06.01.07, 18:23
Drogie Panie!!
Razem z moją małżonką też znamy opinie znajomych,różnych obcych osób na
tematy szpitali i porodów w róznych placówkach.Sami jesteśmy za porodem na
Lutyckiej.chodziliśmy do Szkoły rodzenia w Dąbrówce prowadzoną przez
doświadczoną i wykfalifikowaną położną.(Lekarz do którego chodzimy
poinformował nas o takiej szkole i polecił).Uważam że wcześniejsze opinie na
temat porodów to był horror,czarna magia,(tu zapłać,temu daj w łape,tam się
nie pytaj,ten lekarz taki tamten owaki,położna miła i nie miła) i zadaliśmy
sobie pytanie A CO MY WIEMY O PORODZIE? Na wszystkie pytania dostaliśmy
odpowiedz w szkole rodzenia,z której jesteśmy zadowoleni.Uważamy że wiemy
czego możemy się spodziewać,a co wymagać od wybranej placówki.Byliśmy
odwiedzić porodówkę na Lutyckiej.FAKTY:czysto,zostaliśmy oprowadzeni po
oddziale,wiemy co,gdzie i po co,pokolei,miło,personel uśmiechnięty choć to
było po 20,łazienki odnowione,sale troche zalatują PRL-em.Łóżka starego
typu,łóżeczka też,sale porodowe nie tak nowoczesne jak na polnej,ale czyste i
dobrze wyposażone.Poród rodzinny ZA DARMOCHE 1ZŁ buciki foliowe.Korzystajcie
Drodzy nowi i starsi rodzice ze szkół rodzenia.Dużo to daje matkom a
zwłaszcza OJCOM.
Obserwuj wątek
    • niunia_75 Re: lutycka 06.01.07, 19:26
      dzięki za info MAJK
    • karmeliza Re: lutycka 07.01.07, 14:05
      Witam,
      potwierdzam dobrą opinię o Szkole Rodzenia w Dąbrówce!
    • arvenha_81 Re: lutycka 14.01.07, 16:32
      Ja też zdecydowałam się w pełni świadomie - jak na stan mojej wiedzy - na
      Lutycką. Wczoraj rozmawiałam z położną z tego szpitala - podam link, może przyda
      się komuś w podjęciu decyzji...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45221&w=55369017&a=55500297
      ps a kiedy Wy rodzicie?
      • majki_76 Re: lutycka 16.01.07, 23:09
        jak mały zatęskni za wolnością(termin 25 stycznia 2007)jak będzie to się okaże.
        a ty jaki masz termin?







        • arvenha_81 Re: lutycka 17.01.07, 01:02
          hej ;-) ja mam termin na 7-10 lutego...
    • ankania2006 Re: lutycka 15.01.07, 00:06
      Ja rodziłam we wrześniu na lutyckiej i polecam ten szpital. Poród był wspaniałym
      przeżyciem dzięki położnej - nie opłaconej i nie umówionej - pani Jadwidze
      Wojciechowskiej. Rodziłam naturalnie, pierwsze dziecko, bez nacinania krocza,
      bez golenia. Poród trwał 1,5h, mąż był przy nas. Miałam bóle krzyżowe, dostałam
      dolargan, ale wcześniej położne kazały mi chodzić i brać co chwila prysznic, bo
      z takimi bólami na łóżku porodowym bym nie wytrzymała. Jak już nie mogłam
      wytrzymać to dostałam znieczulenie, pod plecy worek sako i telefon do męża że
      zaczyna się. Po półtorej godzinie było po wszystkim i mamy cudowną córeczkę.
      Opiekę wspominam miło, ale jak w każdym miejscu są ludzie mili i mniej mili. Na
      szczęście na lutyckiej miałam do czynienia z tymi miłymi. O "brutalnym" doktorze
      słyszałam, na szczęście mnie nie badał i jest to zastępca ordynatora. Sam
      ordynator - gr Polaszewski - bardzo miły, zawsze mówił co i jak, żartował.
      Polecam ten szpital. Zdecydowanie odradzam polna - koleżanki które tam rodziły z
      wyjątkiem jednej, były bardzo niezadowolone. Koleżanka nawet miała opłaconą
      panią doktor, która NIE PRZYSZŁA!!!! Generalnie jeżeli nie ma się tam znajomości
      nie polecam, bo sama kasa nie wystarczy. Na lutyckiej jest kameralnie, mało
      porodów, przez co personel się Tobą zajmuje. Ja podczas porodu miałam dwie
      położne, które mi mówiły jak oddychać, co się dzieje itp, oraz dochodzący
      lekarz, który miał dyżur (rodziłam w nocy, ze mną rodziły jeszcze 3 dziewczyny)
      pozdrawiam
      ankania
      • arvenha_81 Re: lutycka 15.01.07, 12:19
        Hej! Bardzo się cieszę, że napisałaś, dzięki temu można potwierdzić choćby część
        teorii - pokrywa się z praktyką ;-))) Możesz coś więcej napisać o opiece
        poporodowej, o pomocy przy karmieniu? Co miałaś z domu dla siebie i maluszka?

