pepperoni78
17.03.03, 12:43
Tym razem z innej beczki. I bardziej na poważnie. Za drobną namową
Ziedrzca. ;)
Przy ulicy Skłodowskiej na wysokości Lublinianki stoi kiosk. W tymże kiosku
kilka(naście??) lat temu próbowałem... Albo inaczej. Założyłem się z
kolegami, że kupię "świerszczyk" o dźwięcznym wdzięcznym tytule Cats. Z
sercem na ramieniu podchodzę do okienka, rozglądam sie czy nikt nie
nadchodzi. Z wielkim trudem wydobywam z krtani dźwięk "Poproszę Catsa". Pani
w okienku spogląda na mnie, kręci głową i mówi "poczekaj jeszcze kilka lat" i
uśmiecha się. Myślałem, że spalę się ze wstydu. Chociaż teraz dochodzę do
wniosku, oby jak najwięcej takich pań.
PS
Zakład został anulowany. Nie kupiłem gazety, ale nie z mojej winy.
Poprosiłem. A że nie dostałem to już nie moja wina. ;)