duch3
07.05.05, 21:36
Spór o koronkowe stringi
Ewa Furtak 05-05-2005, ostatnia aktualizacja 06-05-2005 14:54
Koronkowe stroje kąpielowe mają stać się hitem lata. - Ale nie wolno nazywać
ich koronką koniakowską - zastrzegają doświadczone koronczarki.
Ok. 110 zł - tyle kosztuje oryginalny strój kąpielowy wyheklowany przez
koronczarki z Trójwsi Beskidzkiej (czyli Istebnej, Jaworzynki i Koniakowa).
Składa się ze stringów i biustonosza wiązanego na plecach.
- Stroje są robione nie z tradycyjnego kordonka jak stringi, ale z
bawełnianych chińskich nici - zachwala Sergiusz Kozubek, współwłaściciel
istebniańskiej firmy KONI-Art zajmującej się produkcją koronkowych wyrobów.
Stroje już zaczęły robić furorę. Za parę dni będą np. prezentowane na
wystawie w Portugalii. Podobnie jak to było w przypadku stringów, starszym
wiekiem koronczarkom nie podoba się, że stroje noszą przydomek "koniakowskie".
- To niedopuszczalne. Nie można mieszać szczycącego się kilkusetletnią
tradycją rękodzieła z takimi wyrobami! - denerwuje się Helena Kamieniarz,
jedna z najbardziej utytułowanych koronczarek.
I powtarza to, co mówiła przy okazji afery ze stringami: to profanacja
koniakowskiej koronki.
- Nie jestem w stanie tego zabronić, ale honoru rękodzieła muszę bronić. Mam
złote krzyże od prezydentów Jaruzelskiego i Kwaśniewskiego, a także Krzyż
Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski - mówi.
Przypominamy jej, że widzieliśmy kiedyś u niej zdjęcia strojów kąpielowych z
koniakowskiej koronki. Ponad 30 lat temu heklowała takie cuda dla Mody
Polskiej. - To były stroje z elastycznej wełny, które zakrywały szczelnie co
poniektóre miejsca, bo były tam podwójnie robione, na przykład w kroku. Nic w
nich nie prześwitywało, nawet jeśli się weszło w nich do wody - zapewnia pani
Helena.