mali_bu
26.09.03, 14:35
CZĘŚĆ HIPOTETYCZNA (ACZ Z DUŻĄ DOZĄ PRAWDOPODOBIEŃSTWA)ZDARZENIA MAJĄCEGO
MIEJSCE W LUBLINIE, DNIA 26 WRZEŚNIA, TUŻ PRZED GODZINĄ 13, W ŚRODKU MIASTA,
W ŚRODKU DNIA
Huk tłuczonego szkła.
To Mercedes traci jedną z szyb.
Zapada cisza.
Mężczyzna bez włosów na głowie "nurkuje" górną częścią ciała w oknie
samochodu.
Czegoś tam szuka.
Znalazł!
Jest!
Czarna teczka sporych rozmiarów sprawia mu kłopot. Jest ciężka, ale udaje mu
się ją wyjąć.
CZĘŚĆ AUTENTYCZNA WIDZIANA OCZAMI NARRATORA, CHWILĘ PÓŹNIEJ.
Krzyk starszej kobiety z tłumu: "Złodziej! To jest złodziej! Łapcie go!"
Tłum rozgląda się.
Większość przerażonych oczu wpatruje się w biegnącego mężczyznę bez włosów.
Trzymająca czarna teczka sprawia mu kłopot. Ale radzi sobie, chwytając ją
obiema rękami.
Bieg mężczyzny śledzą dzisiątki oczu.
Tuż obok budynek NBP. Ochrona prywatnej firmy przenosi z samochodu do banku
paczki.
Oczy panów w czarnych uniformach też śledzą bieg mężczyzny z teczką pod
pachami. Na chwilę przerywają pracę.
Głos kobiety powtarza się: "Złodziej! Łapcie go!"
Mężczyzna znika skręcając w boczną ulicę. Dziesiątki oczu nadal wpatrują się
w róg budynku za którym zniknął mężczyzna bez włosów.
Raz, dwa, trzy. Wszystko wraca do normalności. Szum uliczny powraca.
Już nikt nie pamięta mężczyzny z czarną teczką.