dziurawić, niczego nie wieszać, to i tak po wyprowadzce co zostawało? - talizmany z meżczyzną przyklejonym do skrzyżowanych drewienek. Sklep z dewocjonaliami mógłbym otworzyć albo ze straganem na odpustach się ustawiać. Może wtedy bym nawet na tym zarobił, dziś już chyba nie. Nie sposób konkurować z
dewocjonaliami? Poza tym o tym, czy jakiś przybytek jest otwarty w niedzielę, powinien decydować właściciel. To nie ma być z automatu. Niezmiennie mnie bawi ten "argument" o potrzebie czynnych urzędów w niedzielę. Ja byłam z 5 lat temu osobiście. Urzędy mają teraz czynne niektóre dni dłużej (u mnie 2 dni w
na Boze Narodzneie szopke - chyba tylko w dewocjonaliach. Z aniolkami tez kiepskawo, za to reniferow od xuja w kazdym sklepie i kazdej cenie :D Wpadl mi na YT short o tym, ze ten lewacki, teoretycznie swiecki butmistrz Londynu nie przejmuje sie religijnymi konotacjami i zyczy... Szczesliwego
Szkoda, że entuzjazm dla nowej działalności biznesowej nieco przygasł, bo mam pomysł, który może zrewolucjonizować rynek dewocjonaliów. Jak wiadomo, nie wiemy jak wyglądał sam Jezus. Ewangeliści zapewne nigdy go nie widzieli, więc nie opisali jego wyglądu. Jedyne, co pewne, to że jego ciało było
zostanie jego nowym Mariuszem Błaszczakiem, a Braun zniknie jak niedzielna herbatka. Problem w tym, że Braun nie zniknie. Braun rozkwita – na tle Ziobry, który uciekł, wypada jak desperado z katolickim pistoletem i dewocjonaliami. Antyunijny, antysemicki, prokatastroficzny – cały w narodowej glorii i szale
zainteresowaniem niż dewocjonalia.
W mojej ultrakatolickiej rodzinie dzieliło się dewocjonalia na poświęcane i nie. Niepoświęcane to zwykłe przedmioty, które mogły być np. przedmiotem handlu. Czyli chrzestna szła do jubilera i kupowała złoty krzyżyk na pierwszą komunię. Był to więc kawałek złota ze sfery profanum. Potem
> za to babcia była obwieszona krzyżami. Więcej się modliła niż gotowała.. słabe > to było. Moja gotowała i modliła się po równo. Gotowała bardzo dobrze, jakości modłów nie potrafię ocenić. Mam po niej kilka dewocjonaliów, stoją skromnie na półce. Taka tam skromna izba pamięci
astronomiczny koszt, ale żadnej akwizycji i sprzedaży dewocjonaliów.
a tak to poszlo wszystko, łącznie z kolekcja fallonikow "Pani Walewskiej", napoczętym wiadrem proszku, tureckim dywanem i góra dewocjonaliów. Jedynie łóżko specjalistyczne zabrała firma bo im je odsprzedałam plus to i tak wymaga rozkręcania.