Poczekaj, on chce rozwodu a ty NIE? I ty grzecznie czekasz aż on papiery złoży? Dlaczego dajesz mu szansę na dalsze kierowanie twoim życiem? Sama składaj papiery o rozwód i alimenty ( jeżeli twoje leczenie wymaga kasy, chociaż nie wiem czy sąd zasądzi, ale spróbować warto).
Jak ktoś podejmuje decyzję o.rozwodzie pod wpływem zdania znajomych to w ogóle nie dojrzał do małżeństwa. Czy w Twoim otoczeniu wszyscy są tacy niedojrzali, bezsilni, id wiedzą czego chcą i nie odpowiadają za własne decyzje? A ci co wystawili walizki i są szczęśliwi mają prawo o tym mówić czy tak
odpowiadam z wyrzutem to czy to tylko moja wina? I nie chodzi o to, że on ma rację a ona nie ma ale jego perspektywa wygląda zupełnie inaczej. > >podjęcie decyzji o rozwodzie bywa >baaardzo trudne. > Postawienie granic i określenie konsekwencji jest niezbędne. W pierwszej
"Ale sędzia nie kończył medycyny, więc skąd ma to wiedzieć?" A skad sędzia wie w ogóle cokolwiek? Jak wie co lepsze dla dziecka po rozwodzie to nie bój zaby bedzie wiedział czy warto babcie , Alzheimerem męczyć operacja zakładania bypassow. -- Ahed Tamimi po bestalskim zamordowaniu 1200 osób 7
Nie wiem czy bym reagowała, ale z moich obserwacji na przestrzeni kilkudziesięciu lat mogę stwierdzić, że zachowują się tak dwa typy ludzi. Świeże parki, czyli w miarę dojrzali ludzie w nowym związku, krótko po rozstaniu czy rozwodzie oraz stare parki, czyli wieloletnie związki w typie włoskiego
przypadków, że ludzie po rozwodzie są w lepszych relacjach niż przed rozwodem. Ale wszystko zależy od tego, w jaki sposób się rozwiodą - czy potrafią sobie wzajemnie odpuścić, w jakiś sposób wyzerować emocje, w miarę uczciwie podzielić się majątkiem i odpowiedzialnością za dzieci. . Czy też wkroczą na
rozwodu, ze względu na dzieci. Tymczasem psycholog stwierdziła, że lepiej jeśli się rozwiodą, bo dzieci czują, że coś jest mnie tak i że rodzice są skłóceni. Lepiej się rozwieść i być szczęśliwym, to wtedy dzieci też się będą lepiej czuć. Swoją drogą pytanie po co żonie potrzebne jest takie ciągłe
Pewnie w sytuacji kryzysowej do opieki włącza się rodzina czy przyjaciele. No i są też sytuacje, gdzie rzeczywiście po prostu się nie da. Znałam takie dwie sprawy - obydwie wśród znacznie starszych ludzi. Byli oficjalnie po rozwodzie, ale z uwagi na sytuację mieszkaniową nadal mieszkali w jednym
Nie zawsze jest wspólne. Poza tym przecież to określenie metaforyczne, to chyba jasne. Chodzi po prostu o rozstanie. I zazwyczaj jednak ludzie (kobiety również) jak ktoś im "wystawia walizki" to rozumieją, że koniec i nie próbują uniemożliwiać rozwodu czy rozstania -- Sami Wiecie Kto
A to do mnie czy zle ci sie podpielo?
eva_evka napisała: > To był przyklad, w konkretnej sytuacji dzieci nie ma. Czy coś to zmienia? Niewiele. Pan żony z losowania nie dostał — wiedział, ile zarabiała przed ślubem, jaki był jej stosunek do pieniędzy. Chciał założyć z nią wspólnotę, nie garnął się do dyskusji o finansach, to
Nie znam człowieka, nie wiem czy miał pozwolenie na broń, czy nie ale jego żona (wciąż żona) napisała o nim tak: OŚWIADCZENIE W SPRAWIE LESZKA KRASKOWSKIEGO To nie jest łatwe zadanie: nigdy nie sądziłam, że będę zmuszona do napisania tego typu oświadczenia, gdzie padnie nazwisko, które (jeszcze
Faktycznie borelioza też. Co prawda chyba nie jest chory teraz, ale ma za sobą antybiotykoterapię. W "moim" przypadku to żona wybrała nadleśnictwo mężowi, a on poszedł za nią. Więc rozwodu raczej nie będzie, ale w sumie ta żona to trzeci leśnik, którego znam. Tylko ona przyznaje, że poszła na