Mnie pływać w wieku 3 lat nauczyła ciotka - trenerka pływania. W drugiej klasie byłam zwolniona z basenu - bo to było bez sensu. Ja pływałam wtedy 5 razy w tygodniu na treningach z klasami sportowymi ciotki. Szkoła nie mogła mnie nic nauczyć. Siatkówki nauczył mnie brat wujka - był trenerem
Zgadzam się z tym stwierdzeniem - w topowych liceach przeważnie są najlepsi uczniowie, niektórzy naprawdę wybitni - niekiedy laureaci 2 czy 3 olimpiad i to typu biologia/chemia/matematyka. Moja córka jest w klasie dwujęzyczne, do której trzeba zdać test kompetencji z angielskiego - jest na poziomie
Mam dwie licealistki w 3 klasie w dwóch liceach w Warszawie. Miały praktycznie komplet punktów po podstawówce (bez olimpiad) i mogły wybrać praktycznie każde liceum (oczywiście, poza IB i pojedynczymi klasami, gdzie prób był powyżej 182 pkt). Obie chciały uczyć się angielskiego dosyć intensywnie
drogiego syna. On jest mocniej zaburzony od starszego. Mimo, że ma 12 lat mówi pojedyncze wyrazy i to dość rzadko, nie umie czytać mimo mojego starania, choć ostatnio zaczął takie najprostrze czytanki z pierwszej klasy. W domu jest przeważnie spokojny, słucha mnie i stara się pracować, często nawet nie
1 godziny na tydzień, tylko np 3. I w wynikach egzaminów, w umiejętności rozumienia i mówienia to robi bardzo dużą różnicę. Średnia z e8 z angielskiego w szkole mojego dziecka to było 97%. Średnia. Mój nie miał żadnych korepetycji, czy dodatkowych lekcji. W liceum testy poziomujące - jest w
. To był ten pierwszy rocznik, który robił 7 klasę. Był czwartek, miał tego dnia 8 godzin lekcyjnych. Matma,geografia, fizyka, biologia, angielski, polski, chemia i dodatkowy polski (jako przygotowanie do egzaminu, już w VII mieli, bo nauczyciele panicznie się bali tej deformy i tego, że te dzieciaki