Pewnie powiecie, ze sie czepiam, ale mi sie to nie podoba. Posiadam sasiadow, ktorym chyba szkoda jest podlogi we wlasnym mieszkaniu i dlatego tez buty zostawiane sa na korytarzu. No wybaczcie, ale wedlug mnie to wypadalo by przynajmniej udawac troche kultury . Dnia pieknego zaproszono
przepraszam, że się wcinam, ale kiedyś miałem sąsiada wystawiającego buty na klatce. Wyrzuciłem je na śmietnik i więcej nie wystawiał. bankroot
Co sądzicie o zostawianiu butów pod drzwiami na klatce schodowej? Dla mnie to jednak wiocha, to co mnie zaskoczyło to to że nie ma różnicy czy nowe budownictwo czy starsze zawsze znajdzie się jakiś rodzynek...
Babka zostawia buty, inni mieszkańcy te buty roznoszą po budynku. Jak niby administrator ma zmusić obie DOROSŁE strony aby się w to nie bawiły?! I gdzie napisałam, że nikt nie czepia się innych przedmiotów?! -- Ponieważ światło porusza się szybciej niż dźwięk, niektórzy ludzie wyglądają
zaczyna sie.... bo w mieszkaniach tak im nie schną.... O, O ,O, O ,O ,O ! torby ze śmieciami..... .............. pr zyp ier doliłem z procy w psiarzy :) .. chodzą już inna stroną :))))))))))))
Dobrze zainwestować w jajko i wsadzić do buta. Po jajecznicy w bucie, może się oduczą takich zwyczajów.
Moi poznańscy sąsiedzi trzymaja swoje buty na klatce schodowej obok wycieraczki. Dodam, ze buty sa stare i kiepsko wygladajace. Codziennie przynajmniej dwa razy mijam ten obrzydliwy widok. Rozumiem, ze to rowniez jeden z poznanskich zwyczajow?
Bez przesady. To raczej wiejski zwyczaj a nie poznański. Masz po prostu sąsiadów przeniesionych ze wsi. -- A poza tym uważam, iż należy wyrzucić ruch samochodowy z Starego Miasta "w murach".
niedługo przeprowadzamy się! yupi! ale..., jest coś co nie daje mi spokoju: mamy sąsiadów którzy trzymają buty na klatce! koszmar, coś okropnego, czasami nie ma jak przejść bo buty są na całej klatce, nie wiem czy ktoś jeszcze tak robi ale ,mnie to strasznie razi, wstydzę się wręcz, gdy nasi
opierać (np. gdybyśmy my dorzucili nasze buty na ten korytarz, rowerek dziecka, wóżek młodszego to musielibyśmy skakać przez ten bałagan). Jeśli nie dostosują się, wtedy uprzedzając ich załatwia się sprawę przez administrację.
nr 6 na pierwszym pietrze. Drogi sasiedzie - zapamietaj sobie ze mieszkasz juz w miescie z kulturalnymi ludzmi i swoje pepegi trzymaj u siebie za drzwiami. Nie wszyscy chcą oglądać twoje rozpadające się kalosze od których idzie smród na cały korytarz.
spełnienni szli dalej na spacer ........ Ale ucinajac bezsensowną dyskusję powtarzam jeszcze raz sprzatajcie po swoich pupilach i nie będzie głupich komentarzy Mam dosyć czyszczenia butów u dzieci po każdym wyjściu na spacer I te argumenty o budach łańcucach itd to takie szukanie tematu zastępczego i
A to się nie dziwię że zniknęły. Jakiś sąsiad się potknął kilka razy... i zadziałał - przypuszczam że skutecznie!
dla mnie trzymanie butow na klatce(obojetne czy w szafce czy nie) jest cokolwiek .... dziwne zeby nie powiedziec dosadniej. podobnie jak wystawianie workow ze smieciami przed drzwi.... swiadczy to dosc marnie o kulturze osobistej i za przeproszeniem ale to jest zwyczaj ktory sie przyplatal z
schodowej przed mieszkaniem. Siostrzeniec z żoną zaprosił nas /starsze małżeństwo/ na tydzień do odległej miejscowosci,bo właśnie urządzili sie w nowym mieszkaniu.Po przybyciu tonem raczej nie znoszącym sprzeciwu poproszono nas abyśmy zdjęli buty przed drzwiami mieszkania,zostawili je na korytarzu
schodów nie brudzić, a co!! niech widzą,że tu "porządni" mieszkają....
zamiast trzymać je u siebie w mieszkaniu?
Może myślą,że wchodzą do meczetu?;))) A tak poważnie na Śląsku wystawiają.Nawet w bloku mieszkalnym. Stoją sobie potem takie człapcie równym rzędem na wycieraczce pod drzwiami mieszkania.Kiedyś dla kawału zmieniliśmy tym człapkom lokalizację.Ale pieruny klęły.
Pasjami nie cierpię zagracania przestrzeni wspólnej. Przeczytałam https://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141637,24261262,ukradli-buty-pozostawione-na-klatce-schodowej-teraz-szuka-ich.html#s=BoxLoCpMT dzisiejszą wiadomość dnia - policja poszukuje pary, która ukradła buty z klatki
, "pochwalili", ale ich to strzykało;) bo działka byłą gdziesik na peryferiach. No, ale razu pewnego odwiedzając tychże moich dziadków poczulam na klatce schodowej niewiarygodny smród! Źródłem smrodu był kocioł parujący, niby pokrywką przykryty, ale niemożliwie wręcz cuchnacy. Niestety pomimo moich wysiłków