Gość: gosc
IP: 195.117.125.*
31.12.03, 07:30
Witam! Znajomi mieli tydzien temu mieli stluczke z autem ktory prowadzil policjant - po sluzbie - jego prywatne auto. Krotko mowiac wjechal
znajomym w tyl auta. Wina gliniarza ewidentna, po prostu nie zachowal ostroznosci i wjechal w inny samochod. Oczywiscie przyjechali koledzy i
znajomi spedzili 10 godzin na komisariacie!!! Alkomaty, sprawdzanie stanu technicznego ich samochodu - na szczescie maja roczna atre wiec
mogli im skoczyc. Ale tak dlugo trzymac ludzi, bo sprawca byl kolega policjant ? Normalnie bylaby polisa, pol godziny pisania i rozjechaliby sie
do domow. Ale Pan policjant mial wsparcie w kolegach. A noz widelec by cos znalezli ? Oj panowie policjanci - troche pokory. Oczywiscie nie
wszyscy sa tacy, ale niestety sa.