doktor,on nie wie.Bo on zbiera informacji w ktych o tym ,a nie slowa.
to niejest doktor.on nie potrafi do pacjenta normalnie powjedzieć tylko odrazu rzuca wulgarne słowa.a o leczeniu niema pojęcia.taki doktorek może pracować tylko w przemyślu
skutku. Dalej jest rumor jak sto pięćdziesiąt. Nie wiem już jak do tych ludzi dotrzeć.Nadmieniam,że to nie jest patologia.Ona - pani doktor,on - prawnik.Wiekowo młodsi od mojego syna. Wierzcie mi - jeszcze trochę to albo ja w "wariatkowie" albo ...nie chcę nawet wspominać co mi na myśl przychodzi
,nie wygania rodziny(włoskie rodziny sa bardzo liczne i tak licznie odwiedzaja swoich krewnych w szpitalach),jest mily,uprzejmy i nie robi łaski ,że kiwnie palcem w sprawie leczenia.nie puszy sie jak paw(bo on jest "pan doktor")-on jest usługodawca-jak słusznie zauwazyłes- a wynagrodzenie
Gość portalu: doktoron@gazeta.pl napisał(a): > no jeśli myślisz, że Kotor się komuś podlizuje to gratuluję wyobraźni... chcesz powiedzieć, że jemu się tak szczerze podobało, że 50 goniło jednego a potem go skopało? No, ja tak niskiego zdania na temat Kotora nie mam. > Atmosfera