..po roku-sypie sie i nie ma dla niego ratunku. Jeszcze nigdy,zaden mezczyzna mnie tak nie "oplul" jak moj drugi maz... Wszystko mnie "boli" i szczescie ze mam dla kogo zyc....
to malzenstwo to zostalo zbudowane na czyims nieszczesciu czy nie? chodzi mi to, czy spotykalas sie z nim, zanim sie rozwiodl z pierwsza zona. ewa452 napisała: > ..po roku-sypie sie i nie ma dla niego ratunku. > Jeszcze nigdy,zaden mezczyzna mnie tak nie "oplul" jak moj drugi
Moje drugie malzenstwo wlasnie dobiega konca.Niepotrafie zyc w stalym zwiazku? Czy ktoras z was ma podobny problem?
elizabeth231 napisała: > Moje drugie malzenstwo wlasnie dobiega konca.Niepotrafie zyc w stalym zwiazku? > Czy ktoras z was ma podobny problem?
...rozsypalo sie... .4 lata znajomosci,rok po slubie.na emigracji.....Bylismy para rozwodnikow,z doroslymi dziecmi...(moja mlodsza corka -18 lat,mieszka z nami),byla samotnosc we dwoje,byly czeste powroty do wspomnien z Jego poprzedniego zwiazku....To wszystko przykre ....Dzis spi poza domem
Wspolczuje i nie daj sie')
rozpadlo sie,rozlecialo...znalismy sie 8 lat,a 4 bylismy malzenstwem.po wielu przeciwnosciach-bo on mlodszy,bo jedynak,bo kariera przed nim...a ja-po przejsciach,starsza,z 2 dzieci.historia jest dluga,wiec nie bede nudzic,ale..mamy 7 mies. corke.ja w domu,on w pracy.konflikt czulo sie w powi
życie właśnie na tym polega, że raz jest bardzo źle a potem nastepują lepsze dni,na te lepsze dla CIebie dni musisz cierpliwie poczekac i nie załamuj sie , gdyz teraz musisz być silna........odchowasz dzieci, bedziesz mieć wiecej czasu dla siebie, napewno spotkasz kogoś z kim bedziesz juz na zaws
wyszlam za maz po raz drugi. wczesniej bylam zdradzana i upokarzana.po 7 latach w koncu wyprowadzilam sie i sie skonczylo. w tej chwili mam dziecko i meza.wydawaloby sie ze wszystko jest ok.coraz czesciej dochodze do wniosku,ze najnormalniej w swiecie zrobilam blad.nie wiem czy zrobilam to ze
chyba kazda matke, siedzaca w domu z dzieckiem wczesniej czy pozniej dopada taka "deprecha" o ktorej piszesz. ja- mieszkajac w Polsce i majac meza, ktory zajmowal sie malym, i rodzicow/rodzine tez niedaleko, tez mialam takie chwile ze chcialam pojsc w miasto, po prostu wyjsc z domu. maz powinien C
..rok po slubie....sypie sie.. .Brak mi slow...,to moja najwieksza zyciowa porazka.I tyle...
> I własnie po cholerę się żenic? Przez to utrzymujecie bandę > urzędasów Taaaaaak... dokładnie! "Urzędasy" istnieją wyłącznie przez śluby!!
wyszlam za maz po raz drugi. wczesniej bylam zdradzana i upokarzana.po 7 latach w koncu wyprowadzilam sie i sie skonczylo. w tej chwili mam dziecko i meza.wydawaloby sie ze wszystko jest ok.coraz czesciej dochodze do wniosku,ze najnormalniej w swiecie zrobilam blad.nie wiem czy zrobilam to ze
Złobek, opiekunka na kilka godzin a Ty wyjdz z domu. Moze zacznij robic cos innego niz tylko dizecko, praca jakies hobby. -- http://apostazja.pl https://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
...jesli w pierwszym milosc obumarla jednostronnie?
jesli cos obumarlo jednostronnie, to napewno nie byla to milosc. milosc nie obumiera.
Zakochac sie tak w srodku zycia... majac dzieci z kims innym, po przejsciach.., po rozwodzie i zaklinaniu sie ze nigdy wiecej????? Ja chyba zwariowalam!!! -- one love
Witam w klubie!!! Sama przeżyłam to samo, też z osobą po przejściach. JEsteśmy razem, mimo ogromnych przeciwności losu, już ponad 3 lata. Okres zakochania jak najbardziej klasyczny!!! Tu miłość nie zna granic wiekowych (i na szczęście ...). Tyle, że trzeba dobrze pielęgnować tę miłość, żeby n
powtorne malzenstwo to jest cos wstydliwego dla rodziny i nie mozna go swietowac? A tak w ogole to w co sie ubrac? Szkoda mi, ze nigdy nie bede w tej bialej sukience, ale to chyba bylaby przesada w naszej sytuacji, nie uwazacie?
Masz calkowita racje! Ale ja juz taka jestem, ze chcialabym wszystkim dogodzic)) Wiem, ze sie nie da, wiec chyba faktycznie przestane sie tym przejmowac)) Dzieki za odpowiedzi.