Na moich były, nawet na drugich humanistycznych też.
A, dodam tylko, że moje drugie dziecko pracuje od zawsze (czyli jakiegoś 16 roku życia). Kończy powoli pierwszy rok zaocznego licencjatu. Więc zależy :D -- Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
kilka lat, to zależy czy dalsza nauka ma sens. Jeśli i tak nie planuje studiów muzycznych, to pewnie sensu to nie ma. Pytanie czy to szkoła dzienna czy wieczorowa. Ten drugi rodzaj edukacji to jakiś wymysł diabła.
, uczęszczał tam tez mój chlopak. Który z czasem też dołożył się do mojej depresji. Urzekła mnie w nim inność. Jak się okazało pozorna, ale zakochałam się, dawałam z siebie wiecej niż dostawałam w zamian. Po 2 latach on poszedł na studia, a ja w liceum okazalo się, ze prawie nie msm przyjaciół. On się
- nie teraz, teraz najważniejsze, aby donosiła ciążę, urodziła i przez jakiś czas (rok? półtora?) zajmowała się dzieckiem. I my ci, droga Różo, zapewnimy do tego warunki. Ale co dalej? Czy zamierzasz podjąć jakieś studia dzienne lub zaoczne? Iść do pracy? Jakiej? Czy wtedy dziecko ma pozostawać pod
przedmiotu w innym języku była dla niego jak uczenie się zupełnie od nowa. Czyli być może dodatkowa trudność na początku w przypadku studiów po polsku. Ale jednocześnie uzyskanie kompetencji zawodowych w drugim języku oprócz angielskiego – być może warto. Trudno też chyba zakładać, że studiujący po angielsku
bardzo pomogło, że kiedyś rzuciłam - "Jak dostaniesz się na dzienne studia, to zamieszkasz sam" . Mieliśmy taka mozliwośc. I mojemu dziecku bardzo ten pomysł przypadł do gustu. Ja bałam się, że on matury nie zda, a dzieciątko tak się postarało, że nie tylko zdało, ale zdało świetnie. No i zamieszkał sam
, niestacjonarne , żeby sobie w wolnym od uczenia czasie robić, to co lubi (i co mu daje kasę). Drugi dzieć od 17 pracuje dorywczo, teraz ma studia dzienne, więc tylko w wakacje, za to na umowę. Jest nimi bardzo zainteresowany i świetny w tym, czego go tam uczą. Lubię, jak pracują, bo koszty utrzymania
>na studia dzienne dostawali się >nieliczni, którzy musieli zapracować >sobie sami, bez dostępu do internetu i >pomocy rodziców Tja…. A punkty za pochodzenie? A znajomości gdzie trzeba? Pierwsze kobiety na uniwersytetach, które musiały być z domów szlacheckich, z nazwiskiem i z
studia. Uwielbiam twoją światowość i wykształcenie, fogito. Jesteś moim guilty pleasure tego forum i żywym potwierdzeniem prawdziwości powiedzenia o fraku.
, byłego wykidajły na uczelni nie spotkałam (chyba), ale ludzie tam zatru > dnieni jako kadra naukowa (w tym kobiety) dawali sobie radę w życiu całkiem dob > rze. Co do "lasek" - istnieje taka niepisana reguła, że na studiach dziennych n > ie polują, ale z tego co słyszałam na zaocznych