A gdzie w Turcji? My Istambuł - Goreme i spór trwa Alanya , Izmir czy Bodrum, na powrocie Pammukale. Mi się podobał Tallin, piękna starówka, ale więcej nie widziałam, bo tylko byliśmy teraz w zimie przejazdem. Może kiedyś, ale raczej przy okazji wycieczki do Szwecji i do Helsinek . Droga przez
źle znosi lot samolotem mamy ograniczenie co do destynacji.... W zasadzie Europa pozostaje. Więc może ten drugi wyjazd to będzie Grecja albo znowu Turcja, tym razem - Bodrum. No i może do Włoch się wybierzemy autem, kuzynka męża nieustannie nas zaprasza.
dodekanezowiec napisał: > A to tez ta kwestia. Bodrum i Marmaris moze za bogate byly na to by stamtąd mas > owa emigracja do Niemiec była na porządku dziennym. A turecki Izmir to taki odpowiednik jakiegoś Wrocławia/ Poznania / Szczecina / Gdańska- w sensie ze taki najbardziej
A to tez ta kwestia. Bodrum i Marmaris moze za bogate byly na to by stamtąd masowa emigracja do Niemiec była na porządku dziennym.
drugiej – zdaję sobie sprawę, że kupno domu czy apartamentu w obcym kraju to nie lada wyzwanie, więc wolałbym dobrze przygotować się przed podjęciem decyzji. Najbardziej interesują mnie regiony takie jak Antalya, Alanya, Bodrum czy Fethiye, choć Stambuł również jest na mojej liście. Widziałem sporo ofert
Apokalipsa,apokalipsOM, ale Etna sie obudzila, i mamy kolejne trzesienie ziemi niedaleko Rhodes , afektuje turystyczne miejsca w Turcji miedzy Bodrum a Marmaris(ktore bardzo lubie ). U mnie wreszcie troche deszczowo , ale kropi nie wiadomo co ;)jak to sie tu nazywa " wrong type of rain"
. Czego ty czy inny Jasiu dawaliście wielokrotnie przyklad na forum. Pojedz do Bodrum w Turcji - tam nikt nie zna słowa po niemiecku. Bo Helmutohelgi myyyysssen nach Alania!
blachosmrodem nie pojeździ. O Bodrum w Turcji była dysksuja. Blachosmrodziarz yyyy, auto wypożyczyć i jeździć, wycieczki drogie!!! Ja mu na to, że chyba nigdy tam nie był bo Turcy jezdza niefajnie, w razie stłuczki miejscowy ma zawsze rację, a benzynę wtedy mieli za 2 euro, podczas gdy np. rejs na Kos za 12
gòrami, w dodatku teren wysoce sejsmiczny stad nie mozna budowac wszedzie. Te hotele w centrum sa ciagle zajete i ceny dosc wysokie stad te co sie buduje moga byc odlegle. W Turcji ladowalam w Bodrum z polskim biurem podròzy a hotel byl 26 km poza miastem.
z piękna plaża, sama Kos traktując tez jako bazę wypadową. > Autem to w 1-2 dni można objechać, popłynąć na Kalymnos, popłynąć na Nissyros, > popłynąć do Bodrum. Poza tym od Psalidi przez miasto Kos aż prawie do Tigaki c > iągnie się ścieżka rowerowa wzdłuż wybrzeża. Ścieżka
, popłynąć na Nissyros, popłynąć do Bodrum. Poza tym od Psalidi przez miasto Kos aż prawie do Tigaki ciągnie się ścieżka rowerowa wzdłuż wybrzeża.
Tyle że z rejsem do Turcji (Bodrum) trzeba brać pod uwagę że opuszcza się teren UR a potem na ten teren wraca. Co wiąże się z normalna odprawą celno-paszportową. Mimo że odległość jest żadna (stateczek płynie pół godziny) to cała operacja trwa że trzy... w jedną stronę. Kolejki, upał i kompletny
Aaa, sama wyspa malutka, mniejsza niż Warszawa. Można popłynąć na wyspę wulkaniczna Nisiros, do tureckiego Bodrum. Idealna na leniwy wypoczynek. Na Rodos byłam z małymi dziećmi, pamiętam czarny piasek, ciepłe turkusowe morze i męcząca (bo małe dzieci) wycieczkę do Lindos i do zatoki Quinna