        pozdrawiam ciepło i gratuluję!!!
        • goczis Re: lutycka 15.01.07, 13:26
          Ja co prawda rodziłam 15 miesięcy temu i to przez cc, ale co do opieki po
          porodzie, to zależy na kogo trafisz. Są i miłe panie i takie sobie. Ale często
          się zdarza, że trzeba liczyć na siebie. Choć jak dopadła mnie depresja, to
          poprosiłam położną i przyszła i siedziała pocieszając ponad godzinę.

          Co do karmienia, to ja trafiłam na panią która mi bardzo pomogła, ale moja
          koleżanka, która rodziła w lipcu 2006 była zdana sama na siebie. Prosiła 3
          panie i żadna nie pomogła. Skwitowały, że ma płaskie brodawki, więc i tak nic
          jej nie pomoże i tylko donosiły butelki. Na szczęście A się nie zraziła, udało
          jej się samej okiełznać sztukę karmienia i karmi do tej pory synka tylko
          piersią.
          Tak więc naprawdę wiele zależy już od konkretnej osoby, która przyjdzie w danym
          kryzysowym momencie.

          Jeśli chodzi o rzeczy dla dziecka: to na pewno chusteczki do pupy, trochę
          pieluszek, bo dają 5 na dobę, a czasem to nie wystarcza i jakiś krem do pupki.
          Można mieć swoje ubranka dla malucha. Ja rodziłam w październiku, przydał się
          kocyk do przykrycia dziecka i bawełniana czapeczka.

          Warto mieć swój laktator, bo te co tam są służą tylko do tego by ulżyć
          piersiom, nie da się nakarmić odciągniętym mlekiem maluszka.

          Przy porodzie, a przynajmniej w części kiedy próbowałam rodzić naturalnie, były
          na zmianę dwie położne p. Malgosia i p. Ula. Obie bardzo miłe, pomocne,
          sympatyczne. A przy cc, to już byłam tak ogłupiała i wystraszona, tym co się
          dzieje, że nie wiem kto był. Wiem, że ludzi było sporo.

