partytura2026 napisała: > Za moich czasów dzieci musiały być grzeczne, siedzieć cicho i nie wyrażać emocj > i. No ja właśnie taka byłam. Pamiętam nawet, że nie oglądałam w tv Pokemonów czy Czarodziejki z księżyca, bo twierdziłam (sama z siebie!), że "grzeczne dzieci takich bajek
" w małym mieszkaniu w bloku🙄 Syn z kolei ma mini kolekcję kostek Rubi > ka, a monsz zbiera różne limitowane pady do xboxa. Jak u Was? Kartki z notesów z postaciami z bajek animowanych, Mała Syrenka Barbie, Czarodziejka z księżyca. Zbierało sie do segregatorów albo do takich przezroczystych
Jak byłam w podstawówce, to nałogowo oglądałyśmy Czarodziejkę z Księżyca na Polsacie. Na "Dynastię" się nie załapałam, za mała byłam. -- youtu.be/ogdxae_2uj4
Ja pamiętam Czarodziejki z księżyca i Ulissesa 31. Z "dorosłych" programow na Śląsku popularna była Telefoniada. Można było wygrać malucha. Nagrody dodatkowe teraz wydają sie mocno cringowe
Czarodziejką z księżyca.
Szał na Furby'ego był na przełomie wieków. Na pewno nie kiedy autorka chodziła do przedszkola. Za to bajki typu Czarodziejki z księżyca jak najbardziej wtedy leciały i część dzieci w przedszkolu je oglądała, mi rodzice nie pozwalali, stąd pamiętam. 😜
roi się od osób naznaczonych segregatorami, karteczkami, Polonią 1 i Czarodziejką z księżyca. Niektórzy nawet do dziś sprzedają karteczki czy tazosy z pokemonami. Ja oglądanie pokemonów uważałam za grzech ciężki, z którego trzeba się spowiadać, bo w Ziarnie mówiono mniej więcej w tym tomie :D Tazosy z
perełkach, ślimaczących cieci z poprzedniego stulejecia czy czarodziejek z pożegnalnym cyklem czerwo(n)nego Księżyca ? ;)
Zdaje się, że adresatami Krecika i Czarodziejek z Księżyca były trochę inne grupy wiekowe.
Nie oglądałam za bardzo zachodnich bajek, wolałam te polskie niż jakieś Czarodziejki z księżyca czy inne Pokemony.
ciepła, pogodna, chyba była pełnia. Postanowiliśmy zobaczyć, jak wygląda zamek w świetle księżyca. Szliśmy drogą wśród lasu, ale nawet i tu nie było ciemno... Blask księżyca przesączał się przez liście. Byliśmy już prawie na szczycie wzgórza, kiedy zerwał się wiatr, las zaszumiał, a na drodze, chyba ze
wysoką postać, ubraną w fałdzistą czarną opończę z kapturem. Tajemnicza zjawa ruszyła w stronę głównej bramy, a w jej ślady ruszył profesor. Nagle mara zniknęła i to w miejscu, gdzie było zupełnie jasno: paliły się latarnie i świecił księżyc. Z kolei Joanna Szydłowska z Warszawy, która spędzała wakacje w
- dzie z „Illiady“, syrenom, i t, d. W erze historycz nej, Pythie delfickie uchodzą za rodzaj czarodziejek; spokrewnione z niemi są też rnenady lub bachantki a zwłaszcza kobiety, należące do sekt orfijskich. Jed nakowoż, zupełnej analogii z