoś znikomo potrzebnego jest złem.

                    A dalej: rozmodlenie mieszkańców Torunia i odwiedzających ich duchownych z
                    Niemiec nie jest wystarczającym powodem, żeby wznosić świątynię w Lublinie itp.
                    Może ten przykład będzie bardziej zrozumiały?

                    Że kiedyś się kogoś widuje, że kilka lat temu gdzieś przy UMCS w kilku
                    niszczyli schody - to nie przekonuje o powszechności zajęć tego rodzaju i
                    potrzebie wydatków. Jednego roku będą jeździć na "łyżwach z kółkami", drugiego
                    roku kręcić kółkiem wokół bioder - wolno im, pełna "tolerancja", o ile nie
                    naruszają dobra ogółu. Jednak jeśli trzeba by na to wydawać krocie ze
                    społecznych środków, to już nie to samo.

                    To może dość, zwłaszcza że piszący te słowa wskazywał, że wątek jeżdżących
                    desek rozwija się w innym miejscu forum (i nie ma co wałkować go tutaj).
                    Pozdr.
          • Gość: citizen Re: NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYR IP: *.devs.futuro.pl 28.11.05, 11:03
            Robercie, masz racje, ze te 730 tys na kretynski skatepark to rzeczywiscie
            przesada.
            Ale co do "promocji miasta" przez przyciaganie skaterow z calej PL - to juz
            inny temat. Deskorolka nie podnieca 45-latkow, ale jest atrakcyjna rzecza dla
            rzeszy mlodziezy. Kazdy lubi popatrzec jak jakis koles plynnie sobie jezdzi, a
            deska magicznie mu sie nog trzyma. Problem tylko ze w Lublinie po prostu
            wszyscy tluka sie po osiedlach - przy czym irytacja mieszkancow jest zrozumiala.
            Zrobienie atrakcyjnego i taniego miejsca do jazdy na desce na prawde jest
            mozliwe. Tu nie trzeba setek tysiecy, wystarczy chec ze strony urzednikow, i
            zalatwienie formalnosci zwiazanych z prawem budowlanym - a to m.in. nalezy do
            obowiazkow urzednikow. Ale niestety, lubelscy urzednicy i ich koledzy wola
            napelniac wlasna kieszen, niz zrobic cos dla miszkancow Lublina.
            Wracajac do kosztow Robercie, to cisnienie by ci skoczylo jeszcze bardziej,
            gdybys sie dowiedzial ze z tych 730 tys okolo 300-350 "zniknelo" - tzn, nie
            zniknelo, skadze, po prostu kwoty na fakturach byly dosc wysokie.
            Lublin ma za duzo pieniedzy publicznych i za duzo urzednikow - that's it.
            • folkatka Re: NP. BETONOWE NIECKI ZA 800 TYS. DLA KILKU WYR 28.11.05, 13:59


              Brawo Citizen, bardzo mądra i wyważona wypowiedź.
        • lukasz-lublin Re: "POTENCJAŁ INTELEKTUALNY"... :))) 27.11.05, 14:00
          > (a mniejsze podatki, "specjalne strefy ekonomiczne" to też znane sposoby -
          > niestety dla wybranych).

          Tak śmiałe (jak na Polskę) rozwiązania zaświadczyłyby o ogromnym potencjale intelektulanym ;)
          A mniejsze podatki są dobre dla wszytskich, a nie tylko wybranych.
        • Gość: H Re: "POTENCJAŁ INTELEKTUALNY"... :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 15:47
          > "Największą bolączką Lublina jest to, że studenci uciekają stąd po skończeniu
          > nauki. Może trzeba zmienić filozofię, zmienić Lublin w fabrykę studentów tak
          > jak jest w Oksfordzie i ściągnąć pracodawców, by wyławiali pracowników do
          > siebie? "
          A czy jest gdzies na swiecie miasto, gdzie wszyscy studenci zostają po
          ukończeniu nauki? Wiekszosć ludiz nie przyjeżdża na studia do Lublina po to, aby
          po tych studiach w nim zostać, ale po to, aby z studiować i na ogół z
          perspektywą powrotu do domu. Lublin musiałby mieć ok. miliona mieszkańców, albo
          zamiast pól i lasów dookola mieć same fabryki i wielki handel, zeby cała ta masa
          absolwentów z Lublina miała gdzie zostać. To ze ludiz epo studiach jadą gdzie
          indziej to nie jest żadna bolączka, tylko prosta konsekwencja faktu, ze Lublin
          jest wielkim ośrodkiem akademickim. Jekie miasto wchłonie ponad 1000 absolwentów
          prawa rocznie? A w Lublinie tyle ich jest. Bo Lublin ot ośrodek o randze
          ogólnopolskiej i obsługuje całą Polskę - ci ludzie wracają do domów po studiach,
          bo tak chcą, a nie dlatego, ze muszą opuscić Lubliun, bo nie ma pracy. Owszem -
          jest jej za mało, ale i tak nigdy nie będize tak, żeby wszyscy mogli tu zostać
          po studiach.
          Pozdr.
          • robertw18 WYJAZDY Z LUBLINA 27.11.05, 22:39
            Jasne, że miasto uniwersyteckie nie stanie się miejscem zamieszkania wszystkich
            swoich absolwentów.
            Ale prawdą jest i to, że bolączką są wyjazdy za pracą (na ogół do Warszawy, nie
            mówiąc o zagranicy) ludzi z Lublina. Wiele rzeczy, które robią poza Lublinem,
            mogliby robić w swym mieście urodzenia, gdyby odpowiednie zakłady itd. były w
            naszym mieście. I gdyby Lublin się rozwijał...
            Jednak wypada się zgodzić, że ludzie powinni się liczyć z wyjazdem z miasta
            studiów i że nie to samo w sobie jest główną "bolączką" miasta.
            Pozdr.




    • Gość: Ken Re: Jak promować Lublin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 13:42
      To dopiero nepotyzm w zatrudnianiu pracowników w Urzędzie Miejskim. Pani Ewa
      Dumkiewicz- Sprawka, Dariusz Dumkiewicz. I to zajmują nie byle jakie stanowiska.
      No bo czego sie nie robi dla swoich.
      Tylko Profesor Jawor komuś wyrażnie przeszkadza jako zastępca prezydenta
      Lublina. Ohyda.
    • Gość: Wojti Nepotyzm? IP: *.chello.pl 27.11.05, 20:47
      Czy to nie Nepotyzm gdy mlody Dumkiewicz dostaje prace w Ratuszu w czasie gdy
      Mamusia pelni funkcje dyrektora w wydziale Oswiaty? Kurde, kiedy toi sie
      skonczy w tym miescie...
    • Gość: warszawiak najtaniej: serwis internetowy IP: *.acn.waw.pl 28.11.05, 09:22
      Najprostsze i najtańsze rozwiązanie:

      serwis internetowy.

      Co z tego, że ktoś usłyszy o Lublinie, skoro nie ma gdzie poszerzyć posiadanych
      informacji?

      Miasto, którego nie stać na wydanie kilku tysięcy zlotych za stronę internetową
      i które nie widzi potrzeby prowadzenia serwisu internetowego. Przeciętna polska
      gmina wiejska lepiej się promuje w internecie niż Lublin. Daje to jednoznaczny
      obraz miasta: zacofany technologicznie zaścianek, nawet internetu nie znają.
      • Gość: H Re: najtaniej: serwis internetowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 09:55
        O tym już nie raz pisaliśmy - i ty, Warszawiaku również. Ale jak widać to
        przekracza percepcje lubelskich urzędników - a wystarczy rzucić okiem na
        Sandomierz - wpiszcie sobie w googla - kilka całkiem ładnie opracowanych,
        uzupelniających sie serwisów, z wieloma potrzebnymi informacjami - mozna -
        wystarczy chciec.
        Pozdr.
        • aron2004 Re: najtaniej: serwis internetowy 28.11.05, 10:21
          to nie ma strony internetowej Lublina?

          a to : www.um.lublin.pl/
          • folkatka Re: najtaniej: serwis internetowy 28.11.05, 10:38

            Ta strona to wg. mnie żenada pod względem graficznym. POziom z drugiej połowy
            lat 90.
            • Gość: Inkwizytor Re: serwis internetowy - i co dalej? IP: 130.18.155.* 28.11.05, 17:38
              Coz... notatka "Gazety Wyborczej" dobitnie pokazuje jak
              ograniczony styl myslenia prezentuja typowi urzednicy
              lubelscy... Obawiam sie, iz w Lublinie nigdy nie
              powstanie jakikolwiek "research park", czy
              "science and technology park"!

              P.S. Nazywanie Oksfordu "fabryka studentow" to calkowite
              nieporozumienie!!!
              • Gość: :) jak promować? IP: *.chello.pl 29.11.05, 11:52
                raczej pytanie po co?
                No bo jak nie daj bóg promocja załapie, to sie najedzie narodu ciekawskiego co sie będzie domagać, deptać i spokój zakłócać.
                To jak z tymi pieniązkami co to regularnie są, chca dac miastu, a urzędnicy ich nie biorą. Bo jak się weźmie, to trzeba sie potem rozliczyć. Po co tyle miec problemów jak i tak pensja i obrywy lecą?:)
                • andrzej.sawa Re: jak promować? 07.12.05, 17:14
                  Napra3wdę temat ciekawy,a Wy myślicie o jakiś środach czy sobotach
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka