Może poznać kogoś w pracy, przez znajomych, na portalach randkowych. Te bardziej imprezowe mają jeszcze opcję clubbingu.
To tak jak ja, tylko ja gotowałam barszcz ukraiński. Pierogi ruskie do tego domowe, choć nie moje. Potem była godzinka pracy online a teraz pędzę do lasu po pędy sosny na syrop ( a potem nalewkę). Potem do matki do szpitala a wieczorem teatr i clubbing.
zapewne stracę koleżankę. Już od rozwodu trzymają mnie z daleka, nie zapraszają już do domu z dziećmi jak to było kiedyś. Chętnie jedynie wpadną do mnie same lub umówią się na clubbing na mieście. Momo, że przenigdy bym się nie zainteresowała żadnym z mężów/ partnerów koleżanek i nie mam zwyczaju
studiach wpierdalali tony kebsów i alkoholu a jedynym uprawianym przez nich sportem był clubbing i nadal wyglądali ok. Część z tych ludzi faktycznie się z wiekiem zapuszcza, ale po pierwsze zazwyczaj następuje to później niż u innych osób a po drugie muszą się oni bardzo starać żeby do tego doszło (fast
alkoholu z ludźmi poznanymi dopiero co w klubie i nie uprawiać z nimi clubbingu (czy w końcówce lat 90 była już pigułka gwałtu?) Pewnie jeszcze sporo bym sobie przypomniała. Młoda byłam, to i głupia; los jednak czuwał i miałam dużo szczęścia. Oni wszyscy rozumieli co znaczy "nie", a ja nadal wolę spotkać
flirting.shadow napisał: > Wtedy chyba wspominales wlasnie, ze nie wyprowadzilbys sie poza miasto. Ale dla > czego? W jaki sposob korzystasz z jego urokow? Na silke chodzisz? Chyba nie? Na> clubbingi? Tez nie. Kino, teatr regulanie? Nie podejrzewam. Jakie zalety ma dl > a
. :) Przykładowo nie > chcę mieszkać na wsi i nie lubię clubbingu więc wiejska dziołcha, która w każdą > sobotę chodzi na manieczki to zupełnie nie mój target. Teraz pytanie brzmi - c > zy to są duże wymagania? Z jednej strony nie, bo przecież nie wymagam Bug wie c > zego. To podsumujmy
nierokujących kandydatów. Samych randek może mieć w podobnym okresie kilkanaście o ile tylko ma na to czas i chęci. Żeby ogarnąć podobną ilość kilkanaście lat temu musiałaby być chyba wielką fanką clubbingu (ewentualnie studiować jakiś męski kierunek).