          Pozdrawiam! Gosia
        • ankania2006 Re: lutycka 15.01.07, 20:05
          Dla maluszka z domu możesz mieć praktycznie wszystko, trzeba pamiętać tylko o
          tym, że wtedy nie są te ciuszki prane. Codziennie przychodzą panie rano i dzieci
          są ważone i myte. Faktem jest że byłam trochę w szoku, bo nikt nam nie pomagał,
          ale usłyszałam mądre słowa, że matka nie jest w stanie skrzywdzić swojego
          dziecka i taka "zaprawa" przydała się gdy zostałam z malutką sama w domu. Co do
          karmienia, to ja miałam trochę problemy z dostawieniem i nawet o 2 w nocy
          prosiłam pielęgniarki o pomoc i pomagały. Cierpliwie przychodziły i dostawiały
          mi małą do piersi, nawet kilka razy. U koleżanki obok córcia w nocy często
          zanosiła się strasznym płaczem i za każdym razem ktoś przychodził się pytać czy
          wszystko w porządku i czy pomóc. Dla siebie to ważne mieć swoje rzeczy osobiste,
          można mieć majtki jednorazowe tylko przed obchodem trzeba ściągnąć. Przyda się
          też koło ratunkowe - dmuchane, rewelacyjnie ułatwia siedzenie po porodzie :-) Ze
          względu na obfite krwawienie warto mieć ze 2 koszule nocne, najlepiej rozpinane
          od góry - ze względu na karmienie dzieciątka. jakby co to pytajcie, odpowiem na
          wszystkie pytania. Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki i aby ten dzień był Waszym
          najpiękniejszym dniem w życiu i warto pamiętać aby się uśmiechać, bo wtedy inni
          też się uśmiechają.
          • karmeliza Re: lutycka 16.01.07, 10:49
            Hej,
            wielkie dzięki za wszystkie informacje. Szykuję się do rodzenia na Lutyckiej i
            im więcej takich praktycznych wskazówek, tym mniejsze obawy.
            Moja koleżanka, która leżała na Raszei w dużym pokoju,narzekała bardzo, że po
            porodzie przez jej pokój przetaczały się tłumy odwiedzających, co było bardzo
            męczące, a i krępujące - jak to wygląda na Lutyckiej? Czy personel jakoś tego
            pilnuje, żeby ludzie godzinami nie przesiadywali w salach - oczywiście nie
            chodzi mi o najbliższą rodzinę,bo to w miarę oczywiste, że mąż chce być przy
            żonie i dziecku, ale myślę o takich bardziej przypadkowych gościach.
            • ankania2006 Re: lutycka 16.01.07, 20:45
              **** odwiedziny - Niestety z odwiedzinami tak jest. Wszystko zależy od
              rodzącej, wydaje mi się że to "my" rodzące powinnyśmy pilnować aby tabuny do nas
              nie przychodziły, tylko najbliższa rodzina i to w różnych terminach.
              **** koszule nocne - zależy co kto lubi, można używać szpitalnej, ja wolałam
              swoją, nową, ładną koszulkę, aby choć trochę czuć się jak kobieta. Jak dzwoniłam
              do szpitala przed porodem, aby się spytać co zabrać ze sobą, to pani przez
              telefon powiedziała, że tusz do rzęs :-) i chyba miała rację. Mi było potrzebne,
              aby choć trochę zadbać o siebie, malować się nie malowałam ale miałam swoją
              koszulkę :-) i dla dzieciaczka też miałam swoje rzeczy.
              **** rooming-in - po półtorej godzinie po porodzie dostałam córeczkę i już się
              z nią nie rozstałam, nie miałam takiej potrzeby, ale myślę, że w razie czego, to
              na pomoc można liczyć. Ja byłam w pokoju 3 - osobowym, z jedną z dziewczyn,
              która urodziła 1,5 godziny przede mną, nawzajem pilnowałyśmy sobie dzieciaczków,
              jak któraś szła pod prysznic, do dzisiaj się spotykamy i mam nadzieję że będzie
              z tego całkiem fajna znajomość, w końcu nasze córki urodziły się tego samego
              dnia :-)
              pozdrawiam Was kochane i pamiętajcie, że ten najpiękniejszy dzień w życiu jest
              przed Wami, dla mnie pierwszy krzyk córci i momentalna cisza jak ją położyli na
              mnie to były prawdziwe czary, po prostu magia i dla tej magii warto przeżyć
              poród, właśnie dla tej jednej magicznej chwili. A jak wrócicie do domu to już
              będą same magiczne chwile ;-) ja prawie po 4 m-cach nadal karmię moje maleństwo
              co 2-3 godziny, również w nocy - poezja :-D (a uparłam się aby karmić tylko
              piersią) więc kochane wyśpijcie się na zapas, bo nie wiadomo czy urodzą Wam się
              śpiochy czy takie żywe istotki jak moja mała.
          • arvenha_81 Re: lutycka 16.01.07, 11:35
            A ja mam pytanie o przebywanie maluszka z mamą po porodzie. Wiem, że jest zasada
            rooming-in, ale czy - w razie potrzeby - można dziecko oddać na trochę i
            odpocząć? Jak to jest postrzegane przez personel? A jeśli dziecko przebywa na
            oddziale noworodkowym - można je bez ograniczeń odwiedzać (mama i tata)?
            • goczis Re: lutycka 16.01.07, 13:51
              Jeśli maluch jest na noworodkach, to można go bez problemu odwiedzać (zarówno
              mama, jak i tata). Ja Anielkę po cc dostałam na stałę na 3 dzień i już nie
              można było jej "oddać" na noworodki. Nie wiem, jak to wygląda po psn. Ale
              myślę, że nie będziesz mieć potrzeby oddawać dziecka. Nie martw się.

              Co do gości, to bywa różnie. Niby max do jednej pacjentki 2 osoby równocześnie.
              Ale raczej personel nie goni, jak jest za dużo osób, a czasem rzeczywiście
              powinni. Za to przestrzegane są dość godziny odwiedzin 14-20, w weekendy 12-20.
              Oczywiście jeśli jest nagła potrzeba dowiezienia czegoś (np.laktatora)przez
              tatę to wpuszczą na chwilkę, ale raczej należy się sugerowac tymi godzinami
              odwiedzin.

              Pozdrawiam! Gosia
              • goczis Re: lutycka 16.01.07, 13:53
                Co do koszul jeszcze, to ja z kolei polecam szpitalne, można wymieniać tak
                często jak jest potrzeba, a czasem jest to często. I może choć nie są zbyt
                urocze, to mój M nie nadążyłby z praniem moich własnych. Przez 3 czy 4 dni
                zalewały mnie fale gorąca i poty, jak w menopauzie i wymiana 2-3 razy dziennie
                się przydawała

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka