Dodaj do ulubionych

To nie ring.

31.05.06, 08:38
Obserwuj wątek
    • lealuc To nie ring. 31.05.06, 08:48
      Relacje lekarz - pacjent to nie ring bokserski.
      Lekarz ma być przyjacielem pacjenta. Ma mu pomóc znależć najlepsze rozwiązanie
      jego problemów.
      Do tego konieczna jest zmiana systemu. Prawdziwe ubezpieczenia zamiast obecnej
      fikcji. Prawdziwa konkurencja pomiędzy szpitalami, lekarzami.
      Do tej pory chory człowiek dostaje skierowanie do szpitala i gdy nie ma
      zagrożenia życia często jest odsyłany do domu. Dlaczego tak się dzieje?
      Ordynator kładzie pacjentów wcześniej leczących się w jego gabinecie prywatnym,
      dla dyżurnego zostawiając albo i nie jakies wolne łóżko.
      Za Jaruzelskiego w sklepach wszystko było na kartki i w sklepach pustki.
      Po sprywatyzowaniu szpitali w służbie zdrowia tez poprawiłoby się. Nieprawda,
      że wzrosłyby ceny usług. To czysta demagogia.
      Ktoś kto płaci składki na "zdrowie" powinien mieć pełną kontrolę nad tym jak
      wydawane są jego pieniądze. Powinien mieć wybór gdzie i przez kogo chce być
      leczony. Teraz to utopia.
      W takim systemie nie byłoby miejsca na nieuczciwość, korupcję, patologiczne
      zachowania.
      • leniak Re: To nie ring. 31.05.06, 11:57
        no to może tak nie kontrakty z kasą chorych czy innym NFZ-etem tylko pieniązki
        wypływają za konkretny zabieg lub usługę? ale wymagałoby to powiedzmy
        dwuletniego finansowania przynajmniej części SZ z budżetu...
        co pan powi?
        • Gość: Ewelina Re: To nie ring. IP: 62.233.130.* 31.05.06, 17:42
          leniak napisał:

          > no to może tak nie kontrakty z kasą chorych czy innym NFZ-etem tylko
          pieniązki
          > wypływają za konkretny zabieg lub usługę? ale wymagałoby to powiedzmy
          > dwuletniego finansowania przynajmniej części SZ z budżetu...
          > co pan powi?

          Cały sęk w tym, ze po rzetelnej wycenie takiego zabiegu czy procedury tego nie
          udżwignąłby budżet państwa. Czyli czekałoby nas współpłacenie (jak jest w
          kazdym cywilizowanym kraju i to o wiele bogatszym, gdzie nakłady na ochronę
          zdrowia sa wielokrotnie wieksze), albo... zamówienie tylko tylu zabiegów, za
          które BP jest w stanie zapłacić. Kolejki wtedy wydłuzyłyby sie kilkukrotnie; za
          to żaden szpital nie pogrążyłby sie w długach, a lekarze i pielęgniarki nie
          szukaliby sobie pracy za granicą. To i tak jest nieuniknione, problem w tym, ze
          rząd, który to wprowadzi, będzie potępiony przez polaczków na wieki.
          • leniak Re: To nie ring. 31.05.06, 18:32
            czekaj czekaj mówię o płynnym przejsciu a nie o dwuletnim finansowaniu zabiegów
            z budżetu różnica jest taka że koszty stałe szpitali mogłyby być
            dofinansowywane z budżetu oraz że koszt zabiegu byłby kredytowany (na zasadzie
            niezapłacony przez ubezpieczyciela zabieg to dług tego ubezpieczyciela wobec
            Skarbu Państwa), bo widzisz jakoś mi się nie podoba system podwójnego ssania
            raz przez ubezpieczalnię a drugi raz w formie częściowej odpłatności - nie
            lepiej urealnić cenę ubezpieczenia poprzez mechanizm rynkowy (kontrolowanie jak
            najbardziej)
            • lealuc Re: To nie ring. 01.06.06, 07:55
              Pierwszą bzdurą dzisiejszego systemu jest płacenie szpitalowi.
              W każdym szpitalu są dobre i złe oddziały. Te dobre zarabiaja na te złe.
              Nie ma rzeczywistej, realnej wyceny co ile kosztuje.
              Tu nie trzeba odkrywać ameryki. Można skopiować rozwiązania z innych krajów.
              • leniak Re: To nie ring. 01.06.06, 23:06
                można oczywiście ale nie skopiować lecz wzorować się chyba że znajdziemy drugą
                Polskę gdzieś w świecie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka