Gość: tyx
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.07.03, 11:42
Ćmy
Jednym z głównych zarzutów, jakie w czasie kampanii przed
wyborami 2001 roku miał SLD pod adresem AWS, było
upolitycznianie gospodarki. W zapomnianym już nieco bilansie
otwarcia, jaki sporządziła ekipa Millera po zdobyciu władzy,
mniej lub bardziej słusznie wskazywano tego przykłady. - My
będziemy inni - zapewniał Miller. Niestety, nie są inni.
Po prawie dwóch latach rządów można sporządzić długą listę
łączenia biznesu z polityką. Wykorzystywania wpływów
politycznych do wywoływania odpowiednich decyzji gospodarczych.
I odwrotnie. Od afery Rywina począwszy do choćby opisywanej
przez "Rzeczpospolitą" próby wymuszenia łapówki przez słupskich
działaczy Sojuszu za zgodę na powstanie elektrowni wiatrowej.
Nie jest przypadkiem, że największe interesy w Polsce nadal
robi się z państwem i z jego udziałem. Dzięki takim interesom
powstały największe fortuny.
Nie każda złotówka zarobiona na kontrakcie z państwem jest
wynikiem korupcji. Ale każdy związek biznesu z polityką nosi w
sobie zalążek korupcji.
Świetnie to pokazuje opisana dzisiaj przez "Rzeczpospolitą"
historia o złożach ropy naftowej. Są duże pieniądze do
zarobienia i od razu jak ćmy zjawiają się politycy rządzącego
Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Powstają niby fachowe i
bezstronne ekspertyzy, wypowiadają się niezależni specjaliści,
ale wynik jest łatwy do przewidzenia. Poważne przedsięwzięcie
biznesowe będzie zarządzane według politycznych wytycznych. Ze
wszystkimi tego konsekwencjami.
Prywatyzacja w Polsce nie ma najlepszego klimatu. Wiele
popełniono w jej trakcie zła i nadużyć. Wiele transakcji
przeprowadzono gwałcąc elementarne zasady przyzwoitości. Wielu
ludzi - zwłaszcza na samym początku, wykorzystując często
polityczne poparcie - niesłusznie się dzięki niej wzbogaciło.
Uczciwa prywatyzacja, nawet z udziałem państwa, przeprowadzona
według sprawdzonych, a przede wszystkim jawnych zasad, jest
jedynym sposobem na odcięcie polityków od gospodarki i jej
pieniędzy. Przyjmowane prawo europejskie daje szansę, że będzie
to prywatyzacja rzeczywista, a nie kolejne uwłaszczenie nowej
nomenklatury.
Krzysztof Gottesman